środa, 20 września 2017

Epilog

Pomyśleć by można, że zbyt dużo zmian zaszło z moim, lub nie tylko moim życiu, w ostatnim, dość krótkim czasie. Jednak wcale mi to nie przeszkadza. Mam tylko nadzieję, że zostanie tak już na długo.
Mieszkam w Cambridge, z tatą. Zayn również chce tam mieszkać, by być blisko mnie, byśmy mogli normalnie "żyć jak para", lecz nie tak szybko znaleźć mieszkanie, dlatego mieszkamy w trójkę u mojego taty. Nie spodziewałabym się takiego obrotu sprawy póki co, ale mój tata jest pozytywnie nastawiony i spędza z Zaynem prawie tyle czasu ile ja. Podoba mi się ta nasza mała rodzinka.
Zbliża się koniec roku szkolnego, pogoda się poprawia, życie nabiera blasku, wszystko idzie w dobrym kierunku. Teraz już tylko na poważnie myślę z Zaynem o wspólnych studiach, wspólnej przyszłości i wspólnym życiu. Nie przeszkadzam nam to, że mieszkamy z moim tatą, a po upływie czasu okaże się cze Zayn się wyprowadzi do jakiegoś mieszkania, czy razem to zrobimy, nieopodal mojego rodzinnego domu, byśmy mogli widywać mojego tatę. Nie ważne jak to będzie wyglądać, jestem bardzo pozytywnie nastawiona i cokolwiek się nie stanie - będę zadowolona. Jestem naprawdę szczęśliwą osobą.
Cała nasza paczka jest gdzieś rozrzucona. Wszyscy gdzieś się wyprowadzili, układają sobie życie, są nowymi ludźmi i nie ma w tym nic złego. Jeszcze się nie spotkaliśmy wszyscy razem po tak długiej przerwie, ale po uzgodnieniach zaplanowaliśmy to na przyszły weekend. Cała nasza dziesiątka. Strasznie duża liczba. Jesteśmy jak jedna wielka rodzina, nasze dzieci będą miały wesoło.

Bardzo miło było zobaczyć wszystkich przyjaciół, uczucie podobne do zjazdu po latach, jakby wszyscy byli po ślubie i zdecydowali się spotkać. Naprawdę czułam się jak dorosła. Nie gdy skończyłam 18 lat, nie gdy mieszkałam sama, dopiero teraz, gdy wróciłam do ojca, mieszkamy z Zaynem, widujemy naszą paczkę raz na jakiś czas, po czym wracamy do wspólnego domu. Nikt nie zostaje spity na kanapie u chłopaków, nikt nie rzuca językiem na lewo i prawo, każdy ma swój własny kącik, swój własny świat. Żałuję tylko, że od początku nie byliśmy na tyle dojrzali, by to stworzyć, błądziliśmy, szukaliśmy wrażeń, nikt nie myślał o związkach, zobowiązaniach, o niczym poważnym, każdy chciał szaleć. Teraz, z perspektywy czasu widzę, jaka byłam niedojrzała i rozpuszczona, myślałam, że to było takie super, ale nie żałuję, dużo się nauczyłam i wiem, że jeśli ta historia miałaby zacząć się od nowa to po poznaniu Zayna patrzyłabym tylko na niego.

Pamiętacie wakacje w Felixstowe? Poznałam Zayna w ferie zimowe, a dopiero latem poczułam do niego coś głębszego. A tam? Niby mnie nie zdradził, ale zrobił coś, czego bym się nie spodziewała. Nie po nim. To była pierwsza taka rzecz w naszym "życiu" i strasznie zabolała. Jak zareagowałam? Chciałam go wymazać z życia, nie pamiętać o nim, on wyjechał, zaczynało się układać i takie tam... Ale strasznie mnie to dotknęło, zrujnowało mi życie, wiem, że myślałam wtedy rozumem. Jeszcze wtedy tak. Po wielu kolejnych przygodach, miesiącach, jak już życie wyglądało inaczej, jak Jesy wkradła się silnie między mnie, a Zayna, na wszystko reagowałam inaczej. Felixstowe mnie dobiło, a Jesy? Wiem już, że rozum mnie opuścił i myślałam sercem. Mimo tego co Zayn robił, jak między nami się układało, mimo wszystko - myślałam sercem. Nie odrzucałam Zayna (nie aż tak), przechodziliśmy przez to razem, lepiej lub gorzej, ale byliśmy nadal blisko, a moje serce nie umiało bić bez niego. Bez porównania...

Jeszcze kiedyś nie myślałam, że jestem w stanie mu wybaczyć zdradę z moją przyjaciółką. To jest zupełnie inna sprawa, to moje dwie najbliższe osoby i obie mnie zawiodły. Myślałam, że Lily wybaczę, ale Zaynowi nie. Myślałam, że w ten sposób to się potoczy już do końca, nawet tak to sobie wyobrażałam, ale nie długo, nie mogłam tego wytrzymać, gdy przyszło mi z tym żyć. Wiem, że chcę mieć Zayna w swoim życiu i wiem, że nasza miłość jest na tyle silna, że jestem w stanie wybaczyć mu wszystko. Teraz chyba już wszystko. Jestem nastawiona na życie z nim.

Najczęściej widujemy się z Niallem i Christy, ponieważ przyjeżdżają do mojego taty i czasem zostają na kilka dni, Lily również czasem przyjeżdża na kilka dni, ale cała reszta już rzadziej jest wspominana. Owszem - odwiedzamy się, ale nie ma na to tyle czasu. Londyn, Manchester, Cambridge, dużo do objechania. Jestem ciekawa jak oni wszyscy żyją, jak im się powodzi, jak wyglądają ich związki...

Czas leci, pierwszy rok studiów za nami, mieszkamy sami, kilka ulic dalej od mojego rodzinnego domu, odwiedzamy czasem Londyn, a co więcej - pojechaliśmy na wakacje! Wszyscy razem. Pojechaliśmy nad morze, do niewielkiej mieściny, by odpocząć od wszystkiego i pobyć razem. Zaplanowaliśmy tydzień wakacji, by pożyć innym życiem chwilę i by poczuć się jak kiedyś. Wszystko wyglądało idealnie, każdy w swoim związku, każdy szczęśliwy i zadowolony. Nie wszystko robiliśmy razem, ale większość czasu jednak była spędzana w paczce, lecz byliśmy tak podekscytowani, że nic nikomu nie przeszkadzało. Cały ten czas przeleciał fantastycznie.
Po tym tygodniu poleciałam z Zaynem do Francji, nad sam ocean. Chcieliśmy zrobić coś bardziej egzotycznego, dlatego wypuściliśmy się na kontynent. Czas spędzaliśmy podobnie, spacery, zwiedzanie, kąpanie, opalanie, a przede wszystkim odpoczywanie, teraz już nawet od znajomych. Ostatniego dnia, poszłam z Zaynem na romantyczny spacer o zachodzie słońca. Było podobnie do naszego ukochanego miejsca, nad czystą Tamizą, lecz szliśmy chodnikiem przy plaży, wzdłuż oceanu, nie rzeki. Było coraz ciemniej, wiatr prawie nie dmuchał, nie było gorąco. Miałam na sobie szpilki i ciasne jeansy, koszulę i rozpuszczone włosy, Zayn wyglądał dość podobnie. Odpoczywaliśmy, relaksowaliśmy się i rozmawialiśmy spokojnie o teraźniejszym życiu. Rozmowa toczyła się w przeszłość i trochę w przyszłość, aż w końcu ucichliśmy. Niedługo później zaczęliśmy rozmawiać o naszej miłości, a gdy się zatrzymaliśmy (z inicjatywy Zayna) zrobiło się tajemniczo, jak zawsze. Uwielbiam ten schemat, lecz nigdy nie wiem co przyniesie.
- Pamiętasz? - Zayn wyjął z kieszeni wisiorek i gdy mu się przyjrzałam ujrzałam na nim zawieszoną literkę "Z".
- Mój wisiorek... - delikatnie się uśmiechnęłam i gdy tylko przypomniałam sobie okoliczności w jakich go z siebie zerwałam i rzuciłam nim w Zayna, mina mi zrzedła. - Przepraszam... - dodałam po chwili. Wiem, że on też akurat o tym myślał, przeczuwałam to.
- Nic nie szkodzi, będę szczęśliwy jeśli tylko zechcesz ponownie go założyć - posłał mi słodki uśmiech i uszczęśliwił mnie tym optymistycznym akcentem. Zgodziłam się, a Zayn zawiesił błyskotkę na mojej szyi.
- Nadal go uwielbiam - powiedziałam dotykając palcami wiszącą literkę.
- Bardzo ci pasuje - przyznał chłopak i ucałował moj policzek. - Jennifer... - złapał mnie za dłoń. - Przyszliśmy ze sobą dużo, może nie minęło wiele lat, ale bardzo dużo się wydarzyło, wszystko nabierało innych barw, ale nie zawsze było kolorowo. Byliśmy w wielu dolinach, na wielu szczytach, zawsze razem i chcę by nasze życie tak wyglądało. Byśmy byli ze sobą w złych i dobrych chwilach, zawsze. Dopóki śmierć nas nie rozłączy.
Uśmiechnęłam się lekko zawstydzona, lekko pod wrażeniem wyznania Zayna, spuściłam automatycznie głowę w dół, a Zayn ją delikatnie uniósł.
- Kocham cię i wiem, że jesteś tą jedyną, więc... - Zayn wyjął z kieszeni czerwone pudełeczko, uklęknął przede mną, starannie je otworzył, a moim oczom ukazał się srebrny pierścionek. - ...Wyjdziesz za mnie, Jennifer?



_______________________________________________
Dzień dobry! Nie było mnie strasznie długo, zdaję sobie z tego sprawę, żałuję, ale nie miałam czasu nawet myśleć o tym fanfiction. Jestem zadowolona, że udało mi się to dociągnąć do końca, chociaż z perspektywy czasu jest to opowiadanie trochę śmieszne. Zaczęłam je pisać jak miałam 15 lub 16 lat, wiek Jennifer był dla mnie odległy i dojrzały, teraz sama mam 19 lat i wcale nie jestem taka dorosła jak to sobie wyobrażałam.
Przepraszam za wszystkie odległe terminy, w których dodawałam rozdziały, przepraszam za nadmiar przekleństw i za wszystkie błędy, które popełniłam. Czasem zapominałam czy chłopacy mają piętrowy dom czy nie, czasem mówiłam "na górę" a czasem mówiłam, że dom jest parterowy. Przeginałam z ilością narkotyków, które brali, ponieważ nie wiedziałam jak działają, teraz wiem, że jeśli na jednej imprezie by wzięli tyle ile pisałam to by zeszli na zawał lub coś innego, ale na pewno nie bawiliby się dobrze. Jennifer nie zdjęła bluzki, gdy była w łóżku z Liamem chyba tylko dlatego, że wstydziła się nie bardzo dużego biustu, a nie byli aż tak blisko, możliwe, że taki właśnie miałam zamysł. Jest wiele błędów, o których mogę nawet nie pamiętać, lub wiele niedociągnięć, ale chyba też za bardzo rozłożyłam w czasie pisanie bloga. Za wszystko przepraszam i dziękuję, że miałam moich zaufanych czytelników, którzy shippowali różne pary i śledzili moje poczynania, jak i również, którzy dzielne dotrwali do końca.
Chciałam zakończyć opowiadanie na kłótni Zayna i Jennifer, nie chciałam by było to szczęśliwe zakończenie, tylko zdrada miała ich rozdzielić i już nigdy nie mieliby do siebie wrócić, bo to było przegięcie, ale za bardzo ich kocham i musiałam ich spyrtać (jak to jedna czytelniczka kiedyś określiła).
Dziękuję, misiaki, za wszystko i miłego ♥