środa, 28 maja 2014

Rozdział 20

Puk, puk, puk... Puk, puk, puk... W mojej głowie brzmiało pukanie. Otworzyłam oczy i obudziłam Zayna. Spojrzeliśmy po sobie, a zza drzwi dobiegł głos Nialla:
- To ja... - mówił niegłośno. Zayn wstał i otworzył mu drzwi. Blondyn zamknął za sobą i usiadł na łóżku.
- Zawsze chciałem usłyszeć jak młodsza siostra dostaje ochrzan - zaśmiał się.
- Niby dlaczego mam dostać ochrzan? - spytałam.
- Zaayn... - udawał Niall wysokim, babskim głosem, lecz zaraz dostał z poduszki. 
- Mi się to podobało - zaśmiał się Zayn i zajął swoje poprzednie miejsce, obok mnie.
- Ciekawe czy jej tata będzie równie zachwycony - dodał Niall.
- Nie wiem co mam im powiedzieć - stwierdziłam.
- To wymyśl coś, bo chętnie posłucham - śmiał się blondyn.
- Jesteś okropnym bratem...
- Ja ciebie też - odpowiedział mi.

Usłyszałam kroki z korytarza, więc rodzice wstali. Kurczę, może w nocy spali i nic nie słyszeli...? Jasne... Niall poszedł się ogarnąć i ubrać, a ja spędziłam jeszcze pół porannej godziny z Zaynem w łóżku. Aż w końcu mama zawołała:
- Jenny, Zayn, śniadanie!
- Kurwa, nie chcę tam schodzić... - trochę się przejęłam.
- Będzie dobrze - pocieszył mnie Zayn, dając mi buziaka w policzek.
- Nie będzie - zostałam przy swoim. Wstałam i założyłam popielate spodnie od dresów, by nie siedzieć w majtkach. Zayn również założył dresowe spodnie i do tego koszulkę. Zeszliśmy powoli na dół.
- Dzień dobry - przywitałam się. Zayn po mnie zrobił to samo.
- Dzień dobry - powiedzieli jednocześnie rodzice. Zaczyna mnie przerażać to, że odpowiadają mi równocześnie. Już w ich głosie słyszałam tę nutkę, której tak się boję... Jednak śniadanie zjedliśmy w ciszy. Mama zrobiła pyszną jajecznicę z szynką i szczypiorkiem. Naczynia włożyła tym razem do zmywarki, a ja z Zaynem i Niallem oglądaliśmy telewizję na kanapie.
- Jennifer - usłyszałam głos mamy.
- Ale mi się dostanie... - wyszeptałam.
- Możemy zamienić słówko? - ciągnęła. Spojrzałam na Zayna, a po chwili się odwróciłam, by spojrzeć na rodziców, którzy stali oparci o blat.
- A co jeśli powiem, że nie? - odpowiedziałam pytaniem.
- Nie, Jenny, nie powiesz "nie" - odezwał się tata surowym głosem. - Chyba musimy porozmawiać.

Odwróciłam się do nich tyłem i spojrzałam na Nialla, który był najwyraźniej zadowolony. Zaczynam się zastanawiać czy on mnie tak na prawdę lubi.
- Nooo, ciekawe - skomentował właśnie Niall z uśmiechem.
- Kiedyś cię zabiję... - powiedziałam półszeptem. Rodzice podeszli i usiedli na fotelach odwracając je w stronę kanapy, na której siedzieliśmy. Patrzyli na mnie tymi swoimi spojrzeniami, a ja nie wiedziałam co mówić. Po chwili tata zaczął.


- Wytłumacz mi co wy, do cholery, robiliście w nocy - no nie, tylko nie ten ton. Spojrzałam na niego i nie wiedziałam co powiedzieć. Nie będę zgrywać głupka mówiąc "spałam", bo wiem doskonale o co mu chodzi. Może mam powiedzieć "uprawiałam seks, coś jeszcze?"
- Tato... - odezwałam się w końcu.
- Co. Robiliście. W nocy? - zaakcentował każde słowo.
- Mamo... - zwróciłam się do mamy.
- Odpowiedz ojcu.
- Nic... - tylko na tyle się zdecydowałam.
- Nie rób ze mnie idioty, Jenn, bo doskonale znam odpowiedź - odpowiedział tata.
- To po co pytasz?
- Bo chcę to usłyszeć od was - te jego zagrywki...
- Ale nie usłyszysz - prawie mu odpysknęłam.
- Nie tym tonem - wtrąciła mama.
- Rozczarowałaś mnie swoim zachowaniem, Jenny. Jestem w ogromnym szoku, że robisz takie rzeczy - kontynuował ojciec.
- Taa... - powiedziałam cicho.
- Po tobie też się tego nie spodziewałem - spojrzał na Zayna.
- Wydaje mi się, że Zayn ma na ciebie zły wpływ - wyraziła mama.
- Co? Nie, nawet nie chce mi się tego słuchać! - uniosłam się lekko i wstałam.
- Siadaj - powiedział tata.
- Nie - odwróciłam się by wyjść.
- Siadaj, powiedziałem! - więc usiadłam. - Nie skończyłem z tobą rozmawiać.
- Szczerze, to wolałam jak byłaś z Marcusem* - mama.
- A ja nie! To Marcus miał na mnie zły wpływ, a z Zaynem się tylko przyjaźnię!
- I tak po prostu, przy okazji się bzykacie?! - wkurzył się tata.
- Nie, tato, daj mi spokój!
- Jak, kurwa, nie, jak sam słyszałem?! - oooj, tata nie często przeklina...
- Jezu, raz mi się zdarzyło!
- Nie krzycz - wtrąciła mama.
- Przepraszam, to moja wina - odezwał się w końcu Zayn. Wszyscy na niego spojrzeliśmy.
- Ty kazałeś Jenn się z tobą przespać? - spytał (tak jakby) z sarkazmem tata.
- Tak - odpowiedział, lecz dokładnie w tym samym momencie ja powiedziałam "Nie".
- Nie ważne. Nie miałem pojęcia, że robisz już takie rzeczy. W dodatku ze swoim PRZYJACIELEM - tata zaakcentował ostatnie słowo. - Zawiodłem się, okej? Po prostu się zawiodłem. Idźcie do siebie.

Wstaliśmy i poszliśmy do mnie. Zaraz za nami przyszedł Niall. Usiedliśmy wszyscy na łóżku.
- Zapomniałem już jak to jest mieć gnój - zaśmiał się cicho Zayn.
- A ja nie. Zawsze mnie krótko trzymali, a teraz wyszło na to, że przez moje High Life w Londynie się rozpuściłam i są ze mnie niezadowoleni.
- Jenn... - Zayn mnie przytulił. - Przejdzie im. Jesteś na mnie zła?
- Nie, Zayn. Nie jestem, nawet tak nie myśl - pocałowałam go w policzek.
- Szkoda, że musimy wracać - odezwał się Niall. - Fajnie było mieć siostrę.
- Nadal nią będę - zauważyłam.
- Ale tutaj, razem z rodzicami, jest inaczej. Bawi mnie wasze ukrywanie się i to jak cię ojciec wyzywa.
- Spadaj - zaśmiałam się i uderzyłam go w ramię.
- Idziemy zapalić? - złota myśl Zayna.

Zeszliśmy na dół i nawet nie patrząc na rodziców w trójkę wyszliśmy z domu. Poszliśmy na ławkę przy placu zabaw i zapaliliśmy. Takie życie też jest fajne. Z zasadami, z ukrywaniem przed rodzicami niektórych swoich tajemnic i nawet z ich ochrzanami... Po pół godziny poszłam do domu, a chłopacy zostali na dworze. W łazience umyłam zęby i ręce, wzięłam gumę do żucia i popsikałam się perfumem. Zeszłam na dół i usiadłam na kanapie obok taty.
- Przepraszam - powiedziałam spokojnie.
- Jenny... - zaczął, lecz mu przerwałam.
- Teraz ja mam coś do powiedzenia. Wiem, że się zawiedliście na mnie, ale to nie świadczy o tym, że się rozpuściłam... Ja dobrze sobie radzę sama w Londynie i nie myślcie, że wszystko olewam, bo w końcu się wyrwałam od rodziców, nie...
- Dobrze - powiedział tata i mnie przytulił.
- Jenn, wczoraj to było nawet zabawne. Te wasze relacje - wtrąciła mama. - Chciałam was przyłapać jak się przytulacie, albo jak cię może pocałuje w policzek... Widzę jak na siebie patrzycie i to wygląda mi na więcej niż tylko przyjaźń. Ale wiesz, nie sądziłam, że wy uprawiacie seks. Ba, nie sądziłam, że ja to będę słyszeć...
- Mamo... - wstałam i usiadłam teraz pomiędzy rodzicami. Przytuliłam swoją mamę, bo nie wiedziałam co powiedzieć.
- Dlaczego wy to robicie? - kontynuowała.
- Nie chcę z tobą o tym rozmawiać... - lekko się speszyłam.
- Co, zmusza cię?
- Nie, skąd - westchnęłam.
- To dlaczego mówisz mi, że się przyjaźnicie, skoro ze sobą sypiacie?
- Nie wiem - nie będę jej przecież mówić, że przecież się przyjaźnimy, a przy okazji uprawiamy seks bez zobowiązań.
- Ja myślałam, że teraz się przyjaźnicie, później się zwiążecie i będziecie parą, że stracisz z nim dziewictwo i będziecie razem przez parę lat, a później może jakieś małżeństwo, dzieci...
- Mamo, naprawdę...?
- No.
- Eech... To w tym miejscu chyba chcę ci coś jeszcze powiedzieć...
- Nie - wtrącił ojciec. - Tylko nie mów tego o czym właśnie pomyślałem.
- Nie jestem w ciąży, jeśli o tym myślisz - lekko się uśmiechnęłam. Tacie chyba kamień spadł z serca.
- Ja przed Zaynem już nie byłam dziewicą... - trochę ciężko mi to przeszło.
- Słucham? - zdziwiła się mama.
- Mówiłam, że to Marcus miał na mnie zły wpływ... Bo ja nie chciałam tego robić, ale jak już pierwszy raz miałam za sobą to jakoś dalej szło... On mnie później zdradzał, a ja byłam tak w nim zakochana, że nie odchodziłam od niego. Aż w końcu to on mnie zostawił...
- Córciu... - teraz to mama mnie przytuliła.
- Przez mieszkanie bez was się wiele nauczyłam. I mam własne zdanie, nie ulegam presji towarzystwa i żyję na własną rękę. I na prawdę Zayn nie ma na mnie złego wpływu. A jeśli tak sądzisz, że się jakoś zmieniłam, może nawet na gorsze, to nie obwiniaj go. Bo to tylko i wyłącznie moja wina...
- Jennifer... Jesteś już taka dorosła...
- Nie, mamo. Niedawno skończyłam osiemnaście lat, ale nie nazywam się jeszcze dorosłą - po chwili dodałam. - Nie gniewacie się już na mnie?
- Nie, ale to nie zmienia faktu, że myślałem, że Zayn jest bardziej odpowiedzialny - powiedział tata.
- W jakim sensie? - lekko się zdziwiłam.
- Jeśli, nie daj Boże, zajdziesz w ciążę to on może się od ciebie odsunąć, albo będzie się wypierał, a jak...
- Tato - przerwałam mu. - Po pierwsze, nie zajdę w ciążę. Po drugie, każdy mógłby mnie zostawić, nawet jeśli byłabym z Zaynem parą, albo z kimś innym. A po trzecie, Zayn jest odpowiedzialny. Nawet do matury podszedł.
- Dobrze, wierzę ci. I ufam, pamiętaj.
Przytuliłam oboje rodziców i poszłam z mama robić obiad. Po kilku minutach przyszedł Niall z Zaynem, a mama na mnie spojrzała. Szturchnęłam ją lekko ramieniem w ramie i się zaśmiała.
- Chłopacy... - odezwał się mój tata. Spojrzeli na niego, bo akurat szli w stronę kuchni. - Chodźcie, napijcie się ze mną piwa.
- Na pewno nie - wtrąciła się mama.
- Na pewno tak - odpowiedział jej ojciec.
- Nie przed obiadem.
- Właśnie, że tak.
- Będzie za 10 minut.
- Wystarczy.
- Chris!
- Dobra...
Uwielbiam te a'la kłótnie rodziców.
- To po obiedzie - powiedział ojciec, a chłopacy napili się w kuchni soku.

Więc po obiedzie siedzieliśmy w piątkę w salonie przed telewizorem, a Zayn z moim tatą pili piwo. Niall z bólem odmówił, bo będzie dzisiaj prowadził. Ja pisałam z Lily, bo się stęskniłyśmy za sobą. Oczywiście nie napisałam jej, że poznałam swojego brata, ale powiem jej jak wrócimy.

Wieczorem, około 19.00 zbieraliśmy się do wyjazdu. I my i Niall.
- Odwiedzajcie nas częściej - uśmiechnęła się mama.
- Postaramy się - odpowiedziałam jej.
- Ja też - powiedział Niall.
- Kocham was - przytuliłam oboje rodziców na raz.
- Cześć, mamo - pożegnał się mój brat i przytulił NASZĄ mamę.
- Cześć, Chris - przytulił również mojego ojca.
- Do widzenia - uśmiechnął się Zayn. Tego to mama sama przytuliła. O dziwo, mój tata też. Przytulił go, poklepał po ramieniu i rzucił mu swoje spojrzenie.

Całą drogę ja prowadziłam. Jechaliśmy równo z Niallem. Ile mieliśmy frajdy w wyprzedzaniu się, lub w ściganiu na niezabudowanym. Jak zwykle droga zajęła nam mniej więcej dwie godziny. Pojechałam do mnie, Zayn nawet nie wszedł. Pogadaliśmy chwilę przed domem, spaliliśmy papierosa i pojechał do siebie.

Nie ma co opisywać poniedziałku, wtorku, ani reszty dni roboczych. Nic się nie dzieje. Szkoła, praca, dom, szkoła, praca, dom. W szkole już nawet nie widuję Zayna, bo przecież jest po maturze. Ale mam zawsze Harry'ego i Lily.

Tak więc w piątek, po 18.00, gdy skończyłam pracę, pojechałam do Louisa, Liama i Nialla. Wszyscy się tam umówiliśmy na jakieś piwo lecz nikt jeszcze nie wie z jakiej okazji. Harry i Lily już tam byli, a Zayn przyjechał trochę później. Ashley w ogóle nie było. Ja po drodze kupiłam jednak flaszkę, ale nie spodziewałam się, że Zayn również to zrobi. Chłopacy też mieli i Harry też kupił, więc ładnie. Gdzie tu mowa o piwie..?

- Powiecie nam w końcu o co chodzi? - spytał Liam, gdy polewał już z drugiej butelki.
- Ja się zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że najzwyczajaniej jesteś w ciąży - zwrócił się do mnie Lou.
- Tak - odpowiedziałam. - I przyszłam to opijać.
- Plus dla ciebie za inteligencję - zwrócił się Harry do Louisa, a my się śmialiśmy. Po kolejnych kilku kolejkach po prostu powiedziałam:
- Okej, słuchajcie - wszyscy się na mnie spojrzeli. - Więc Niall i ja... - celowo zrobiłam przerwę, bo miny moich przyjaciół były bezcenne. Patrzyli jakby zamiast nas siedziały jakieś potwory.
- Niall i ja jesteśmy rodzeństwem - oznajmiłam.
- CO? - powiedzieli chyba wszyscy, jednocześnie.
- Takie wiadomości to ja mogę opijać - ucieszył się Louis.
Po wyjaśnieniu co i jak, jak każdy zrozumiał, że spędziliśmy weekend u rodziców i że tam się "poznaliśmy", rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, najzwyczajniej w świecie popijając wódką. Niall wtrącił przy okazji, że mógł doświadczyć tej przyjemności w wysłuchiwaniu "gnoju" siostry. Jasne, że dodał czego ten gnój dotyczył...
- Historia się lubi powtarzać - zwrócił Niall to bezpośrednio do mnie i poklepał mnie po ramieniu. Jakie to fajnie uczucie, gdy siedzimy wszyscy znajomi razem, a Niall jest moim bratem. Zajebiście się pije z bratem!

Następnego dnia byliśmy umówieni na imprezę. Tej piątkowej popijawy w sumie chyba nikt nie przewidywał, a impreza była już umówiona w połowie tygodnia. Więc, żadna nowość, że razem z Lily szykowałyśmy się razem. Znów chciała mnie namówić na sukienkę, ale dałam się przekonać tylko na spódniczkę... Nie. AŻ na spódniczkę. W spodniach czuję się zajebiście i bardziej "seksownie" niż tak. Ale czego się nie robi dla przyjaciółki. Więc ta, jak zwykle kiecka pod tyłek, szpilki, prostownica. Jak na co dzień ma loki to aż miło popatrzeć na imprezie na jej proste włosy. Ja założyłam czarną, luźną spódniczkę w koronkę i białą bokserkę do środa, szpilki, zrobiłam w miarę mocny makijaż, a włosy puściłam na wiatr. O 20.00 przyjechał po nas Zayn z Harrym.
- Co ty masz na tyłku? - zaśmiał się Zayn.
- Na pewno nie spódniczkę - odpowiedziałam również ze śmiechem. Czy to takie dziwne? Na naszej (mojej i Zayna (razem)) "pierwszej" imprezie tez miałam sukienkę. Chyba się już przyzwyczaił, że ich nie noszę. Widać jak dobrze już się znamy. Tak mi się miło na serduszku zrobiło...

Liam na bramce - żadna nowość. Wejście za damkę - żadna nowość. Louis i Ashley w środku, wstawieni - NOWOŚĆ. Może nie aż tak wstawieni, ale na pewno po paru małych już są.


- Cześć dziewczyny! - podeszła do nas i dała nam buziaka w policzek na przywitanie. To się odstawiła... Nie znałam jej z tej strony. Dobre towarzystwo i już się ujawnia prawdziwa twarz. Taka zdecydowanie bardziej mi się podoba. Przywitałyśmy się z Louisem i Niallem, bo siedzieli obok siebie i poszliśmy się napić, bo po co mamy się bawić bez alkoholu? Wszyscy razem wypiliśmy kilka kolejek na początek, później kilka na rozluźnienie, później kilka dla zabawy, a później poszliśmy na papierosa. Dopiero w palarni zauważyłam, że Ashley ma mocny makijaż. Przy barze to bardziej przy Zaynie stałam i Louisie. A Ashley chyba to nie przeszkadzało, bo się śmiała i rozmawiała na luzie z resztą. Jeszcze kilka imprez i jest "prawie" jedną z nas, hahaha... 

Przy stoliku, popijaliśmy jak zwykle drinki, już z Liamem. Po paru poszliśmy tańczyć. Chyba wszyscy, nie jestem pewna... Ach te nasze tańce. Kręcenie tyłkiem przy chłopaku, pląsanie i te sprawy. I tak wiem, że oni to lubią.

Czas na babskie rozmowy: Razem z Lil i Ash poszłyśmy do baru i wlałyśmy w siebie kilka kolejek, po czym wzięłyśmy po drinku i rozmawiałyśmy. 
Aż podszedł do nas jakiś chłopak i zagadał:
- Siema, laski. Jestem Logan - szeroko się uśmiechnął. Z przyzwyczajenia podałam mu rękę.
- Jennifer - odwzajemniłam uśmiech. Dziewczyny się jak dotąd nie odezwały więc ja mówiłam. - To jest Lily i Ashley - wskazałam na nie. - Jak się bawisz? - ciągnęłam.
- Świetnie. Zazwyczaj tak jest jak imprezuję - zaśmiał się.
- Racja.
- Mam dla ciebie propozycję - dodał szybko.
- Korzystną? - zaśmiałam się znów.
- W sumie to dla was - poprawił się. Spojrzałyśmy na niego.
- Co to za propozycja? - odezwała się Lil.
- Z góry mówię, że zapłacę.
- Ile? - spytałyśmy z Lily jednocześnie.
- Ile chcecie - puścił nam jeden z zalotnych uśmiechów.
- Dobra, mów czego chcesz - popędziła go moja przyjaciółka.
- Zrobicie striptiz dla mnie i dla moich kumpli? - spytał bez zawahania. Cicho się zaśmiałam.
- Dobra, spadaj - odpowiedziałam mu.
- Ja z nim nie gadam - szepnęła mi na ucho Ashley i odeszła.
- Co z nią? - spytał Logan.
- Jakaś niemrawa... - wzruszyłam ramionami.
- To jak będzie? - ponaglał.
- Może i korzystna propozycja, ale dla tanich dziwek, albo puszczalskich małolat - podsumowała Lil.
- Bez takich... Zarobicie.
- Dam sobie jakoś radę - powiedziałam z nutką sarkazmu.
- Idź już sobie - odezwała się Lily.
- Nie, no dziewczyny...
- W sumie... - pomyślałam, na głos... - Ile jesteś w stanie zapłacić?
- Do tysiąca...? - odpowiedział pytaniem.
- Na dwie?
- Na łeb - upewnił nas. Spojrzałam z Lil po sobie aż w końcu wyczytałam to w jej oczach.
- Zgoda - odpowiedziałam mu.
- Tak? - spytał Logan z uśmiechem. Chyba chciał się upewnić.

- Zapomnij - zobaczyłam koło Logana Zayna. Ups...
- Bo co? - "spytał" Logan.
- Bo inaczej będziemy rozmawiać! - czyżby Zayn był zły...?
- Dobry pomysł. Może od razu wyjdziemy na zewnątrz?
Tak, wyszli.
* Marcus - były chłopak Jennifer, o którym wspominałam na samym początku.
___________________________________________________

Chyba za długo musieliście czekać, prawda? Przepraszam... Było dawno 10 komentarzy, o które prosiłam, a ja zwlekałam, ale nie miałam jeszcze skończonego rozdziału. Może tym razem podbijemy do 20 kom?

wtorek, 20 maja 2014

Liebster Award II

Zasady Liebster Awards - jeśli dostałaś nominację od jakiegoś bloggera, oznacza to, że jest pełny uznania dla twojej działalności. Musisz odpowiedzieć na 11 pytań, które on podał. Kiedy już to zrobisz, musisz nominować 11 blogów (informując o tym właścicieli) i ułożyć dla nich własne 11 pytań. Nie możesz nominować bloggera, od którego otrzymałaś. Akcja ta ma za zadanie reklamować blogi z małą oglądalnością.


Zostałam nominowana przez: http://pwwmxd.blogspot.com/
Bardzo dziękuję ci za nominację ♥ xx

PYTANIA OD NATI7511:

1. Co Cię skłoniło do pisania bloga?
 ~ Zaczęłam czytać różne blogi, aż w końcu sama zaczęłam wymyślać różne historie i postanowiłam dzielić się nimi z osobami, które lubią czytać fan fictions.

2. O czym najbardziej lubisz czytać blogi?
 ~ O One Direction. O Liamie, o Zaynie. O brutalności i erotyczności.

3. Są osoby za które oddałabyś życie?
 ~ Chyba nie ma... Nie byłabym zdolna poświęcić swoje życie za czyjeś.

4. Twój ulubiony blog?
 ~ Niestety dawno się skończył, ale go często wspominam.
http://silence-zaynmalik-fanfiction.blogspot.com/

5. Lubisz czytać? Jaka jest twoja ulubiona książka?
 ~ Czasem lubię, ale nie mam ulubionej książki.

6. Co robisz w wolnym czasie?
 ~ Piszę bloga, spotykam się z przyjaciółmi, jem. W weekendy się bawię.

7. Jakie jest twoje największe marzenie?
 ~ Chciałabym dostać się na Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu na wydział lingwistyki, po liceum. Później chciałabym zamieszkać i pracować w Anglii, w Londynie.

8. Skąd bierzesz inspiracje do pisania?
 ~ Poniekąd z życia, z doświadczenia. Dużo sama wymyślam, bo po prosu coś tworzy się w mojej głowie. Czasem z filmów, a czasem moje dwie najlepsze przyjaciółki coś wymyślają.

9. Skąd pomysł na taki tytuł opowiadania?
 ~ Tytuł mojego opowiadania to "Tough Lover" co oznacza "ostry kochanek". Bezpośrednio nawiązuje do tematyki bloga.

10. Czy pisanie ma na Ciebie jakiś wpływ? Np. uspokaja Cię to?
 ~ Chyba nie. Czasem tylko myślę, że chciałabym mieć takie (lub zbliżone) życie do bohaterów mojego opowiadania.

11. Piszesz, albo pisałaś jeszcze jakiegoś bloga?
 ~ Nie, to jest moje pierwsze, ale przewiduję, że nie ostatni.


MOJE PYTANIA:
1. Dlaczego piszesz bloga?
2. Dlaczego związanego z One Direction?
3. Co chciałabyś w życiu osiągnąć?
4. Do jakich fandomów należysz?
5. Kto jest twoja ulubioną gwiazda filmową? (Mężczyzna i kobieta)
6. Co doprowadza cię do szaleństwa?
7. Co robisz jak masz doła?
8. Jakie jest twoje marzenia?
9. Co lubisz robić ze swoimi przyjaciółmi?
10. Lubisz chodzić do szkoły?
11. Podaj trzy fakty o tobie.


MOJE NOMINACJE:
http://czas-buntu-moc.blogspot.com/
http://i-promise-i-swear.blogspot.com/
http://story-of-magic-lovee.blogspot.com/

Trochę daleko do 11 blogów, ale to wszystko...

Rozdział 19

Zapraszam do zakładki "Bohaterowie", by poznać rodziców Jennifer.
______________________________________________________


- Ktoś tu miał chyba upojną noc - usłyszałam. Otworzyłam oczy i ujrzałam Nialla. Potrzebowałam chwili by dojść do siebie. Gdy zorientowałam się, że mam na sobie tylko majtki trochę się speszyłam. Zayn jeszcze spał, a Niall jak gdyby nigdy nic włączył telewizor i usiadł na fotelu.
- Co...? - odezwałam się w końcu. Blondyn spojrzał na mnie i się zaśmiał.
- Nic - odpowiedział mi i wrócił do oglądania "Przygód Merlina".

Wychyliłam się lekko i zgarnęłam z podłogi koszulę Zayna. Założyłam ją i zapięłam kilka guzików. Poszłam do łazienki się ogarnąć, bo byłam roztargana, makijaż miałam rozmazany i trochę umierałam psychicznie.

Zmyłam oczy i umyłam twarz zimną wodą. Rozczesałam włosy i wyszłam. Chodząc czułam się jak Noł Lajf. Wróciłam do salonu, gdzie na drugim fotelu siedział Liam. Razem z Niallem spojrzeli na mnie i się zaśmiali.

- Seksownie wyglądasz, słoneczko - odezwał się Liam z zalotnym uśmiechem na twarzy.
- Słyszałem to - wtrącił Zayn mamrotając i podniósł głowę w miarę możliwości. Spojrzał na mnie i dodał:
- Uuu - i cicho się zaśmiał. Wstał i podszedł do mnie. Objął mnie jedną ręką, a drugą dłoń dał na mój policzek.
- Znów mnie kusisz... - zamruczał cicho do mojego ucha. Zaśmiałam się tylko i go przepuściłam, bo szedł do łazienki.

Usiadłam na kanapie po turecku, lecz po chwili opadłam na bok. Wyprostowałam nogi i na leżąco oglądałam serial z Niallem. Liam patrzył się na mnie.
- Jak się spało? - spytał.
- Dobrze, dziękuję - odpowiedziałam, lecz znów się zaśmiał.
- O co ci chodzi? - dodałam.
- O nic - teraz i on włączył się do oglądania tv.



Po chwili do salonu przyszedł Harry, w samych bokserkach i Louis w spodniach. Na mój widok jakoś tak się uśmiechnęli. Ale nie przywiązałam do tego uwagi.
- Wy wszyscy spaliście w jednym łóżku? - rzuciłam.
- Nie, ja z Liamem spaliśmy w pokoju obok - wyjaśnił Niall.
- A my z dziewczynami u Zayna w sypialni - dodał Louis pokazując na siebie i na Harry'ego.

Gdy Zayn wrócił z łazienki, Harry wstał i teraz on poszedł. Po drodze, gdy mijał Zayna, poklepał go po ramieniu i powiedział:
- Dobra robota - i się zaśmiał. Zayn potrzebował kilku senkund, by zrozumieć i w końcu sam się zaśmiał. Na razie to tylko ja nie miałam pojęcia o co im chodzi.
- Ale maczo - skomentował Louis mierząc Zayna od stóp do głów. A Zayn był w samych bokserkach. Ten znów się zaśmiał i położył się obok mnie, objął mnie od tyłu i przybliżył się do mojego ucha, szepcząc:
- Słyszeli...

Poczułam tak jakby nagle jakieś myśli napłynęły do mojej głowy. Odwróciłam głowę by na niego spojrzeć i już chciałam coś powiedzieć, ale do salonu wparowała Lily z Ashley.
- Co za noc... - zaśmiała się Ash. No nie... Żeby nawet ona mi dogadywała? Podniosłam się i usiadłam z powrotem po turecku. Spojrzałam na Zayna, który leżał na boku i chichotał. Denerwowało mnie trochę, że wszyscy oprócz mnie się śmieją co po chwilę.

Harry wrócił i usiadł na podłodze, opierając się koło kanapy. Lily zajęła miejsce obok mnie i nawet ona coś musiała powiedzieć:
- Mówiłaś, że Zayn jest dobry w chuj, ale nie myślałam, że aż tak.
- Lily! - powiedziałam razem z Harrym, a Zayn parsknął śmiechem.
- Serio tak mówiłaś? - spytał, wydawał się rozbawiony całą tą sytuacją.
- Może... - czułam się trochę zakłopotana. Dotarło do mnie, że wszyscy słyszeli jak dziś w nocy uprawiałam seks z Zaynem. - Myślałam, że śpicie... - dodałam do reszty przyjaciół.
- Ciężko było - odparł Harry i znów się wszyscy zaśmiali tym razem włącznie ze mną.
- Chyba dałeś z siebie wszystko - skomentował Louis w stronę Zayna.
- Coś ty, Jenn się hamowała - zaśmiał się i spojrzał na mnie jednym z najpiękniejszych, zalotnych spojrzeń jakie miał. Komentarz wszystkich był jednakowy: "Ooooooooo + śmiech". Jednak ja sama nie pamiętałam wiele. Nie wiem czy byłam serio głośno czy może i nie...
- To było hamowanie się? - zdziwił się Niall.
- No, przynajmniej się starała - wyjaśnił Zayn.

Poszedł się ubrać, cała reszta zaliczyła łazienkę, a ja zrobiłam dla wszystkich wielkie śniadanie z reszty zawartości lodówki Zayna. Po śniadaniu niestety to Zayn musiał pozmywać, ale zostałam z nim w kuchni i mu pomogłam, a reszta poszła sączyć poranną kawę do salonu. Po skończonej robocie tak po prostu pocałowałam Zayna.
Zaczęliśmy się coraz namiętniej całować. W końcu brunet mnie podniósł, a ja oplotłam go nogami w pasie.


- Wiecie, że stąd wszystko widać? - rzucił Louis, a my się tylko zaśmialiśmy.
- Masz jakiś problem? - rzucił Zayn i wrócił do całowania mnie.
- Ale bym cię brał, Jenny - wyszeptał do mojego ucha.
- Nie tym razem, nie przy nich - odpowiedziałam.
- Ekhem - zachrząknął Niall, a my oboje się na niego spojrzeliśmy. - My będziemy uciekać.
- No narazie - odpowiedział Zayn, a Niall wyszedł ze śmiechem na ustach. Wróciliśmy do pocałunku, lecz z salonu dobiegł się krzyk Lil:
- Ale my jeszcze nie wyszliśmy.
- Kurwa... - powiedział cicho Zayn, zaśmiałam się, zeszłam z niego i poszłam do salonu.
- Przykro mi Zayn, ale ja ją zabieram - powiedziała Lily kiedy i Zayn przyszedł do salonu.
- Nie poruchasz... - skomentował Harry, na co się zaśmialiśmy.

Tak więc, jak posprzątaliśmy, Lily zabrała mnie do siebie na takie babskie popołudnie. Piłyśmy herbatę, rozmawiałyśmy o Ashley, o jej stosunkach z Louisem, o stosunkach Lily z Harrym, aż w końcu o mnie, o Zaynie i o naszej ostatniej nocy. Lily mi powiedziała, że dałam czadu. Ja i tak jestem zdania, że to Zayn dał czadu, bo gdyby nie on to przecież, no... Hahahaha.

W następny weekend (w końcu) wybrałam się do rodziców. Razem z Zaynem, bo chciał przecież poznać moją mamę. W sobotę, jakoś o 8.00 rano wyjechaliśmy. Pierwszą godzinę prowadził Zayn, ale ubłagałam go, bym mogła prowadzić drugą godzinę.

- Siema! - usłyszałam z okna. Odwróciłam głowę i przy oknie Zayna zobaczyłam Nialla.
- Cześć, gdzie się wypuszczasz? - spytał go Zayn.
- Do rodziców na weekend jadę - wyjaśnił.
- Taak? My też - zdumił się Zayn.
- Ja też - poprawiłam go.
Tak chwilę rozmawiali póki Niall nie skręcił na stację benzynową.

Tak lekko po 10.00 dojechaliśmy na miejsce. Zapukałam do drzwi i oboje z Zaynem weszliśmy do domu.
- Cześć, mamo! - rzuciłam już z korytarza i szybko do niej podeszłam, by ja mocno przytulić.
- Cześć, Jenny - odpowiedziała i odwzajemniła mój uścisk.
- Jak się czujesz? - spytałam.
- Dobrze, już prawie nie pamiętam, że miałam wypadek...
- To dobrze, tak się cieszę, że wszystko z tobą w porządku - w końcu się od niej osunęłam i spojrzałam na nią z uśmiechem. Jednak po chwili przypomniałam sobie o Zaynie. - Mamo, to jest mój przyjaciel, Zayn.
- Dzień dobry - przywitał się i dodał. - Świetnie pani wygląda.
My wszyscy spojrzeliśmy na Zayna, a on się tylko słodko zaśmiał.
- Byliśmy u ciebie jeszcze zanim się obudziłaś - wyjaśniłam.

Spojrzałam na mojego tatę i przytuliłam go.
- Zapomniałam się przywitać. Cześć tato.
- Cześć - zaśmiał się, a gdy odsunęłam się od niego podał rękę Zaynowi. - Cześć, Zayn - dodał. Zayn jakby chwilę się zastanawiał co powiedzieć, aż w końcu się zdecydował na:
- Dzień dobry - uśmiechnął się i uścisnął dłoń mojego ojca.

Po tym całym wstępie piłam z mamą kawę w salonie, a Zayn z moim tatą poszli do garażu. Mężczyźni, hahaha... Mama opowiedziała mi jak to było, że miała wypadek. Oczywiście w miarę jej możliwości pamięciowych. Opowiedziała mi również o wyjeździe z tatą nad jezioro na weekend, aż w końcu nie miałam o co ją pytać i to ona zaczęła:
- To jest twój przyjaciel?
- Tak, powiedziałam przecież - mimowolnie się zaśmiałam.
- Co jak co, ale mi możesz powiedzieć - również się zaśmiała.
- Mamo... - teraz to uśmiech nie schodził mi z ust.
- No co? - zamilkła na chwilę. - Przystojny...
- Noo - wyrwało mi się. - Przestań grać w tę swoją grę.
- Skarbie, to jest moja ulubiona gra. Tylko czekam aż się wygadasz - zaśmiałyśmy się. - Zostajecie do jutra?
- Tak, możemy, prawda?
- Oczywiście, że tak. I co, będziecie spać w jednym łóżku? - uniosła jedną brew.
- Mamo, proszę cię... - nalegałam. Wiem, że ona jest w stanie wszystko ze mnie wyciągnąć. - Może... - odpowiedziałam na jej pytanie.
- Przed ojcem możesz się ukrywać, ale przede mną ci się nie uda - ciągnęła.
- O co ci chodzi?
- O nic - cicho zachichotała. Nic jej nie odpowiedziałam, ale po chwili dodałam:
- Raz nas tata przyłapał...
- Na czym?? - lekko uniosła głos.
- Znaczy... Na niczym. Leżeliśmy w łóżku przytuleni, a tata wszedł do pokoju...
Mama tylko się śmiała, a ja ją uderzyłam nie mocno poduszką, na co mi oddała. I dzięki temu skończył się ten uporczywy temat, a zaczęły się śmiechy i jakieś dogadywanie.

Gdy Zayn z moim tatą wrócili, dosiedli się do nas. Tata usiadł na fotelu, a Zayn na kanapie, obok mnie. I na nieszczęście mnie objął. Spojrzałam na niego, a on po chwili zdjął swoją rękę z moich bark. Czułam na sobie spojrzenie mamy i odwróciłam swoją głowę w jej stronę. patrzyła na mnie jednym z tych swoich spojrzeń.
- Pozmywam - rzuciłam. Wzięłam jedną szklankę ze stołu i wstałam. - Zayn, pomożesz mi? - dodałam. Wziął drugą szklankę i dołączył do mnie. Kuchnię i salon dzielił tylko blat...

Zmywałam szklanki, a Zayn stanął obok mnie, tyłem do salonu.
- Coś podejrzewa... - powiedziałam szeptem, a Zayn się zaśmiał.
- Że sypiamy ze sobą? - spytał rozbawiony.
- No nie wiem, ale co chwilę mnie podpuszcza i coś muszę palnąć...
Zayn odpowiedział mi śmiechem.
Pozmywałam i nagle coś za oknem (które było nad zlewem) przykuło moją uwagę. Mój przyjaciel to zauważył i również spojrzał w okno. (Dodam, że stanął za mną i objął mnie od tyłu). Wydawało mi się, że widzę Nialla.
- Co on tu, kurwa, robi? - zdziwiłam się. Jednak nie powiedziałam tego cicho.
- Jennifer! - rzucili razem moi rodzice. Szlak...
- Horan...? - powiedział Zayn, tak jakby do siebie. Przelotem spojrzałam na rodziców, którzy się na nas patrzyli tak jakby coś się stało. Zayn skierował się do drzwi, lecz, gdy był w połowie salonu, KTOŚ wszedł do domu. i to był właśnie Niall.
- Zayn?! - zdziwił się blondyn.
- Niall?! - dołączyłam.
- Jennifer?! - dodał.

Przez chwilę tak staliśmy i nikt nic nie powiedział.
- Wy się znacie? - spytała moja mama i podeszła do nas.
- A wy?? - byłam w szoku. Spojrzałam na Zayna, lecz on patrzył na mojego ojca. Ich miny pokazywały jakby wiedzieli o czym myślą.
- Mamo...? - powiedziałam.
- Mamo? - powtórzył Niall, lecz został zignorowany.
- Niall, Jenny to jest moje drugie dziecko.
- Drugie? - zdziwiłam się, a mama odpowiedziała:
- Niall jest moim synem.
- Tylko twoim?
- Tak, Christopher nie jest jego ojcem.
- I przez osiemnaście lat nic mi nie powiedziałaś? - zarzuciłam jej.
- Uznałam, że tak będzie lepiej.
- Niby dlaczego?
- Jenn, przepraszam - mama mnie przytuliła, a ja zwróciłam się do taty:
- Ty wiedziałeś?
Tylko wzruszył ramionami, a ja pokiwałam głową.
- A ty? - teraz zwróciłam się do Nialla.
- Coś ty, jestem w takim samym szoku jak i ty - odpowiedział szybko.
- Nie miałam pojęcia, że wy się znacie... - wtrąciła mama.
- Skąd miałaś wiedzieć... - powiedziałam obojętnie.
- Jak bym wiedziała to nie ukrywałabym tego przed wami.
- Jak bym wiedziała to nie całowałabym się z bratem - dodałam cicho.
- Co? - powiedzieli jednocześnie mama z tatą. Ja tylko wzruszyłam ramionami, złapałam Zayna za dłoń i pociągnęłam go za sobą patrząc na mamę, bo wiedziałam, że ilustruje te szczegóły. I się nie myliłam, bo patrzyła na nasze ręce...
- Chodź Niall - zawołałam i w trójkę wyszliśmy z domu.

Gdy skręciliśmy za zakręt zapaliłam papierosa.
- Nie wierzę... - zaczęłam.
- Nie cieszysz się? - spytał Niall.
- Jasne, że się cieszę. Zawsze chciałam mieć starszego brata. Znaczy, jak miałam 13, 15 lat... A dowiedziałam się dopiero teraz...
- Dobrze, że Zayn nie okazał się twoim bratem - zażartował dla rozluźnienia atmosfery.
- Jednego nie rozumiem... Moja mama jest brutenką, ojciec też ma ciemne włosy i ja mam takie. A ty jesteś blondynem...
- Mój ojciec jest blondynem - wyjaśnił.
- No tak... - spaliliśmy. Porozmawialiśmy jeszcze trochę, aż w końcu wszystko było okej. Wyluzowałam i wróciliśmy do domu.
- Lepiej? - spytał ojciec.
- Tak - rzuciłam i poszłam z Zaynem do mojego pokoju.
- Dlaczego się nie odzywasz? - zwróciłam się do Zayna. Przez chwile jeszcze milczał. Nie wiem dlaczego, ale takiej odpowiedzi na pewno się nie spodziewałam:
- Wiedziałem.
- Co?! - prawie krzyknęłam.
- Przepraszam, obiecałem, że...
- W dupie mam, że obiecałeś! Jak mogłeś mi nie powiedzieć? - zdenerwowałam się.
- Jenny...
- Sreni...! Skąd ty o tym wszystkim wiesz?
- Twój ojciec mi powiedział... - Zayn mówił normalnym, niegłośnym tonem.
- No, kurwa, co za człowiek! Tobie powiedział, a mi nie?!
- Uspokój się - chciał mnie chyba przytulić lecz się odsunęłam.
- Nie i chuj, Zayn! Nie uspokoję się! Nawet ty to przede mną kryłeś?!
- Musiałem...
- Nie, kurwa, nic nie musiałeś!
- Jennifer! - w końcu i Zayn krzyknął. Złapał mnie przy tym mocno za ramiona i równie mocno oparł mnie o ścianę.
- Nie krzycz na mnie!
- To się zamknij!
- Bo co?!
- Bo gówno! - to jeszcze krzyknął, ale po chwili dodał nieco ciszej i puścił moje ramiona. - Twój ojciec powiedział, że mam ci nie mówić, bo Emily o to prosi. Więc nie miej pretensji do mnie tylko do swojej mamusi.
No nie, teraz to przesadził. Wkurzyłam się na tyle, że odmachnęłam się i wycelowałam liścia w jego niewyparzoną mordę. Po chwili spojrzał na mnie, ale się nie odezwał.
- Co, teraz mi oddasz? - już nie krzyczałam.
- Musiałabyś mnie wkurwić...
- Wydaje mi się, że właśnie to zrobiłam - uniosłam swój głos, lecz hamowałam już krzyk. Zayn nabrał dużo powietrza w płuca, po chwili je wypuścił i nie powstrzymał się. Uderzył mnie również z liścia w twarz.
- Tak jak przypuszczałam...
- Jenn... - powiedział spokojnie.
- Daruj sobie - wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół i chciałam wyjść ponownie na dwór, lecz ojciec mnie zatrzymał. Razem z mamą siedzieli jak wryci.
- Jennifer, chodź tutaj.
- Co? - spytałam i usiadłam na fotelu. Niall stał oparty o blat w kuchni i patrzył się na nas.
- Dałaś czadu - lekko się zaśmiał blondyn.
- No i chuj, zamknij mordę! - przestałam kontrolować moje przekleństwa.
- Jennifer! - krzyknął na mnie ojciec. - Ogranicz swoje słownictwo, albo inaczej porozmawiamy!
- Tato...
- To, że masz osiemnaście lat do niczego cię nie zobowiązuje. Dopóki jesteś w tym domu, masz nie przeklinać, jasne?
- Jasne.

Wyszłam z domu, a moja mama poszła ze mną. Spacerowałyśmy razem i korzystając z okazji, że byłyśmy same, mama wytłumaczyła mi wszystko. Że nie chciała bym źle o niej myślała, że wstyd jej, że zostawiła byłego i swojego syna, że założyła rodzinę z innym mężczyzną i nie kontaktowała się w ogóle z byłym. Nie byłam już na nią zła i nie miałam żalu, że kryła przede mną to. Szkoda tylko, że wszystkiego dowiaduję się za późno.
- Ale się na niego darłaś - wspomniała mama.
- Było słychać?
- I to jak wyraźnie...
- Zdenerwował mnie.
- Słyszałam. Ty go chyba też... - no tak, Zayn przecież też krzyczał. Cicho się zaśmiała. - Powiedz mi co jest tak na prawdę między wami.
- Jesteśmy przyjaciółmi, mamo, ile razy mam powtarzać?
- Widzę, że iskrzy między wami. Widziałam jak cie objął, przytulił, jak złapałaś go za rękę...
- Ty wszystko obserwujesz?
- Zobaczysz, że wkrótce cię złapię - nie odpowiedziałam jej, więc zmieniła temat. - Całowałaś się z bratem?
- Mamo... Nie wiedziałam... - nawet źle mi się o tym myśli. Mama się zaśmiała.
- Mieszkacie blisko siebie?
- Około 15 minut samochodem.
- On mieszka z ojcem?
- Nie, z dwoma kolegami.
- Nawet nie wiedziałam... Ale sobie tatuaży narobił...
- No...
- Często się widujecie?
- Okazyjnie, na imprezach, albo domówkach.
- Aha, rozumiem. Alkohol, narkotyki i te sprawy?
- Nie, mamo - zaśmiałam się. - Trochę kulturalniej się bawimy.
- Myślisz, że nie wiem jak wyglądają takie domówki? Co to za zabawa bez alkoholu?
- No może i trochę jest, ale nie ma narkotyków.
- To dobrze. Pijesz dużo?
- Mamo...
- Oj, mamo, mamo... Odpowiedz.
- No trochę mi się zdarza.
- Nie chcę żebyś przesadzała, bo po alkoholu różne rzeczy się dzieją. Ktoś cię gdzieś zaciągnie i nie wiadomo co ci zrobi, a Zayn może cię nie obroni... - spojrzała na mnie znów tym znaczącym spojrzeniem.
- Obroni - zaśmiałam się.


WIECZOREM

Siedziałam z tatą przed telewizorem, mama robiła kolację, a Zayn z Niallem byli gdzieś poza domem. Gdy wrócili od razu podeszłam do Zayna.
- Pogadamy? - spytałam spokojnie.
- No chodź... - poszliśmy do mojego pokoju. Gdy Zayn zamknął drzwi od razu wziął mnie w swoje objęcia i pocałował mnie w usta.
- Zayn, chciałam pogadać.
- Dobra, gadałaś z mamą, już wszystko wiesz... - znów mnie pocałował.
- I przepraszam - dodałam.
- Wybaczam, jak zwykle przez twoje kłótnie to jeszcze ja muszę przepraszać ciebie - zaśmiał się i wrócił do całowania mnie. 
Odwzajemniłam jego pocałunek i pozwoliłam mu włożyć język w moje usta. Posadził mnie na biurko i z górnej szafki spadł jakiś mały puchar z moich szkolnych osiągnięć, robiąc hałas. Nie wiem dlaczego się zaśmialiśmy. Zayn spróbował jeszcze raz i tym razem "trafił mną" w ścianę.

- Jenny, Zayn! - usłyszałam krzyk mamy.
- Kurwa... - wycedziłam w usta Zayna, uśmiechając się. Wyszłam z jego objęć i wyszłam z pokoju.
- Co? - spytałam z górnego korytarza.
- Chodźcie na kolację.
Zayn wyszedł za mną i zeszliśmy z uśmiechem na twarzy. Niall siedział już przy stole, a tata zanosił talerze z kanapkami i herbaty.

- Seks na zgodę? W 5 minut? - odezwał się Niall.
- No w chuj - odpowiedział mu Zayn z uśmiechem. Tata stanął obok niego i rzucił mu spojrzenie. - Przepraszam, głupi żart - wyjaśnił Zayn. Zaśmiałam się i usiadłam przy stole. A miejsce obok mnie natychmiast zajęła moja mama. Tak więc Zayn usiadł naprzeciwko mnie, tata obok niego, naprzeciw mojej mamy, a Niall z boku stołu. Rodzice od czasu do czasu rozmawiali, a ja starałam się zwrócić na siebie uwagę Zayna, patrzyłam na niego moimi różnymi spojrzeniami, zaczepiałam go nogami po stołem, raz przejechałam stopą po jego łydce i jechałam przez kolano aż do uda. Wtedy tak zalotnie na mnie patrzył.

Po kolacji mama kazała mi pozmywać, więc razem z Zaynem poszliśmy do kuchni. Ja zmywałam naczynia, a on wycierał żeby wszystko było już posprzątane. Gdy mama poszła się wykąpać, a tata... Zniknął z pola widzenia, Zayn mnie przytulił od tyłu.
- Zayn... Wytrzymasz te dwa dni bez tych przytulanek... - powiedziałam niegłośno i wytarłam ręce. Zayn tylko się zaśmiał i pocałował mnie w szyję.
- Bez przytulanek może i tak, ale mam ochotę cię całować... - zamruczał do mojego ucha. Moje plecy przeszedł pojedynczy dreszcz.
- Dasz radę - nadal stałam przy swoim.
- Podoba mi się to ryzyko, że twoi rodzice mogą nas przyłapać.
Odwróciłam się do niego i oplotłam ręce wokół jego szyi.
- Jest jeszcze Niall - zauważyłam.
- Chuj z Niallem, on przecież wie wszystko...
- Słyszałem to - odezwał się. Odwróciliśmy głowy w bok, a Niall wychylił akurat głowę za kanapy.
- Wiesz o co mi chodzi - rzucił Zayn.
- No wiem - odpowiedział i na powrót położył się na kanapę i oglądał tv. Spojrzałam na Zayna, a on mnie delikatnie pocałował.
- Nie tutaj... - zaprzeczyłam.
- Będziemy słyszeć jak ktoś przyjdzie - odpowiedział Zayn i znów mnie pocałował. Już nie stawiałam oporu i namiętnie całowałam bruneta. On przysunął mnie do siebie jak tylko to możliwe, a swoje dłonie zatrzymał na moich biodrach.
- Ja tak nie traktowałem moich przyjaciółek - usłyszałam głos taty. Oderwałam się od Zayna jak poparzona i spojrzałam na tatę. Opierał się o blat i patrzył na nas.
- Idź do siebie, Jenn - poprosił ojciec.
- Tato... - powiedziałam jakby z pretensją w głosie.
- Niall idź z nią - dodał, a mnie zignorował. Poszłam do swojego pokoju i usiadłam na łóżku. Po chwili Niall do mnie dołączył i usiadł obok mnie.
- Będziesz miała przerąbane? - spytał po chwili.
- Nie... Tata pewnie chce tylko pouczyć Zayna - tak przypuszczałam.
- Stawiam, że zgnoi go za to, że tak cię całuje i przytula. Bo się przecież TYLKO przyjaźnicie - zaśmiał się.
- Ja myślę, że nie. Stawiam dychę, że mówi mu "co i jak".
- A ja stawiam dychę, że robi mu gnój. Słyszałaś jakim tonem mówił.
- Przyjmuję.
- Przyzwyczajam się do tego, że jesteś moją siostrą - uśmiechnął się do mnie.
- Ja też.

- Możesz mi wyjaśnić dlaczego ojciec poucza Zayna? - spytała mama wchodząc do pokoju w samym ręczniku. Wzruszyłam tylko ramionami. Zamknęła za sobą drzwi i usiadła na łóżku.
- Co mnie ominęło? - spytała.
- Nic... - postanowiłam jej nie mówić. Jak chce się bawić w "szpiega" to niech sama mnie nakryje, ja jej w tym nie będę pomagać.
- Co "nic"? Jenny się ca... - odezwał się Niall, lecz uderzyłam go poduszką.
- Niall - powiedziałam.
- Sorry - zaśmiał się. Mama usiadła pomiędzy mną, a moim bratem. O rany, ale to dziwnie brzmi...
- Moje dzieci... - zaśmiała się i objęła nas, a my się do niej przytuliliśmy. Leżeliśmy tak parę minut, aż przyszedł Zayn.
- Wyjdziecie? - spytałam mamę i Nialla.
- Okej, nie przeszkadzam wam - odezwała się mama i wyszła.
- Ja posłucham - stwierdził Horan i nie ruszył się z miejsca. Zayn usiadł na przeciwko mnie na łóżku, a ja go spytałam:
- Co ci mówił?
- Tak tylko trochę pouczał - odpowiedział. Spojrzałam na Nialla, a on wyciągnął z kieszeni 10£ i mi podał. Zayn spojrzał na nas pytająco.
- Założyliśmy się - wyjaśnił blondyn.
- Ale co ci mówił? - ponaglałam mojego przyjaciela.
- Mówił, że skoro jesteśmy przyjaciółmi to mamy się tak nie zachowywać i że mam trzymać cię na dystans. A jeśli coś więcej będzie między nami (i nie tylko) i jak cię zranię, albo zrobię ci krzywdę to on sobie ze mną inaczej porozmawia. A jak w najgorszym wypadku zajdziesz w ciążę to mi łeb ukręci. I takie tam, że jesteśmy ze sobą tak blisko więc mam się trochę tobą czasem zajmować, czy pomagać... - wyjaśnił.

Po kąpieli, gdy wszyscy poszli spać, leżałam w łóżku, przy zapalonej małej lampce, przytulona do nagiej klaty Zayna, a dłonią kreśliłam nie określone wzory na jego obojczyku.
- Co za dzień... - odezwałam się w końcu.
- Pełen wrażeń - odpowiedział mi cicho Zayn. Miał taki słodki głos... - Jak chcesz, możemy odreagować - dodał. Spojrzałam na niego.
- Co masz na myśli?
- Jak to co? - zalotnie się uśmiechnął. Złapał mój porbródek i pocałował mnie w usta. Chyba byłam trochę zaćmiona, bo zrozumiałam o co mu chodzi dopiero wtedy, gdy uniósł moją koszulkę.
- Zayn, nie tutaj... Darujmy sobie. Znów ktoś wejdzie i co wtedy?
- Spokojnie, zakluczyłem drzwi.
- Ja mam klucz w drzwiach? - zdziwiłam się. Zayn to zignorował.
- Poza tym, chętnie pogodziłbym się z tobą po dzisiejszej kłótni.
- Zayn... -  Uciszył mnie pocałunkiem w usta i za chwilę znalazł się nade mną. Na dole miałam tylko majtki, Zayn był w samych bokserkach i czułam jak się o mnie ociera. Do tego bardzo namiętnie mnie całuje, no nie... Musiał mnie podniecić, no musiał...
- Darujmy sobie - powiedział po chwili.
- Nie - zaśmiałam się.
- Wiedziałem.
- Jesteś okropny - zachichotałam i zmieniłam się z Zaynem stronami. Teraz to ja na nim leżałam. Zdjął ze mnie koszulkę, a ja zgasiłam światło.
- Wiesz czego dawno nie robiłem? - spytał cicho.
- Czego?
Znów mi nie odpowiedział. Położył mnie na plecy i znalazł się na powrót nade mną. Całował moją szyję, mój obojczyk, moje piersi, mój brzuch... No tak, już wiem. Zsunął ze mnie majtki i podniósł moje nogi w kolanach. Przy okazji obcałował wewnętrzną stronę moich ud aż w końcu... Zaczął lizać moją intymność, a z moich ust wydobyło się dużo powietrza.
- O rany, Zayn... - wydyszałam. I tak zaczęłam płytko dyszeć. Gdy skończył, przyssał się do mojej szyi. - Tylko nie rób malinki - uprzedziłam go. Nagle mój telefon zawibrował, a ja sama się zdziwiłam, bo kto może pisać do mnie o tej godzinie? Odczytałam smsa, który był od Nialla.

Słychać... ;)

Pokazałam Zaynowi i się zaśmialiśmy.
- Skoro to było słychać to chyba nie możemy się kochać... - wyszeptał Zayn. On mnie chyba podpuszcza...
- Możemy - odpowiedziałam szybko i wpiłam się w jego usta.
- W sumie to jeszcze nie możemy - zauważył Zayn. Od razu zrozumiałam o co mu chodzi.
- To zaraz będziemy mogli - odpowiedziałam i teraz to ja położyłam Zayna na plecy i znalazłam się na nim. Tak jak on, całowałam go od szyi aż po tors. Szybko pozbyłam się jego bokserek i z pomocą mojego języka, ust i dłoni postawiłam jego pana na baczność. Wróciłam na wysokość twarzy mojego przyjaciela i cmoknęłam go w usta.
- Damy radę - wyszeptałam i go dosiadłam. Tym razem moje ruchy nie były tak szybkie jak zawsze, były wolniejsze, co nie znaczy, że było gorzej. Natychmiast pocałowałam Zayna i nie odrywałam się od jego ust, póki on tego nie zrobił.
Odwróciliśmy się, Zayn był nade mną i teraz to on wszedł we mnie, a ja odchyliłam głowę w tył z podniecenia. Również nie był taki szybki i stanowczy jak zawsze. Złapałam go za twarz, byśmy znów byli przyssani ustami. Jednak to nie zamaskuje mojej przyjemności. Za każdym razem gdy Zayn pchał, przelatywała przeze mnie osobna przyjemność. Starałam się tylko dyszeć zamiast jęczenia, ale czasem mi się "wymskło".
- Zayn... - prawie wyszeptałam.
- Ciii... - odpowiedział mi i mnie cmoknął.
- Zayn.. - powiedziałam troszkę wyżej niż poprzednio. Nic mi tym razem nie odpowiedział. A to było silniejsze ode mnie. Aż w końcu mi się wyrwało. - Zayn! - doszłam, a Zayn wyszedł ze mnie. Uklęknął, a ja usiadłam. Złapał mnie za tył głowy i przybliżył do swojego przyrodzenia. Koniec jak zawsze w mojej buzi... Opadłam na łóżko, a mój telefon znów zawibrował. Znów sms od Nialla.

Głośniej ;p

Tym razem odpisałam.

Kurwa ;/ Dobranoc.

Założyłam majtki i koszulkę i się położyłam. Zayn również na powrót nałożył swoje bokserki i położył się obok mnie. Pocałował mnie w policzek.
- Uwielbiam cię, Jenn.
- Ja ciebie też, Zayn - uśmiehnęłam się i odwróciłam się do niego plecami. Ten mnie objął i tak zasnęliśmy.

________________________________________________
Jak wam się podoba? Czekam na wasze opinie. 10 komentarzy i kolejny rozdział? Taak :DDD

piątek, 16 maja 2014

Rozdział 18

Śpię. Głęboko śpię. Nie chcę się budzić. To takie ciężkie.
Aż w końcu... Stało się.
Do moich uszu zaczął dobiegać dźwięk mojego dzwoniącego telefonu. Zamrugałam oczami i chwilę wracałam do rzeczywistości. Sięgnęłam po komórkę z szafki nocnej i odebrałam.
- Halo, tato? - spytałam, zaspanym głosem.
- Obudziłem cię? - lekko się zdziwił.
- Tak jakby... Która jest godzina?
- Jest jakoś po 21.00 - cicho się zaśmiał.
- Mhm... Stało się coś?
- Bardzo chciałaś do nas przyjechać?
- No w sumie to... A co? - nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć.
- Bo wypisali mamę ze szpitala i chciałem zabrać ją nad jezioro na weekend i tak pomyślałem, że przyjedziesz może za tydzień? - wyjaśnił.
- Za tydzień...? - chwilę się zastanowiłam. - No nie wiem, dam ci znać.
- Okej, mam nadzieję, że nie jesteś zła.
- Nie, coś ty - zaśmiałam się cicho. - Kocham cię.
- Ja ciebie też, pa.
- No pa, tato - rozłączyłam się.



Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że obejmuje mnie ręka Zayna. Poszturchałam go trochę, by się obudził.
- Zayn... - szeptałam.
- Co...? - wymamrotał i lekko się podniósł.
- Nie jedziemy jutro do Cambridge.
- Czemu?
- Bo rodzice jadą nad jezioro - wyjaśniłam.
- To innym razem... - odpowiedział mi, ucałował mój policzek i ponownie umieścił swoją głowę na poduszce. Chyba zasnął, bo przestał się odzywać, ale ja jakoś nie mogłam. Delikatnie zdjęłam rękę Zayna ze mnie i wstałam. Zeszłam na dół, napiłam się wody i włączyłam cicho telewizor. Zrobiłam sobie ciepłej herbaty i usiadłam na kanapie podkurczając nogi. Na jednym programie leciał Constantine, to nie horror, ale thrillerów też trochę się czasem boję, tym bardziej, że nie zapalałam światła w salonie, więc szukałam czegoś innego i zostawiłam na Karate Kid.

- Nie możesz spać? - usłyszałam za plecami głos Zayna. Aż podskoczyłam...
- Wystraszyłeś mnie - nie odpowiedziałam na jego pytanie. Szybko znalazł się obok mnie. Wziął mi pilot i niestety też natrafił na Constantine'a.
- Nie będę tego oglądać - zaprzeczyłam, bo przestał przełączać.
- Będziesz - zaśmiał się. Nie było aż tak źle. Po minucie już byłam w objęciach Zayna. Jednak nie oglądałam długo. Szybko usnęłam.


TYDZIEŃ PÓŹNIEJ, PIĄTEK:

Ani w czwartek ani w piątek nie szłam do szkoły. Po prostu mi się nie opłacało. Więc siedziałam w salonie i czekałam aż Zayn do mnie przyjedzie. Gdy usłyszałam przed domem dźwięk silnika to podniosłam się i stanęłam obok kanapy, na przeciwko drzwi.
- Musisz być taki przystojny? - skomentowałam gdy zobaczyłam go w garniturze.
- Nic na to nie poradzę - zaśmiał się, poszedł do mnie i pocałował mnie w policzek na przywitanie. - Chodź - dodał.
- Dokąd?
- Do mnie - odpowiedział jakby to było oczywiste.
- Po co? Nie możemy tutaj zostać?
- Nie, bo idziemy na domówkę - ponownie się zaśmiał.
- No to chyba muszę się przebrać - odpowiedziałam i poszłam w stronę sypialni. Zayn poszedł za mną i usiadł na fotelu. Zaczęłam szukać w szafie odpowiednich ubrań.
- Zaczekaj 5 minut, wezmę prysznic - wyjaśniłam i wyszłam z pokoju z bielizną w ręku.

Wróciłam w miarę szybko w czarnej bieliźnie, a Zayn żartobliwie zagwizdał i podszedł do mnie obejmując mnie od tyłu.
- Przestań tak kusić - wręcz zamruczał do mojego ucha i pocałował mnie w szyję.
- To ja kuszę? - spytałam spoglądając na niego. W garniturze wyglądał jak taki młody bóg... Mój własny bóg.
On się tylko zaśmiał. Odsunął się ode mnie i usiadł na łóżku.
- Ubieraj się - popędził mnie.
- Skąd ta zmiana nastawienia? - tym razem to ja się zaśmiałam.
- Za bardzo mnie pociągasz, a nie mamy czasu.



Ubrałam się, umalowałam i rozczesałam włosy. Założyłam jasną bluzkę do pępka i szorty. Jak domówka to zwykłe conversy i się dobrze wygląda.


- Dokąd jedziemy? - spytałam gdy zauważyłam, że nie jedziemy ani do Zayna, ani do reszty znajomych.
- Do sklepu - odpowiedział w skrócie. Zatrzymał się przed marketem i oboje wysiedliśmy.
- Idziesz w garniaku do marketu? - zaśmiałam się.
- Masz z tym jakiś problem?
- Nie - odpowiedziałam i w ciszy weszliśmy do sklepu. Kupiliśmy 5 półlitrowych butelek wódki i 5 sześciopaków piwa. Do tego jakieś czipsy, 2 cole i jakieś gazowane gówna. Korzystając z okazji kupiłam sobie (nie wiedząc czemu) dwie paczki papierosów. Wyszliśmy, włożyliśmy zakupy do bagażnika.
- Mogę poprowadzić? - spytałam ze słodkim uśmiechem. Zayn przez chwilę na mnie popatrzył, lecz po chwili się zgodził. Wsiadłam za kółko i odpaliłam silnik. Uwielbiam jeździć jego samochodem.
- Jedź do Lil - zarzucił Zayn.
- Okej, a po co?
- Styles mnie prosił żebyśmy podjechali po nich - wyjaśnił. Podjechałam pod dom Lily i zapukałam.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się.
- Cześć, Jenny, wejdźcie - przywitała nas mama Lily i wpuściła nas. Poszliśmy do pokoju Lily, a tam Harry oglądał telewizor.
- Gdzie Lil? - spytałam i podeszłam przywitać się z nim całusem.
- Bierze prysznic - wyjaśnił. Siedzieliśmy i gadaliśmy przez 20 minut aż przyszła Lil w ręczniku na sobie i na głowie.
- Serio? - spytałam równocześnie z Zaynem.
- No co...? - zaśmiała się. Wysuszyła włosy, wyszła do łazienki się ubrać, wróciła, zrobiła makijaż, uczesała się jeszcze z dwa razy... W kuchni jej mama czekała na nas z kanapkami. Akurat byłam trochę głodna. Nie tylko ja, bo chłopacy poprosili o jeszcze... Spędziliśmy u niej prawie dwie godziny.

- Jedź do mnie - poprosił Zayn, bo teraz również ja prowadziłam.
- Na którą ta domówka? - spytałam, bo czas leciał szybko, a jeszcze jedziemy do Zayna.
- Tak 18.00, po 18.00... - odparł.
- Jest po 17.00.
- A domówka jest u mnie - wyjaśnił. Teraz wszystko było jasne. Zajechaliśmy do niego, wypakowaliśmy wszystko z bagażnika i zanieśliśmy do kuchni. Rozpakowaliśmy piwa i każde z osobna stało teraz w lodówce. Wódkę włożyło się do zamrażalnika, a cała reszta była na stole. Wyszliśmy zapalić. Spytałam Zayna:
- Dlaczego robisz domówkę?
- A dlaczego nie? - odpowiedział mi. - Całej klasie powiedziałem, że robię domówkę, bo kończymy matury. Chyba się ucieszyli - zaśmiał się.
- Będą chłopaki? - spytała Lil.
- Ta, myślisz, że przepuścili by okazję napicia się z przyjaciółmi? - Zayn ponownie się zaśmiał. 

- Siema, witam, witamy! - usłyszeliśmy z salonu. Udaliśmy się w tym kierunku, a tam Louis stoi z dwoma połówkami wódki w rękach.
- Wow... - zaśmiałam się. Liam i Niall też trzymali w rękach wódkę. Była z nimi Ashley, ale już bez niczego.
- Chlać to chlać - ucieszył się Liam i zaniósł trunek do zamrażalki. - Woow, wy już przygotowani - zaśmiał się. Poszłam włączyć muzykę z wieży i wróciłam do kuchni. Tam stało już 8 pełnych kieliszków.
- Na początek - zachęcił mnie Liam i lekko szturchnął w ramię. Wypiliśmy każdy po kieliszku. Najbardziej skwasiła się Ashley, widać nie pije dużo. Szkoda żebyśmy mieli rozpijać taką dziewuchę... Może podoba jej się Louis więc chce mu być "posłuszna"? W sumie to taka "grzeczna" dziewczyna. Nie widać po niej, by była związana pewnymi (łóżkowymi...) więzami z jednym chłopakiem, a z innymi się całowała. Wygląda na taką, której nie można dotknąć, bo chodzi z Louisem, skubana...

- Jeszcze po jednym! - Niall wyrwał mnie z przemyśleń i szturchnął mnie w drugie ramię. Tak wypiliśmy jedną całą flaszkę, ale co to jest na ośmiu...?

Zrobiło się po 18.00 i ludzie zaczęli przyjeżdżać. Znajome twarze chociaż nie miałam z nimi do czynienia. Zayn się z nimi witał i wpuszczał wszystkich. Widziałam, że nie tylko IV klasa przyjechała. Z mojej klasy też dostrzegłam kilka osób.

Głupio mi się patrzyło jak te wszystkie czwartoklasistki (i nie tylko) całują Zayna na przywitanie. W policzek, ale zawsze. Tym bardziej, że chodzą z nim do klasy i mogą na niego patrzeć godzinami, a on jest przecież taki boski! "Kurwa, Jennifer, nie jesteś od nich gorsza. Nie stawiaj się na takim miejscu!" Powtarzałam sobie. Mam nad nimi przewagę, jeśli którejś z nich podoba się mój przyjaciel. To ja go mogę oglądać nago, a nie one. To mnie on pragnie, a nie nich. Mogą sobie o nim tylko pomarzyć. Zaśmiałam się w duchu.

- Chodź zapalić - wyciągnęła mnie Lil na taras.
- Zamyśliłam się.
- Widzę, dlatego cię wyciągnęłam. Dziś nie zostawiamy Ash w tyle. Musi się nachlać z nami - szeroko się uśmiechała Lily. W końcu i mi udzielił się jej humor i przestałam myśleć o wszystkich koleżankach Zayna. Nie mogę być przecież zazdrosna, to jest kurwa mój przyjaciel. Spaliłyśmy i poszłyśmy do kuchni, gdzie stała Ashley i gadała z Louisem. Widać stara się jej nie odstępować. Do czasu...
- Zostawisz nas? - spytała z uśmiechem moja przyjaciółka. Wyszedł całując Ashley w usta.
- Cześć - przywitała się.
- Siema - powiedziałam równocześnie z Lily. - Napijemy się? - dodałam. Ash usiadła przy końcu stołu, a my z Lil po jej bokach, naprzeciw siebie. Wzięłyśmy jedną flaszkę i całą obróciłyśmy rozmawiając. Ashley to spoko dziewczyna.

- Porywam ją - zaśmiał się Harry, który przed chwilą przyszedł. Złapał Lily za rękę i pociągnął w stronę salonu. Zostałam sama z Ashley. 
- Idziemy zapalić? - zaproponowała. O kurde, rozkręca się.
- Okej - wyszłyśmy, a na zewnątrz stał Louis z Niallem. Palili papierosy i przy okazji nas poczęstowali. Lou objął Ash od tyłu i przytulił się do niej, a Niall objął ramieniem moje barki.    
- Co jest? - spytał.
- Wiecie gdzie jest Zayn? - zignorowałam jego pytanie.
- Pewnie w domu - zażartował Louis. Fuknęłam tylko i gdy skończyłam palić, weszłam do domu i zaczęłam go szukać. Ani w kuchni, ani w salonie go nie było. Poszłam do jego sypialni w najgorszą obawą. Nie wiem dlaczego pomyślałam, że jeśli nie ma go na dole to zaciągnął jakąś pannę na górę. Weszłam po schodach, na korytarzu natknęłam się na Harry'ego i Lily całujących się przy ścianie.
- Zwolnijcie - zaśmiałam się. Dopiero wtedy mnie zauważyli. Również się zaśmiali, ale od razu wrócili do całowania. Eech... Ja też się tak zachowuję...?

Doszłam do drzwi od sypialni Zayna i nawet nie zapukałam. Po prostu je otworzyłam. Ujrzałam tam Zayna. Tylko Zayna. Ściągał akurat buty.
- Pomóc ci? - spytałam niepewnie.
- A możesz? - zaśmiał się. Podeszłam do niego rozglądając się. - Szukasz kogoś? - dodał.
- Nie - odparłam. - Co robisz?
- Przebieram się.
- Zostaw chociaż tą koszulę. Wyglądasz w niej seksownie - oblizałam wargi.
 Zayn tylko spojrzał na mnie z ukosa i się zaśmiał.
- Jak seksownie...?
- Bardzo - szeroko się uśmiechnęłam i podeszłam do niego. Oparłam się o szafę przed nim i przyciągnęłam go do siebie ciągnąc jego rozwiązany krawat. Jedną rękę dał obok mojej głowy, a drugą mnie objął. Złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku, który jak zwykle stopniowo się pogłębiał. W między czasie rozpięłam jego spodnie i je zsunęłam. Zayn zamruczał mi do ucha.
- Zapomnij - powiedziałam cicho i się zaśmiałam.
- O czym? - spojrzał na mnie zalotnie.
- O wszystkim - odsunęłam go od siebie. Założył jeansy, zdjął marynarkę, a ja go zilustrowałam.
- Jest okej? - spytał przerywając moją ciszę.
- Sam seks... - skomentowałam. Rozluźniłam trochę jego krawat i cmoknęłam go w kącik ust. Zeszliśmy na dół lecz tak jak dopiero go znalazłam w pokoju tak teraz znów się rozstać musieliśmy... Louis wyciągnął go na fajkę, a ja poszłam napić się piwa. W kuchni zastałam Ashley, która siedziała za blacie i całowała się z Niallem.
- No ładnie - odezwałam się. Od razu na mnie spojrzeli. Pokiwałam głową i dodałam. - Przyszłam tylko po piwo.
Sięgłam po nie do lodówki, a tam już sporo ubyło.
- Napiję się z tobą - wtrąciła Ashley i zeszła z blatu. Wzięła sobie piwo i wróciła na miejsce. Usiadłam koło niej i tak zaczęłyśmy rozmawiać i się śmiać.
- Co się tutaj wyprawia? - przerwała nam Lily. Tak wyszło, że dopiłyśmy piwa i poszłyśmy do salonu gdzie może połowa tańczyła. Wkręciłyśmy się w nich i tak zaczęłyśmy sobie podrygiwać aż w końcu się rozkręciłyśmy. Dużo czasu nam zleciało. Później Zayn wyciągnął mnie z tego niewielkiego tłumu i pociągnął w stronę kuchni. Chyba ta kuchnia to najlepsze miejsce.
Wyciągnęliśmy z zamrażalki połówkę wódki i usiedliśmy przy stole. Zaczęliśmy strzelać po szotach bez popitki.
- Chcesz obrócić całą? - spytałam.
- Najchętniej obróciłbym ciebie - tak mi odpowiedział, lecz ja się tylko zaśmiałam.
- Chciałbyś.
- Bardzo - zaśmiał się i mnie pocałował.
- Zastanowię się - odpowiedziałam tak jakby na jego pytanie, które wywnioskowałam z jego wypowiedzi. Wypiliśmy już pół flaszki, a mi się kręciło w głowie.
- Pijemy dla zabawy czy żeby się najebać? - spytał Louis i usiadł obok mnie.
- Pijemy żeby się najebać dla zabawy - odpowiedział Zayn i zaczęliśmy się śmiać. Tak wymienialiśmy jakieś pojedyncze bezsensowne zdania i śmialiśmy się z tego. Louis pomógł nam dokończyć tą butelkę. Odstawiłam ją na bok, a w tym czasie Liam, który właśnie wszedł do kuchni wyjął kolejną flaszkę i postawił na stole, przysiadając się do nas.
- Za co pijemy? - spytał.
- Za jajco - odpowiedział Lou i znów się zaśmialiśmy. Ta ilość alkoholu sprawiała, że wszystko wydawało się takie śmieszne. Piliśmy z kieliszków, dość szybko, a ja byłam coraz bardziej pijana, a nie minęło wiele czasu.
- Gdzie ty znalazłeś taką dupę? - spytał Liam Zayna, gdy jakieś pół butelki wypiliśmy.
- No... Nie znalazłem jej - odparł Zayn, a my w śmiech. Ale nie było w tym nic śmiesznego...
- Takie to pod niebem chodzą - wtrącił Lou.
- Co? - zaśmiałam się.
- Przez Stylesa ją poznałem - wyjaśnił Zayn.
- Może mi też znajdzie jakąś laseczkę? - stwierdził Liam.
- Może, ale na pewno nie tak dobrą jak moja - brzmiało jakby Zayn był dumny.
- Brałbym w chuj - zaśmiał się Louis.
- Ja tutaj siedzę - przypomniałam im.
- No wiem - odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
- Wypijmy za Jenn, bo jest dobrą dupą - zaproponował Liam i polał wódki po kieliszkach. Wypiliśmy.
- Wypijmy za Jenn, bo jest piękną dziewczyną - odezwał się Zayn. Spojrzałam na niego i pokręciłam z uśmiechem głową, a on mi puścił oczko. Wypiliśmy.
- Wypijmy za Jenn, bo zajebiście całuje - stwierdził Louis. Serio...? Liam polał i wypiliśmy.
- Wypijmy za Jenn, bo gdybym była facetem to brałabym się za nią - rzuciła Lil, wchodząc (z Ashley) i wyciągnęła kolejną flaszkę. Skończyliśmy tą i zabraliśmy się za następną. Wypiliśmy wiele toastów za każdego, aż język w ogóle zaczął mi się plątać. Wstałam i się zachwiałam, zaklęłam pod nosem.
- Może jeszcze jedną? - zaśmiał się Zayn. Chciałam powiedzieć "Hahaha, bardzo śmieszne", ale w zamian za to fuknęłam. 
W futrynie kuchni odwróciłam się i spytałam kto idzie zapalić. Wszyscy ze mną  poszli. Nie mogłam się przyzwyczaić do Ashley z papierosem. Nie znam jej, ale tak jakoś inaczej wygląda.

Gdy wróciliśmy do kuchni, była akurat zajęta, ale dość szybko wszyscy wyszli. Ale zostałam tylko ja z Zaynem i Louis z Ashley. Wzięli po piwie i stanęli przy blacie. Zayn również wziął piwo, ale usiadł na krześle. Tak na niego chwilę popatrzyłam i usiadłam mu okrakiem na kolanach.
- Czego chcesz? - spytał z uśmiechem.
- Ciebie - powiedziałam mu do ucha i odłożyłam jego piwo na stół.
- Dobra odpowiedź - zaśmiał się. Chwyciłam go za krawat, owinęłam go wokół swojej dłoni i pocałowałam Zayna w usta.
- Podniecasz mnie tym strojem - wyszeptałam do jego ucha.
- Nie nakręcaj mnie - powiedział i pocałował mnie w usta.
- Ty mnie też.
- Chyba, że pójdziemy teraz...
- Nie - odpowiedziałam od razu. - Przetrzymam cię - dodałam i zgryzłam delikatnie swoją dolną wargę, a on pokiwał głową.
- Wiesz co... - zaśmiał się. Nic nie odpowiedziałam, pocałowałam go w usta i tak jakoś zaczęliśmy się namiętnie całować. Usłyszałam gwizd za plecami, prawdo podobnie Louisa, ale nie przeszkadzało mi to. Poczułam uśmiech na ustach Zayna. Oderwałam się od niego i spojrzałam mu w oczy.

- Oooj, jak mi przykro, że muszę przerwać te romantyzmy! - wparowała do kuchni Lil. - Napijmy się.
Pociągnęła mnie za rękę i zeszłam z Zayna. Wyjęłam flaszkę z zamrażalki i postawiłam na stół. Obecni w kuchni się napili, ale to była chyba ostatnia moja flaszka, bo czułam się serio pijana. Ledwo mówiłam i język mi się plątał, śmiałam się z siebie, w sumie to razem z Lily i Ashley. Louis podszedł do mnie, objął mnie i powiedział:
- Nie podpuszczam cię, ale nie wypijesz piwa duszkiem.
- Ja nie wypije? - zaśmiałam się. - To wypijmy na szybkość - zaproponowałam. Chłopacy się chyba zmówili, bo tylko Lily i Ash się zgodziły. Jak zaczęłam pić to myślałam, że gardło mi się otworzyło, bo piwo wlatywało ciurkiem... Ostatecznie wygrała Ashley.
- Czekam - zaczął Lou.
- Na co? - zdziwiłam się.
- Na widok jak całujesz się z Lily - zaśmiał się.
- Coo??
- Taka była umowa, że jak jedna wygra to dwie pozostałe się całują - wyjaśnił. Nie przypominam sobie tego, ale trudno, może jestem bardziej pijana niż mi się wydaje? Spojrzałam na Lily i jakoś tak się pocałowałyśmy w usta.
- Eeej, ale z języczkiem - narzekał Zayn. Zaśmiałam się i ponownie z Lil się pocałowałyśmy. Tym razem właśnie tak jak chcieli: z języczkiem. Pocałunek z Lily nie jest częstym doświadczeniem, ale miał już kiedyś miejsce. Nie powiem, dobrze całuje, hahaha... Oderwałam się od niej i ponownie się zaśmiałam.
- Teraz wy - powiedziała Lily.
- Hahaha, nie ma mowy - odpowiedział Louis.
- Nie ma tak - wtrąciłam i wyciągnęłam trzy piwa z lodówki, bo był jeszcze Harry. Wystartowali równo lecz pod koniec Louisowi szybciej poszło.
- Czekam - pogoniłam ich. 
Mieli wielki problem by się do siebie zbliżyć, ale w końcu jakoś tam poszło i się cmoknęli.
- Ale z języczkiem - przypomniała im Lily.
- Nie i chuj - odpowiedział jej Harry, po krótkich namowach się zdecydowali. Nie mogłam uwierzyć, że patrzę jak Zayn całuje się z Harrym. Nie obyło się bez śmiechów pomieszanych z naszym "Łuuuu!".
Oderwali się od siebie po krótkiej chwili z lekkim grymasem na twarzy.

Tak zabawnie nam zleciała domówka i około drugiej większość zaczęła uciekać. Trochę sami sobie zorganizowali czas, bo Zayn i my byliśmy cały czas razem praktycznie w kuchni, ale Niall i Liam byli wśród nich więc może zarobili dzisiaj i zapewnili im zabawę.

Niektóre dziewczyny przychodziły do kuchni pożegnać się z Zaynem.
- Narazie Zayn, fajna zabawa - powiedziała znajoma... Katy*! Chyba ledwo mówiła, ale kontaktowała, bo znalazła Zayna i się przyszła pożegnać.
- Dzięki, narazie - odpowiedział jej Zayn i się uśmiechnął lecz Katy patrzyła na mnie jakby mi "chciała pokazać". Tak więc podeszła do niego i pocałowała go w usta. Wessała się chyba jak pijawka i nie mogła się oderwać. Miała tylko szczęście, że nie władowała mu języka do buzi.
Podeszłam bliżej nich i odepchnęłam ją od Zayna.

- Szkoda, że już uciekasz - powiedziałam z drwiną w głosie i prawie wypchnęłam ją z kuchni.
- Od początku jej nie lubiłam - wyjaśniłam Zaynowi. Odpowiedział mi śmiechem.

Już wszyscy się rozeszli, a Harry, Lily, Louis, Ashley, Liam i Niall zostali na noc. Ja również. Jednak, gdy wszyscy poszli do sypialni, uprzedziliśmy ich o ewentualnych hałasach, ale chyba są tak skończeni, że będą spać jak zabici.

Byłam z Zaynem w kuchni. Łapczywie się całowaliśmy obijając się to o lodówkę, to o szafki, to i stół. Śmialiśmy się przy tym w swoje usta. Jednak ostatecznie opuściliśmy kuchnię, bo w tym stanie to prawdziwy tor przeszkód.

W salonie syf... Ale ani trochę się tym nie przejęliśmy. Wciąż próbując się całować trafiliśmy na stół. Zayn jednym ruchem ręki zgarnął wszystko ze stołu na podłogę robiąc przy tym ogromny hałas, bo na stole stały głównie butelki po piwach. Zaśmiałam się i na powrót całowałam Zayna. Posadził mnie na tym stole i rozpiął moje spodenki. Nawet nie przeczyłam. Byłam kompletnie pijana, a w dodatku cholernie napalona, a Zayn podnieca mnie jak nikt inny. Więc zrobiliśmy to po prostu w salonie, na stole.
Starałam się być cicho, ale w tym stanie było to niemal niemożliwe. Jednak sama się próbowałam uciszyć całując Zayna. Rezultat był... Nijaki.
Zayn zdjął mnie ze stołu i obrócił mnie tyłem do siebie. Położył rękę na moich plechach bym się nachyliła i wszedł we mnie od tyłu.  Złapał mnie mocno za biodra i pchał jak zwykle stanowczo. Teraz moje jęki były na prawdę donośne, tym bardziej, że nie miałam jak "się zatkać". W końcu zapomniałam o hamowaniu się. Opierałam się na łokciach, a Zayn wplótł rękę w moje włosy i pociągnął mnie za nie tak, że aż uderzyłam dłonią w stół.

Noc spędziliśmy na kanapie. Rozłożyliśmy ją byśmy oboje mieli miejsce i przykryliśmy się kocem.


*Katy - dziewczyna, z którą Zayn poszedł na papierosa w szkole, po czym na oczach Jenn ją przytulał, by wywołać zazdrość u przyjaciółki.

_____________________________________________
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać i przepraszam za to, że rozdział nie jest taki dobry jak niektóre... Czekam na wasze komentarze ;*
Dodałam postać do bohaterów, zerknijcie jeśli jesteście zainteresowani. Niedługo pojawi się kolejna ;)