czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 39

Przyzwyczaiłam się do domu Louisa i chłopaków. Bardzo często tam przesiadywałam. Tak jak Lily, Zayn i Hazza. Jakoś tak wszyscy tam siedzieliśmy i spędzaliśmy czas nawet nie wiele rozmawiając. Czas leciał, a ja musiałam się sprężyć. Na razie nie mam większych pomysłów na zarobek, ale zaczyna tworzyć mi się w głowie jakiś plan. Ostatnio chciałam prosić Nialla o pieniądze, a nie o naukę jazdy, ale nie mogłam się przemóc, by go o to pytać... - Jenn - zawołała mnie przyjaciółka z kuchni. Wstałam i poszłam do niej. Ona zaczęła mówić przyciszonym głosem. - Mam pomysł... - Jaki? - spytałam, bo się zatrzymała. - Może uzbieram pieniądze na aborcję, a nie będę sama na siłę próbowała poronić...? - Lil... - Mam prawie 4000£, jeszcze z dwa razy taka popisówka i... - O czym ty mówisz? - zdziwiłam się. - Nie będziesz się rozbierać przed obcymi chłopakami. - Słucham? - Przepraszam, wiem, też tam byłam, ale koniec z tym... Ja chcę ci coś powiedzieć. - No...? - spytała niepewnie. - Ja nie zbieram na auto. Myślisz, że na gwałt chciałabym uzbierać tyle pieniędzy żeby kupić sobie samochód...? - chwilę milczałam, ale Lil też się nie odzywała. - To właśnie na twoją aborcję zbieram - przyznałam. - Chyba nie powinnam było tego usłyszeć...! - Ashley stała przy wejściu do kuchni z dużymi oczami. - Ashley! - zawołała Lil, a tamta podeszła. - Błagam cię, tylko nikomu nic nie mów. Nikomu, okej? - Lily, jeśli ty w ten sposób potrzebujesz tych pieniędzy to ja dam tobie też moje, ja nie... - Nie - przerwała jej Lily. - Nie wezmę od ciebie pieniędzy. - Ale potrzebujesz, skoro Jenn zrobiła to dla ciebie to razem miałabyś 11000£. - Nie, nie mogę, na prawdę. Bardzo miło z twojej Strony, ale nie umiałabym wziąć od ciebie pieniędzy. - Jak by co... - mówiła z mniejszym entuzjazmem Ash. - To zadzwoń, ja nie potrzebuję tej kasy - wyszła z kuchni. - Jenn, od ciebie też nie chcę - powiedziała Lily. - Nie ma mowy, weźmiesz je czy tego chcesz, czy nie - przytuliłam ją. - Dla ciebie wszystko. - Jesteś taka kochana... Cieszę się, że ciebie mam... - Mam być zazdrosny? - zaśmiał się cicho Hazz, a my spojrzałyśmy na niego. - Jenn, musisz iść do salonu. - Muszę? - zdziwiłam się. - No... - zawahał się. - Chyba masz kłopoty - powiedział niepewnie. - O kurwa, to nie - wystraszyłam się. - Boję się... - serce mi przyspieszyło. - Nie "kłopoty", może zwykły gnój od Zayna - "pocieszał" Hazz. Spojrzałam na Lily dużymi oczami i wyszłam z kuchni, trochę niepewnie szłam, ale starałam się nie pokazywać, że się boję. W salonie na szczęście siedział mój brat, Lou, Ashley i Liam. - Zayn...? - zachwiał mi się głos. - Jennifer - wstał z kanapy. Szlak, co tak oficjalnie...? Tylko na niego patrzyłam. Stał około dwa metry przede mną. Trzymał w ręku mój telefon. Serce biło mi jak oszalałe, a nawet jeszcze bardziej. Nie odzywałam się, czekałam na jego... Słowa. - Masz mi coś do powiedzenia? - spytał, trochę surowo. W salonie panowała głucha cisza... - Nie... - Ah nie? A może chcesz zatańczyć jeszcze raz? Tym razem za 4000£?
Moje oczy lekko się rozszerzyły.
- Co?
- Słyszałaś, kurwa! - uniósł się. - Logan proponuje ci 4000£ TYM RAZEM - zaakcentował ostatnie słowa. To tłumaczy dlaczego ma mój telefon w dłoni... Na szczęście usunęłam pierwszego smsa z adresem, ale nie sądziłam, że znów napisze. Spuściłam głowę, nie wiedziałam co powiedzieć. Najlepsze, że słucha tego mój brat i... W sumie to wszyscy. - Aha... - powiedziałam cicho. - Aha? To ten sam, który proponował wam striptiz, mam rację? Buźka mu się już zrosła? - spytał ironicznie. - Wam? - wtrącił się Hazza. Stali z Lily i opierali się o framugę. - Tak, kiedyś na imprezie. Gdyby nie Ashley to by poszły - mówił zdenerwowany. Harry'ego twarz też wydawała się denerwować wiadomością, że Lily chciała iść i się rozebrać kiedyś.
- Ona potrafi być rozsąDNA, a wy nie? - rzucił Harry. Obydwie nie odpowiedziałyśmy. Spojrzałam kątem oka na Ash, ale ona spuściła głowę. - Myślę, że powinniśmy już jechać - powiedział do mnie Zayn, wciąż surowo i zrobił mały krok w moją stronę. - Ja myślę, że nie - odpowiedziałam szybko i odruchowo się cofnęłam. Wtedy Zayn złapał mnie za bark i przysunął nie mocno o siebie. - Jennifer - znów to powiedział, ugh... Złapał mnie za podbródek i zmusił, bym spojrzała na niego. Mój wzrok jednak trochę błądził. - Patrz, kurwa! - prawie krzyknął. Spojrzałam w jego oczy, a on spuścił ręce. Miał ciemne oczy i małą iskrę w nich, patrzyłam głęboko, on chyba też... - Ty dziwko! - powiedział to prosto w moje oczy i... CHLAS! Dostałam w twarz, a moja głowa się odwróciła bokiem do niego. Włosy na nią opadły, ale po chwili przywróciłam ją na prosto. Zayn musiał być bardzo, ale to bardzo zdenerwowany, bo wziął dość mocny zamach. Twarz piekła mnie cały czas mocno. - Zayn! - Niall wstał i chciał podejść do niego. - Zostaw go - zatrzymał go Liam. - Mam pozwolić żeby ją bił? - Nie biję jej - wtrącił Zayn. - To pouczenie - mówiąc to cały czas na mnie patrzył. - Zasłużyła szmata... - Nie nazywaj jej tak! - wkurzyła się Lily, a Zayn spojrzał na nią. - Ciebie też przy okazji uraziłem? - prychnął. - Zayn - powiedział Hazz z lekkim oburzeniem. - A nie... - znów na mnie spojrzał. - Tylko moja jest taka puszczalska...! Uderzyłam go wtedy w twarz z otwartej dłoni, jednak nie tak mocno jak on mnie. - Jak możesz? - uniosłam mój głos. - Jak JA mogę? - Tylko zatańczyłam! - starałam się trochę bronić. - Rozebrałaś się, kurwa! - Nie do naga przecież! - no... Nie musi znać szczegółów. - Dobrze wiedzieć - znów prychnął. - Dobra, Zayn, już dosyć - wtrącił Louis. - Łatwo ci mówić, bo twoja się szanuje! - warknął. Kolejny cios, cały czas mi ciśnie. - Nie, my... - zaczęła Ashley. - Skończ! - przerwałam jej, ale to słowo skierowałam do Zayna. - Idź już. - Wyganiasz mnie stąd? - zdziwił się. - To ja pójdę... - stwierdziłam i skierowałam się do drzwi. Niestety Zayn poszedł za mną. - Nie tak szybko, moja panno - zatrzymał mnie i szarpnął. - Zostaw mnie... - mruknęłam. - Najpierw porozmawiamy - powiedział wciąż surowo. Nie chciałam mu się tłumaczyć, ale zaciągnął mnie do swojego samochodu i pojechaliśmy do niego. Pod domem wcale nie wysiadłam, nie wiem dlaczego, tak jakbym chciała zrobić na złość. - Idziesz, księżniczko? - otworzył mi drzwi i spytał ironicznie. Wysiadłam i poszłam za nim. - No co? - mruknęłam, zamykając drzwi. - Możesz mi to, kurwa, wytłumaczyć? - mówił oschle, surowo, ale nie krzyczał. - Nie... - Nie? - Nie po to kryłam się przed tobą żeby teraz ci się z tego tłumaczyć - prawie dorównałam mu tonu. - Ale będziesz - podszedł do mnie. - Więc mów, co cię, kurwa, tknęło? - teraz trochę się uniósł. - Nie twoja sprawa - wciąż się kryłam. - Mów, kurwa! - Nie drzyj się! - odpysknęłam. - Skoro w ten sposób chcesz grać - powiedział teraz spokojniej. - To wydaje mi się, że jednak się nie zejdziemy. Nie odpowiedziałam mu. Zabolało mnie to. Przekonałam się do niego i naprawdę chciałam próbować wiązać z nim przyszłość. Teraz on chce to wszystko przekreślić? Przeze mnie... - Nie mogę ci powiedzieć dlaczego to zrobiłam... - zignorowałam to co powiedział przed chwilą. - Bo? - wciąż nie był miły. - Bo byś nie zrozumiał... - Tego nie wiesz. Mów, jeśli nie chcesz znów się rozstawać. Z takimi tajemnicami daleko nie zajdziemy. - Nie mogę ci powiedzieć, naprawdę. - Okej, więc koniec z nami. Nie będę się prosił. To raz, a dwa: Zeszmaciłaś się. - Potrzebowałam pieniędzy - powiedziałam szybko. - Ty? Na co? - zdziwił się. - Tego ci nie mogę powiedzieć. - Ah tak... Skoro potrzebowałaś pieniędzy to dlaczego mnie nie poprosiłaś? - Zwariowałeś? Nie poprosiłabym cię o pieniądze - powiedziałam pewnie. - Dlatego wolałaś się puścić? - Nie puściłam się, kurwa mać! - Obcy faceci oglądają twoje nagie ciało, napalają się i ślinią się na twój widok, to jest chyba wystarczająco, bym się wkurzył na ciebie. - To nie tak... - Myślisz, że nie wiem jak wygląda striptiz? - Okej. Jeśli nie chcesz się ze mną spotykać, to nie. Ja puszczę się kilka razy i zarobię. Przynajmniej nikt mnie za to nie zjebie. - Jenn... - powiedział spokojniej. - Nie puszczaj się. Powiedz mi na co potrzebujesz, ja ci pomogę. - Nie będę cię prosić o pieniądze. Rozmowa z Zaynem była dziwnie spokojna, napięta, ale spokojna. Obiecałam przyjaciółce, że nikomu nie powiem o jej ciąży. Muszę się trochę pospieszyć z tymi pieniędzmi, bo czas leci, a Lily niedługo zacznie rosnąć brzuch. Zbieram te pieniądze z Lily, więc mamy już ponad połowę. Przez długi czas nie miałam okazji ani pomysłów co zrobić, by zarobić. Zdecydowałam się w ostateczności na pożyczkę, ale jak najszybciej ją spłacę. Pożyczyłam 5000£ od Nialla. Bo przecież ma kasę z tej dilerki i wszystkiego. Był zdziwiony, na co mi tyle potrzebne, ale przecież nie powiedziałam mu. - Oddam ci to jak najszybciej - zapewniałam brata. - Dobra, oddasz jak będziesz miała - uśmiechał się. - Jest tu Jenn?! - do domu chłopaków wbiegła Lily. - Jestem - wstałam z kanapy. - Powiedziałam Harry'emu... - wyglądała na wstrząśniętą. - Powiedziałam, że byłam z tobą u Logana. - Dlaczego to zrobiłaś? Kryłam was - naprawdę to myślałam, że powiedziała mu o ciąży. - Wyciągnął to ze mnie, jakoś podpuszczał i tak wyszło... Zdenerwował się. - Tak? - wtrącił Niall. Spytał jakby z sarkazmem. - Zerwał ze mną - dokończyła moja przyjaciółka i się popłakała. - O kurwa... - powiedziałam jednocześnie z Niallem. Przytuliłam ją i po chwili odsunęłam się. - Idę do niego - rzuciłam i minęłam ją. - Nie, nie idź, proszę - prosiła Lil. W tym czasie wszedł Harry. - Jest tutaj Lily? - spytał na wejściu, trochę zdenerwowanym głosem. - Jeszcze ci mało? - podeszłam do niego. - Przepuść mnie. - Czego od niej jeszcze chcesz? - warknęłam. - Nie skończyliśmy rozmawiać. - Jest tutaj. Jest ona i jest też twoje... - Jenn! - przerwała mi Lil. - Co tutaj tak tłoczno? - spytał Louis wchodząc do domu z Liamem. - Już sobie idziemy - powiedziała Lily. - Żartowałem, siedźcie - zaśmiał się. - Tylko nie zabijajcie się. Lily nagle się zakrztusiła i pobiegła do łazienki z dłonią na ustach. - Co jej jest? - spytał Hazza i chciał za nią iść. - Nic - zatrzymałam go. - A ty na pewno za nią nie pójdziesz. - Wiem, że źle się zachowałem, ale mam prawo... - Źle się zachowałeś? - przerwałam mu. - Zerwałeś z nią, a nawet nie wiesz jak ona ciebie teraz potrzebuje. - Co? Potrzebuje mnie? Niby w... - nie dokończył, bo Lily wróciła trochę zapłakana. Ja sama chyba trochę za dużo powiedziałam. - Harry... - powiedziała cicho. - Lily... - podszedł do niej. - Musisz o czymś wiedzieć... Stałam i nie dowierzałam, ze Lily naprawdę chce mu powiedzieć. A w salonie prawie wszyscy nasi przyjaciele siedzieli i słuchali. Lily z Harrym patrzyli sobie w oczy. Widziałam, jak jej ciężko wypowiedzieć te słowa. -... Jestem w ciąży... Nikt się nie odezwał. Każdego w salonie zamurowało. Harry też nic nie powiedział. Mocno przytulił Lily i trzymał zamkniętą w swoich ramionach. Ja stałam oparta o tył kanapy i patrzyłam na nich trochę z politowaniem. - Siema - wszedł Zayn, ale jego entuzjazm zszedł, gdy mnie zobaczył. - Co macie miny, jakbyście ducha zobaczyli? Spojrzał po chwili na Hazzę i Lily. - Już razem? Szybko poszło. - Zayn... - rzuciłam mu spojrzenie. - Wiedziałem, że ją też uraziłem, jak nazwałem cię szmatą. Podeszłam do niego, złapałam go za rękę i wyszliśmy. Mimo naszych obecnych relacji, musiałam go prosić o przysługę. - Zayn, nie musimy się na razie godzić, ani niczego od ciebie nie oczekuję, ale chcę cię o coś prosić. - No mów. - Naucz mnie jeździć na motorze. - Chyba śnisz - prychnął. - Proszę cię, kurwa, o to - zdenerwowałam się. - Jenn, to nie jest dla dziewczyn... - Kurwa mać, nie proszę cie o kazania, tylko o naukę! Nie chcę znać twojego zdania, tylko masz mnie nauczyć! - wybuchłam. - Dobrze. Skoro tego chcesz... - Nie tak, kurwa! - wyzywał mnie Zayn, gdy mnie uczył, a ja coś robiłam nie tak. - Sprzęgło puszczasz najpierw powoli. - Staram się. - Nie widać. Próbowałam dalej. Z teorii szybko załapałam wszystko, ale trzeba wcielić to w życie. Zayn powiedział mi na końcu jak zmieniać biegi i jak wyczuć gaz. Sam też kilka razy jeździł i pokazywał mi. - Zayn... Wciąż masz mi za złe ten... - Tak - powiedział szybko, nawet nie dokończyłam zdania. - Bardzo? - Dlaczego chcesz się nauczyć jeździć? - Staram się zebrać pieniądze... - Ile ty ich, kurwa, potrzebujesz? Nawet z Lily dopuściłyście się... Sama wiesz czego. - Dużo... - przyznałam. - Mamy już chyba wystarczająco, ale muszę mieć żeby oddać. - MaMY? - zdziwił się. - Ode mnie nie chciałaś pieniędzy. - Pożyczyłam od Nialla - zignorowałam jego uwagę na liczbę mnogą. - Ile? - 5000£... - Chcesz zarobić, ścigając się? - Właśnie tak... - Usiądź... - poklepał miejsce przed sobą, bo sam siedział na miejscu "pasażera". Usiadłam przodem do niego. - Zabijesz się, Jenn... - Chcę się nauczyć. - Może lepiej ja pojadę i wystawię te 5 kawałków? - Nie. To jest mój dług i sama muszę go spłacić. - Jenn... - Ucz mnie - ponagliłam. Ale zignorował to. Położył dłoń na moim policzku i pocałował mnie w usta. Nie odsunęłam się, wręcz przeciwnie. Odwzajemniłam ten słodki pocałunek. Jego dłonie zjechały na mój tyłek. Oplotłam nogami jego biodra, a on mocno mnie do siebie przysunął, aż westchnęłam. - Zgoda? - spytał Zayn. - Zastanowię się - uśmiechnęłam się. - Jenn, teraz nie wiem - narzekała Lily i tym razem we dwie rąbałyśmy lody u mnie w salonie. - Harry chce tego dziecka? - No nie, ale... - westchnęła. - Nie jest gotowy, nie ma głowy do takich rzeczy, ale jest przeciwny usunięciu... - Ale... Na razie masz przynajmniej w nim wsparcie... - No tak, łatwiej mi teraz, jak wie, tylko mam dylemat co zrobić... Bo to jest jednak maleństwo... Mały owoc miłości Hazzy i mojej... - Wpadłaś - poprawiłam ją. - No wiem, ale to jest takie połączenie nas... - Ale nie jesteś gotowa by być mamą i zacząć tworzyć własną rodzinę... - Wiem... - była smutna, ale mimo dylematu wybrała... __________________________________________________ Jeśli to nie jest zły sen i wam wszystkim pokazuje się ten post na białym tle, to sorry ;D Nie mam głowy zmieniać tego. Starałam się dodać ostatni post w lipcu... ;pp Czekam na koom ;)

wtorek, 29 lipca 2014

Rozdział 38

Leniwa sobota. Z rana wzięłam kąpiel, po której krążyłam od sypialni do łazienki, bo pozapominałam niektórych rzeczy, potrzebnych mi po kąpieli. Gdy wysuszyłam włosy i ubrałam luźną koszulkę i wygodne krótkie spodenki, szłam do łazienki odnieść suszarkę. Nagle usłyszałam jak jakaś dziewczyna mnie woła z dołu:
- Jenn...?
- Tak? - odezwałam się i zeszłam na dół. - Cześć, Ashley - podeszłam do niej i pocałowałam ją w policzek.
- Przeszkadzam?
- Skąd, siadaj. Napijesz się czegoś? - spytałam.
- Nie, dzięki - uśmiechnęła się. Usiadłyśmy na kanapie, a Ash kontynuowała. - Tak trochę chciałam pogadać, albo coś...
- Mów o co chodzi - popędziłam  ją.
- Nie lubisz Jesy?
- Nie - zaśmiałam się.
- Bo teraz jakoś tak czuję się bliżej ciebie i Lily...
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Chciałam spytać czy na początku też tak obrabiałyście mi dupę jak teraz Jesy i tak plotkowałyście i w ogóle...
- Ashley, to, że pojawia się ktoś nowy, nie znaczy, że tego starego bierzemy pod swoje skrzydła. Obrabiamy dupę Jesy, bo się puszcza i nas wkurwia, a ty jesteś zupełnie inna. Ty się szanujesz i jesteś zwyczajnie w porządku - wyjaśniłam.
- Ale kiedyś nie byłyśmy tak blisko...
- Kwestia czasu - uśmiechnęłam się.
- To Jesy też się w końcu zbliży?
- Może pomarzyć, nie będę jej koleżanką, bo na to nie zasługuje.
- Ale jesteś niemiła - Ashley się uśmiechnęła mówiąc to.
- Traktuję ją tak, jak ona sama siebie traktuje...
- Niby tak.

- Ty byłaś z Louisem, Liamem i Jesy na spacerze, czy na mieście, nie? - zmieniłam temat. Ashley pokiwała głową. - Jaka ona jest? - dodałam.
- Z Liamem się dobrze dogadywali i śmiali, a jak rozmawialiśmy w czwórkę to jakoś normalnie.
- No, bo do ciebie nic nie ma - zaśmiałam się.
- Myślisz, że jest chamska wobec ciebie dlatego, że spodobał jej się Zayn, a wyszło tak...?
- Ja to wiem. Chciała go "przygarnąć" i owinąć wokół palca, tak myślę. A Zayn jest chłopakiem, który zasługuje na porządna dziewczyną, mu nie zależy tylko żeby się pieprzyć. Ma większą wartość - trochę komplementów pod jego adresem zawsze spoko, hahahaha.
- A Jesy to nie ta liga? - spytała.
- Dokładnie tak. Nie pasują do siebie przecież.
- Z Liamem pasują. Myślę, że jak przestanie się puszczać to może coś między nimi być więcej - stwierdziła.
- Najpierw mój brat musi przestać się do niej dopierać, bo ona ani myśli, żeby zaprzeczyć...

Tak spędziłyśmy sporo czasu na rozmawianiu, plotkowaniu i śmianiu się. Trochę racji miała w tym, że teraz, kiedy pojawiła się Jesy, Ash jest troche bliżej, ale niestety dopiero teraz zauważyłam, że ona jest na prawdę fajną dziewczyną.

Leniwa niedziela. Siedziałam przed tv i zajadałam się lodami z pudełka, oglądając przy tym filmy. Zbliżała się 18.00, ale tak właśnie chciałam spędzić weekend. Odpoczywając. Było bardzo przyjemnie. Jednak coś zakłóciło moją ciszę i spokój:
- Jenny! - Lily wbiegła do mojego domu zapłakana i szybko usiadła obok mnie, rzucając mi się w ramiona.
- Boże, kochanie...! - przytuliłam ją i pogłaskałam po głowie. - Coś z Harrym?
- Nie - wydusiła i płakała. Płakała mocno. Dam jej chwilę, niech ochłonie.
- Płacz... - wyszeptałam i głaskałam ją dalej.

Poczekałam około pięciu minut, aż przestanie wyć i zamieni to w "popłakiwanie".
- Masz tu, pomoże ci - dałam jej łyżeczkę i zaczęła trochę jeść lodów. Po dłuższej chwili trochę się zebrała. - Coś poważnego? - pytałam ostrożnie. Ona pokiwała przecząco głową.
- Nie wiem - dodała po chwili. - Chyba tak.
- Mów - spojrzałam na nią.
- Dwa tygodnie temu powinnam dostać okres... - zaczęła.
- To jeszcze nic nie zna...
- Więc - przerwała mi. - Skoro mi się spóźnia to zrobiłam test...
- O kurwa... - zakryłam usta dłonią. Skoro wparowała zapłakana to znaczy...
- ...I wyszedł pozytywnie - kolejne łzy spłynęły po jej policzkach.
- Mówiłaś o tym komuś?
- Jesteś pierwsza - spojrzała na mnie.
- Zamierzasz powiedzieć Harry'emu?
- Nie, mówię tylko tobie, bo musisz mi pomóc.
- Ja mam tobie pomóc? - zdziwiłam się. - Dlaczego nie powiedziałaś Harry'emu? To jego, prawda?
- Tak, tak - powiedziała szybko. - Jego, ale musisz mi pomóc się tego pozbyć.
- Słucham?! - teraz zdziwiłam się nieziemsko.
- Nie ma mowy żebym urodziła.
- Jesteś jebnięta - podsumowałam ją.
- Jenn, nie ważne co mi powiesz, nic mnie nie przekona.
- A jeśli Harry chciałby?
- Nie obchodzi mnie to. Czego nie usłyszy, to go nie zaboli...
- Lily, jesteście razem, teraz się kochacie. Powinnaś mu powiedzieć - starałam się ją namówić.
- Rozmawiałam z nim "tak sobie" i powiedział, że może w wieku 25 lat by się zdecydował, ale ewentualnie. Mam 19 lat, a on 20. To za wcześnie. Ja nawet nie chcę, zrozum - prosiła.
- Myślisz o aborcji?
- Nie mam pieniędzy... Muszę sama sobie poradzić, dlatego właśnie ciebie proszę.
- Jak ja mam ci pomóc? Włożyć rękę i wyciągnąć?
- Zrzuć mnie ze schodów, uderz pięścią w brzuch, nie wiem... - Lily wydawała się mówić to na poważnie.
- Lily...
- Będę tankować w siebie alkohol, kopcić papierosy jak głupia i może wdam się w jakąś bójkę, to jest też dobry pomysł.
- Ogarnij się, jesteś w szoku. Popatrz na to z innego punktu widzenia.
- Przyszłam prosić cię o pomoc, a nie o kazania - powiedziała trochę surowo.
- Dobra - prawie dorównałam jej tonu. Złapałam ją za rękę i poszłam z nią na górę. - Teraz uderzę cię pięścią w brzuch i polecisz po schodach na dół.
- Jenn... - westchnęła.
- Łatwo się mówi, prawda?
- Tak... - usiadła na pierwszym od góry schodzie, a ja obok niej. - Co mam teraz zrobić...?
- Prześpij się...
- Dwa tygodnie spałam z obawą, że nie dostaję okresu, a dzisiaj... Nawet nie zasnę. Potrzebowałabym, żeby chłopak mnie przytulił, ale Harry od razu będzie się martwił i będę mu musiała powiedzieć - mówiła smutna. Ale ma rację, ramiona chłopaka są... Inne.

Zadzwoniłam po Nialla. Nie odbierał, ale oddzwonił po pięciu minutach. Przyjechał do mnie, a ja rzuciłam mu spojrzenie.
- Dlaczego nie odbierasz? - spytałam patrząc na jego potargane włosy. Złapałam go za podbródek i odwróciłam jego twarz bokiem do siebie. Miał na szyi malinkę. - Znów pieprzyłeś tą szmatę?
- No... Tak wyszło... - podrapał się po karku. Uderzyłam go nie mocno w policzek i wyjaśniłam mu, że Lily potrzebuje męskich objęć. Usiedli na kanapie, a Lil się w niego wtuliła.

- Może się prześpisz? - spytał ją Niall.
- Spróbuję...

Zasnęła. Po jakiś 30 minutach. Mówiła, że nie da rady zasnąć. Ah, co ten Niall... Poszedł zanieść ją do mojej sypialni i wrócił. Rozmawialiśmy, ale nie mogę mu wciąż wbijać do łba, żeby przestał bzykać Jesy. Skoro chce to nie mogę mu zabronić, ale... Liam też to robi. To okropne.

- Niall...? - spytałam niepewnie, a serce zaczęło mi bić trochę szybciej.
- No? - spojrzał na mnie. Cały czas pikawa mi przyspieszała...
- Naucz mnie jeździć na motorze - wymyśliłam to w ostatniej chwili. Nie mogę go prosić o to, o co chciałam...
- Nie - zaśmiał się.
- Bo?
- Bo Zayn mnie zabije.
- Nie zabije, zadzwońmy do niego - nalegałam.
- Jenn, co ci odbiło?
- Dzwoń...
Niall wyciągnął komórkę, wybrał numer do Zayna i włączył głośnik.
- Co jest? - spytał Zayn.
- Dzwonię z małym zapytaniem - zaczął Niall.
- Mów.
- Mogę nauczyć Jenn jeździć na motorze?
- Chyba cię pojebało! - odpowiedział bez zastanowienia.
- Dobra, to wszystko, narazie.
- No, nara - rozłączyli się.

- Mówiłem - zwrócił się do mnie Niall. - Jeśli Zayn będzie chciał, to niech sam cie uczy, ale ja się pod tym nie podpiszę.
- Daj spokój, to nie jest takie zabójcze. Jak się nauczę to...
- Koniec tematu, Jenn - powiedział stanowczo Niall.

Lily została u mnie na noc. Na następny dzień czuła się lepiej psychicznie, ale fakt, że jest w ciąży i tak ją dołował.
- Damy radę - pocieszałam ją.
- Musimy.

Miałam coraz mniej pieniędzy. Tata przelewał mi mniej, bo miał mniej. Mnie wyrzucili z pracy dawno temu... Muszę spróbować się tam zatrudnić jeszcze raz. Bardzo podobała mi się ta praca, nabrałam wprawy i nie narzekałam na zyski, mimo tego, że to tylko kawiarnia.

Łał! Nie wierzę, że po tym jak mnie wylali, zatrudnili mnie na nowo. Chciałam próbować, ale szczerze nie myślałam, że pójdzie tak łatwo... Po dwóch tygodniach pracy poprosiłam o zaliczkę, ponieważ trochę potrzebowałam pieniędzy. Chciałam zabalować i z kumplami poszliśmy. Niechętnie będę oglądać jak Lily pije alkohol, ale cóż...

Jest małe, bardzo małe prawdopodobieństwo, że idąc do klubu, w którym poznałam Logana (pamiętacie Logana? - Koniec rozdziału 20), spotkam tam go. Przecież może imprezować w innym klubie, albo nie być w ten dzień na imprezie. Moim kolegom zaproponowałam ten klub, ale na szczęście ta nazwa nic im nie mówiła. Nawet jeśli nie spotkam Logana to dam sobie radę w inny sposób. Mam nadzieję, że domyślacie się, że potrzebuję pieniędzy.

Przed imprezą zaprosiłam do siebie dziewczyny, żeby przedstawić im mój plan.
- Jesy - zaczęłam. - Nie musimy się lubić, ale chcę wam wszystkim złożyć propozycję.
- Spoko - odparła beznamiętnie.
- Pamiętacie Logana? - zwróciłam się do Lily i Ashley. Potwierdziły.
- Chcę żebyście pomogły mi w... Czymś.
- No ja się piszę, lubię wyzwania - odparła Jesy, nie znając moich zamiarów.
- Ja się obawiam, ale mów - wyznała Ash.
- Chcę na siłę uzbierać pieniądze - przyznałam się.
- Jenn? - zdziwiła się Lily.
- Od dawna staram się uzbierać na samochód, ale nie mogę się sprężyć, a bardzo marzę o własnym aucie - skłamałam. Marzę o aucie, ale nie na to zbieram...
- Jesteś rąbnięta - powiedziała Lil.
- Striptiz za 1000£? - Ashley przeszła do sedna.
- Zaproponujemy więcej - dopowiedziałam.
- Striptiz? Wchodzę - oznajmiła Jesy. Spojrzałam po reszcie. Miały zakłopotane miny.
- Louis się wkurzy - stwierdziła Ashley.
- Harry też - dodała Lil.
- Zayn też by się zdenerwował, ale tego nie zrobi, bo się nie dowiedzą.
- Zarobimy dla ciebie i mamy dać tobie pieniądze? - spytała Jesy.
- Nie. Ja was proszę tylko o wsparcie, pieniądze bierzecie dla siebie - wyjaśniłam. - Jesy... Nie wiem czy mogę cie o to prosić, ale za większą opłatą... Jak ktoś ci się spodoba... Mogłabyś się do niego przystawić?
- Mam mu dać? - spytała w prost. - Nie jestem dziwką, ale zależy czy mi się będzie chciało.
Załatwione. Wsypie się jej coś tam do drinka i... Jenn, aleś ty niemiła!

Ostatecznie wszystkie się zgodziły. Spotkaliśmy się wszyscy w klubie i zaczęliśmy pić i się bawić. Impreza jak impreza. Każda prawie taka sama więc nie ma co opowiadać. Skupmy się bardziej na tym, że wciąż miałam nadzieję, że będzie tutaj Logan. To zbyt "piękne" (jeśli tak mogę to nazwać), żeby było prawdziwe, ale jest.
- Logan? - spytałam.
- Znamy się? - rzucił na mnie wzrokiem.
- Jestem Jennifer, nie wiem czy będziesz mnie pamiętał.
- Coś tam kojarzę... Chciałabyś coś?
- Kiedyś na imprezie proponowałeś mi i moim przyjaciółkom striptiz...
- Pamiętam cię - zaśmiał się.
- ...Czy to wciąż aktualne?
- Jeśli tylko chcecie - szeroko się uśmiechnął.
- Teraz jesteśmy w cztery i jedna jest... Chętna na coś więcej - sama z nim rozmawiałam, Jesy tego nie słyszała, ale to nawet lepiej.
- Wracasz z jeszcze korzystniejszą propozycją - ucieszył się.
- Taa, tylko jeden może ją przelecieć, żadnych orgii...
- No dobra.
- Tylko chcę więcej pieniędzy - rzuciłam.
- Oo.. - trochę się zdziwił.
- Skoro proponujesz dużą kasę za striptiz to musisz być kasiasty. Nie powinno sprawiać ci to problemu.
- Ile chcecie?
- Ile jesteś w stanie nam zapłacić?
- Ile chcecie? - powtórzył.
- 4000£ na łebka - rzuciłam dużą kwotę żeby ewentualnie zbić i, i tak dużo zarobić.
- 2000£ - zjechał niżej.
- 3500£ - nie mogłam zbyt bardzo zbijać.
- 2500£ - targował się dalej.
- 3300£.
- 3000£ na łebka, ale ja ustalam zasady - zdecydował się.
- Za twoje zasady dopłacasz.
- Dobra, dostaniecie 3500£.
- Idealnie. Umówimy się na kiedy będziesz chciał - uśmiechnęłam się. Wymieniliśmy się numerami, a później poszłam do łazienki. Wychodząc napotkałam Zayna.
- Gdzie byłaś? - spytał.
- Na Hawajach - odpowiedziałam z sarkazmem. - W łazience.
- Długo...
- Źle się poczułam... Chyba nie mam dnia na alkohol - skłamałam.
- Chcesz wracać?
- Niee, Zayn, baw się - uśmiechnęłam się do niego.
- Jak się źle czujesz to sam się nie będę bawił.
- Jak wymiotujesz po alkoholu, to robi ci się lepiej.
- Dziwne, że Lily tez wymiotuje... - Zayn założył ręce na piersi.
- Tak?
- Jenn... Czy wy, albo TY... Chcesz mi o czymś powiedzieć?
- Nie... - powiedziałam pewnie.
- Nie jesteś w ciąży?
- Nie - teraz powiedziałam jeszcze pewniej. - Wiedziałbyś o tym - pocałowałam go w policzek, minęłam go i poszłam po dziewczyny. W czwórkę poszłyśmy na parkiet i przedstawiłam im plan. Zdziwiły się, że tak dużą stawkę wynegocjowałam.

Była niedziela. Siedziałam u Louisa i chłopaków i popijałam piwo z Niallem. Oglądaliśmy tv i gadaliśmy trochę. Aż dostałam smsa. Wyjęłam komórkę z kieszeni dresów i odczytałam wiadomość, która była od Logana.

Za tydzień w sobotę, godzina 23.00, mam nadzieję, że wam pasuję. Dom przy Long Street 7. Warunek taki: Rozbieracie się do majtek (stringi wskazane), współgracie ze sobą, całujecie się itp. Tańczycie po dwie. Nie chcę czuć od was alkoholu. Pozdrawiam, xx

Dobraaa... Skoro 500£ kosztują jego warunki to muszę się z tym zgodzić. W salonie siedziała jeszcze Ashley i Liam. Zablokowałam swój telefon, zawołałam Ash i rzuciłam go jej. Zrobiła wielkie oczy i na mnie spojrzała...
- Co jest? - spytał Niall.
- Nic, Lil do mnie napisała - skłamałam.

Lil przyjęła warunki Logana gorzej niż Jesy.
- Poradzimy sobie - pocieszała się i nas Jesy.
- A jak się dzielimy? - spytała Ash.
- Ja z Lily - powiedziałam szybko. - Jesteśmy blisko.
- Dobra, my trochę też tam się poznałyśmy - stwierdziła Ashley patrząc na Jesy.

W sobotę przed wyjściem siedziałyśmy u mnie w salonie. Każda z nas założyła ledwo zakrywające ciało stringi, a na górę jakieś w miarę wyzywające, lecz zakrywające ubrania. Szpilki 16cm. Mocny makijaż i wyprostowane, rozpuszczone włosy.
- Wzięłam to z pokoju Nialla - wyciągnęłam rękę z czterema tabletkami. - Po tym się rozluźnicie w chuj, ale nie stracicie kontaktu, spoko.
Jedna tabletka było odrobinę ciemniejsza i wchodząca w lekki niebieski. Bardzo niezauważalnie, ale dziewczyny nie wpatrywały się bardzo. 

Skoro nie mamy pić to jakoś muszę Jesy pobudzić w inny sposób. Więc dałam jej tą ciemniejsza tabletkę, ponieważ działa inaczej. Na dworze o tej godzinie było odrobinę chłodno, więc miałyśmy na sobie cienkie płaszczyki nad kolana.

Ja z moją przyjaciółką tańczyłyśmy pierwsze. Byłyśmy już w samej bieliźnie i wyginałyśmy się na stole najwyraźniej uszykowanym do tego. Lily była... Bardzo podniecająca. Nawet zaczęłam zapominać o większości rzeczy i skupiałam się na jej ciele, robiąc podobne ruchy. Chłopacy zebrani tam byli już nieźle wstawieni, komentowali i coś bełkotali. Przy wypinaniu się na nich zdarzyło się, że włożyli jakieś banknoty za gumkę moich stringów.

Przyszedł czas niby na najgorsze, jednak w tym stanie nie odczuwałam tego źle. Zdjęłam powoli swój stanik i rzuciłam na jakiegoś chłopaka. Lily zrobiła to samo. Tańczyłyśmy i kręciłyśmy najwięcej tyłkami w samym stringach i wysokich szpilkach. Tak jak prosił Logan, całowałam moją przyjaciółkę od czasu do czasu. Tańczyłyśmy również na kolanach, też wypinając się trochę i czasem liżąc ze sobą.

Później razem z Lil zeszłyśmy i usiadłyśmy okrakiem na wybranych chłopaków. Ja oczywiście usiadłam na Logana, bo jakoś tak go znam trochę... Jego ręce zaciskały moje prawie nagie pośladki, a ja całowałam jego szyję. Wygięłam się pod koniec, pozwalając patrzeć na mój biust i na tym skończyłyśmy.

Gdy Ashley i Jesy się popisywały, my się ubrałyśmy. Patrzyłam jak nasze koleżanki to robią i wygląda to na prawdę seksownie. Jak się rozbierają, dotykają czasem i wyginają z ponętną miną. Podziwiałam nawet ich biust, gdy doszły do tego etapu. Skoro mnie się to podoba to co dopiero tym chłopakom.

- Ty jesteś seksowniejsza od nich - powiedziała Lily i pocałowała mnie w szyję. Zaśmiałam się.
- Mam 100£ w majtkach - zmieniłam temat. Lily powyciągała pieniądze i przeliczyła.
- Ja 90£. Dobrze jest - teraz ona się zaśmiała. - Co ty nam dałaś? - spytała.
- Nie wiem, ale jesteś pociągająca - odpowiedziałam jej i pocałowałam w usta.

- No, dziewczyny... - zaczął Logan. - Tego się nawet nie spodziewałem - powiedział zadowolony. My się uśmiechnęłyśmy pewnie. Zapłacił nam, każdej tyle samo, a mi wsunął za stanik dodatkowo jakiś banknot. Czy to za to, że usiadłam akurat na nim?

Pochowałyśmy pieniądze do torebek, a chłopacy namówili nas żebyśmy zostały z nimi na tej "mini domówce". Więc wypiłyśmy trochę alkoholu i się dobrze bawiłyśmy.

- To takie podniecające jak laski się całują - powiedział jakiś chłopak. - Zróbcie to jeszcze raz.
Nawet się nie zastanawiałam i pocałowałam siedząca obok mnie Ashley. Przez chwilę nie byłyśmy blisko i całowałyśmy się tak, że było widać nasze języki. Normalnie pocałowałabym Lily, ale poszła do kuchni po flaszkę...

Przez cały czas bardziej napalałam się na Lily, Ashley niż na jakiś chłopaków. Może dlatego, że je dobrze znam, a jestem pod wpływem... Nie wiem nawet czego... Jesy zniknęła, wiedziałam już, że nie zawiodło.

Mimo, że chłopacy byli przystojni i nawet się przystawiali, nie zwracałam na to uwagi. Wolałam się obmacywać z przyjaciółkami. Porobiłyśmy sobie z Lil i Ash kilka selfie i później gadałyśmy z chłopakami. Żeby nie było, że ich olewamy.

- Dlaczego się tak ode mnie odwracasz? - spytał Lily jeden z przystojnych kolegów Logana.
- Sorry, ale ja akurat wolę dziewczyny - skłamała moja przyjaciółka.
- Logan... - zawołał go kolega, a tamten podszedł do nas. - Wziąłeś lesbijki?
- Przecież jedna się pieprzy z Mattem - odpowiedział mu Logan.
- Ale ta tutaj...
- Nie obrażaj - upomniałam go.
- Lesbijki są podniecające, nie marudź - Logan był najwyraźniej zadowolony.

Nie wiem, o której wróciłyśmy do domu, ale wszystkie obudziłyśmy się u mnie. To najbezpieczniejsze miejsce chyba... Głowa mnie bolała, a nie mogłam żadnej obudzić. Nie miałam siły krzyczeć. Szturchałam trochę Ashley, leżącą obok mnie.
- Co...? - ledwo powiedziała.
- Wstań, już czas...
- Która godzina?
- Jest 15.00... - powiedziałam po sprawdzeniu na zegarku.
- Kurwa, umówiłaś się z Lou na 16.00! - chciała zejść szybko z łóżka, ale przewróciła się. Miała na sobie te zabójcze szpilki. Ja też... 

Pomogłam jej wstać i zeszłyśmy na dół. Wzięłyśmy coś przeciwbólowego i napiłyśmy się.
- Pamiętasz coś z wczoraj? - spytała.
- Tak, trochę tak... - przyznałam.
- Dobrze całujesz - uśmiechnęła się.
- Ty też - zaśmiałam się.
- Robisz to często?
- Dość...
- Ale z dziewczyną - poprawiła się Ashley.
- To nie, prawie wcale.
- A teraz mogłabyś?
- Zobaczmy - odpowiedziałam i pocałowałam Ashley, kładąc dłoń na jej karku. Po chwili się odsunęłyśmy. - Chyba nie. Jakoś nie potrafię.

Każda dziewczyna poszła do siebie, Ashley przełożyła spotkanie z Lou, a Niall zaprosił mnie na piwo. Poszłam około 18.00 jak się wykąpałam i ogarnęłam w pełni. Lily też tam była. Ashley z Louisem o dziwo też.
- Przyznać się - powiedział Louis. - Gdzie wczoraj balowałyście?
- Nie balowałyśmy - zaśmiałam się w jego stronę.
- Ashley jest zmęczona, by wyjść na miasto, więc musiałyście ją nieźle urządzić - on też był rozbawiony.
- Wyszłyśmy na miasto, na babski wieczór - wyjaśniła Lily.
- Ciekawe jak te babskie wieczory wyglądają, że budzicie się pół przytomne - parsknął Lou.

W domu miałam okazje obejrzeć zdjęcia robione moim telefonem i na szczęście były tylko nasze, samych dziewczyn. Pokazałam je Lily, a ona zakryła usta ręką. Na zdjęciach poza normalnym pozowaniem i dzióbkami są np. takie, na których się całujemy, albo typowo liżemy. Są takie, na których trzymamy się za cycki (przez bluzki), albo całujemy w różnych miejscach. Nie tylko ja i Lily. Na zdjęciach całowałam się z Ash, a nawet z Jesy, ale tego nie pamiętam. Każda z każdą się całowała i wgl...

- Kurwa, to wy? - usłyszałyśmy z Lily zza siebie. Liam stał nad nami i oglądał te wszystkie fotki.
- Nie...
- Przecież widzę, wy tak balowałyście wczoraj? To nie jest na mieście, tylko w domu.
- To już było u Jesy - wyjaśniłam.
- Ja pierdole, gdzie my wtedy byliśmy? - spytał retorycznie Liam.

Po jakiejś godzinie siedzieliśmy u Louisa i chłopaków w dziewięciu. Wszyscy. Poszłam do kuchni po piwo, a Zayn za mną.
- Myślałaś, że się nie dowiem? - spytał poważnie.
- Co mnie zdradziło? - wolałam być ostrożna, bo nie wiem dokładnie o czym on mówi. Serce waliło mi jak oszalałe.
- Pamiątki - oznajmił i stanął za mną. Złapał mnie za włosy i odciągnął delikatnie moją głowę w bok. Kiedyś już tak robił, ale bardzo gwałtownie. - Masz na szyi cztery malinki - Przechylił moją głowę w drugą stronę. - A z tej strony dwie.
- Zayn... - powiedziałam cicho. On odwrócił mnie przodem do siebie i trzymał za ramiona.
- Mam nadzieję, że masz dobre usprawiedliwienie, bo uwierz, że swędzi mnie ręka - warknął ostro.
- Zayn, stary... - Louis wszedł z Ashley do kuchni.
- Co? - spytał. Lou odsłonił szyję Ashley, na której też było kilka malinek.
- Same sobie porobiły - wytłumaczył mu Louis.
- Wierzysz jej? - rzucił patrząc na Ashley. Louis się tylko zaśmiał i zawołał nas do salonu.

- Ej! Nie pozwoliłam wam! - wkurzyłam się, bo podłączyli mój telefon do telewizora. Wszyscy tutaj oglądali te chore samojebki, na których jest 100% lesbijstwa.
- Przepraszam... - wyszeptał Zayn do mojego ucha i pocałował mnie w skroń.
- Nie uwierzyłbyś mi, gdybym ci powiedziała jak było...
- Masz rację... - przyznał. - Ale na szczęście masz dowody.

Podsumowywując: Zayn nie ma mi za złe, że tak bawiłam się z dziewczynami. (Tak jak on wie). Nie ma mi za złe, że się lizałyśmy i spędziłyśmy trochę lesbijski wieczór...
Nie zbliżyłam się do Jesy. Musiałam być miła, żeby zgodziła się mi pomóc. Znowu się puściła i na razie mam ją za szmatę (wiem, że to ja jej dałam tabletkę, ale... Chuj mnie to obchodzi).
Mam w sumie około 4000£, dodając do mojego zarobku zaliczkę z pracy. Będę zbierać tak do 10000£, albo 12000£. Czy Lily chce, czy nie. Zbiorę pieniądze dla niej, na tę cholerną aborcję. Nie potrzebuję auta. Chcę jej pomóc jak najlepiej mogę. Jak jej powiem to będziemy miały prawie 8000£, bo jeszcze jej zarobek, ale może nie weźmie ode mnie pieniędzy...? Nie. Musi! Robię to dla niej, bo ją kocham.
__________________________________________________
Cóż... Jestem przygotowana na zjebkę co to treści rozdziału, ale miałam ochotę, by tak własnie to wyglądało. Kolejny będzie pewnie za... Długo. Przepraszam.
Czekam na wasze komentarze. Pod ostatnim było mało.

Liebster Award IV

Nominacja do Liebster Award, bla bla bla... Nie będę się rozpisywać, bo pisałam o tym we wcześniejszych postach odnośnie LA. Więc krótko i na temat:

Zostałam nominowana przez HIPSTA PLEASE (http://1d-imginy-hipsta-please.blogspot.com/), bardzo dziękuję za nominację! ♥


MOJE ODPOWIEDZI:

1. Jakiego koloru są Twoje włosy?
~ Brązowego.

2. Wolisz płytę "Up All Night" czy "Take Me Home"?
~ Take Me Home.

3. Czym się interesujesz?
~ Podróżami, zwiedzaniem, obcymi językami, historią, ciekawostkami, wieloma rzeczami.

4. Ile masz lat.
~ 16.

5. Jaki jest twój znak zodiaku?
~ Koziorożec.

6. Grasz na jakimś instrumencie?
~ Chyba tylko na nerwach, ale to już poziom zaawansowany :DDD

7. Jakie jest twoje stanowisko odnośnie "Larrego"?
~ Twierdzę tylko, że to FAKE, albo czysty bromance, ale nie hejtuję, nie mam nic do osób, które shippują.

8. Gdzie chcesz mieszkać w przyszłości?
~ Myślę, że zostanę w Poznaniu, a jeśli miałabym opcję mieszkania za granicą to byłaby to Anglia albo Norwegia.

9. Z którym z 1D poszłabyś na randkę?
~ Mogłabym iść z każdym, bez dwóch zdań. Jeśli miałabym wybrać jednego, byłby nim... Liam albo Zayn.

10. Masz jakiś ulubiony zestaw ciuchów?
~ Shippuję moją czarną bokserkę i jeansowe krótkie spodenki XD

11. Jakiego koloru jest twój pokój?
~ Beżowo - brązowy, nie wiem jak nazwać ten kolor... A na jednej ścianie jest tapeta.


MOJE PYTANIA:
1. Dlaczego piszesz bloga?
2. Co byś chciała w życiu osiągnąć?
3. Co doprowadza Cię do szaleństwa?
4. Co robisz jak masz doła?
5. Jakie jest twoje marzenie?
6. Jak lubisz spędzać wolny czas?
7. Którego z chłopaków z 1D chciałabyś spotkać jako pierwszego?
8. Jaka piosenka do ciebie przemawia?
9. Umiałabyś porozmawiać z chłopakami z 1D czy sprawiłoby ci to trudności językowe?
10. Będziesz pisać kolejnego bloga?
11. Podaj trzy fakty o tobie.


MOJE NOMINACJE:
1. http://i-just-need-love-louistomlinsonff.blogspot.com/
2. http://star-niallhoranff.blogspot.com/
3. http://school-of-love-harlena.blogspot.com/
4. http://only-you-are-able-to-change-me.blogspot.com/
5. http://little-white-lies-fan-fiction.blogspot.com/
6. http://i-can-see--it-in-your-eyes.blogspot.com/
7. http://it-makes-no-sense-to-live-in-sorrow.blogspot.com/

STARCZY... XD

sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 37

Chcieliśmy spędzić ten dzień w dwójkę. Tak jak kiedyś, sam na sam, w swoim własnym świecie. Zrobiliśmy to lecz tylko przez pół dnia. Oboje chcieliśmy pojechać do naszych przyjaciół. Nie wiem czy to zbieg okoliczności, ale wszyscy spotkaliśmy się u Louisa i chłopaków. Ostatnio nie przeszkadza mi to "grono". Jest nas dziewięciu, ale i tak jest w porządku, że aż tyle mord muszę oglądać, hahaha.

Jest 18.00. U chłopaków zastaliśmy już każdego. Oprócz Lil i Hazzy. I dodatkowo każdy był w świetnym humorze. Chyba szybko ich kac puścił. Nas z resztą też. Wchodząc do domu czułam się z Zaynem jak para, ale to tylko sytuacyjne uczucie.

- Cześć - powiedziałam z uśmiechem do wszystkich. Ci wszyscy odpowiedzieli mi w ten sam sposób. Buzi, buzi + piwo i jest plan na wieczór.
- Co wy wszyscy w takich dobrych nastrojach? - spytała Lily przekraczając próg tego domu.
- Wczoraj był jakiś wspaniały dzień - ucieszyła się Ashley.
- Wieczór - poprawił ją Louis.
- Noc - powiedzieli jednocześnie Niall i Liam.
- Nie zaprzeczę - powiedział Hazza.
- Ja też... - zaśmiał się Zayn.
- Wy też...? - rzuciłam wzrokiem na Ash i Lou.
- Nie tylko my - Lou spojrzał na Nialla, Liama i Jesy. Zrobiłam tylko duże oczy. Jesy trochę się zakłopotała. Czy poza tym w klubie, coś się jeszcze tutaj działo...?
- Tym razem mieliśmy okazję słuchać podnieconej Ashley - śmiał się Niall. My również się zaśmialiśmy.
- W końcu - ucieszyłam się, że to nie ja.
- Nie tylko mnie - odezwała się. - Jesy też dawała czasu.
Boże nie... Z kim ona się znowu bzykała? Z Niallem czy Liamem? Jesy widocznie się zakłopotała. Czyżby pannie "chodź się ruchać" zrobiło się głupio?
- Sorry - Ashley zwróciła się bezpośrednio do Jesy. - Musisz się przyzwyczaić, że my rozmawiamy o tych rzeczach.
- Dam radę.
- Dlaczego ma się przyzwyczajać? - spytała Lily, ale to pytanie nie wydawało się grzeczne.
- Aah, bo wy jeszcze nie wiecie... - mówiła Ash.
- Chyba nawet nie chce wiedzieć... - powiedziałam szeptem do przyjaciółki, bo siedziała obok mnie.
- Jesy się tutaj przeprowadza - wyjaśniła Ashley.
- CO? - rzuciłam równocześnie z Lily.
- Niespodzianka - Jesy się sztucznie uśmiechnęła.

Późniejszym wieczorem Jesy z Liamem i Ashley z Louisem wyszli na miasto. Hazza, Zayn i Niall popijali piwa, a my z Lily.. Plotkowałyśmy. Znowu. Oczywiście o puszczalskiej Jesy. Gdy wyczerpałyśmy jej temat o zera, przyszedł czas by pogadać z Niallem. Wyszłam z nim na taras i zapaliliśmy przy okazji.
- Nial - zaczęłam. - Braciszku ty mój kochany...
- Nie podoba mi się ten początek.
- A mnie się nie podoba twoje zachowanie.
- Mam 21 lat, Jenn, nie będziesz mi mó...
- Niall - przerwałam mu. - Ja mam 19, a ty mówisz mi z kim mam sypiać...
- Bo się martwię. Tylko czekałem aż wróci Zayn i zrobi z tobą porządek - przyznał.
- Słucham? - zdziwiłam się.
- Nie ważne, chyba chciałaś rozmawiać o mnie.
- Dobra... Może nie do mnie należy ta gadka, ale... Dlaczego robisz to z Jesy?
- Bo jest dobra - zaśmiał się.
- Niall, ale pukasz ją razem z twoim przyjacielem...
- Skąd o tym wiesz? - zdziwił się.
- O czym...? - teraz to ja się zdziwiłam. Przecież rozmawiałam wczoraj z nim jak wyszedł z toalety, świeżo po...
- O tym, że razem z Liamem ją jebaliśmy w nocy - teraz się ucieszył.
- CO?? - moje oczy niedługo wyskoczyły by z orbit.
- A o czym ty mówiłaś?
- O tym wczoraj w klubie...
- Ups... - podrapał się po karku.
- Jebaliście się w trójkącie?! - wciąż wyrażałam zdziwienie.
- Może... - nerwowo się zaśmiał.
- Niall... - moja mina chyba zastygła. - Myślałam, że cię znam.
- Jenn, nie osądzaj mnie. Jestem tylko facetem.
- Jasne... - wstałam z ławki.
- Jenny, no proszę cię - złapał mnie za rękę i pociągnął bym znów usiadła.
- Ona teraz siedzi sobie między nami i w dodatku przeprowadza się tutaj. Patrzy na nas wszystkich normalnie, a my na nią jak na szmatę. Kurwi się z dwoma przyjaciółmi i czuje się z tym dobrze, Niall, dlaczego ty musisz być jednym z nich?
- Naprawdę masz mi to za złe? - spytał z lekkim przejęciem.
- Po prostu mi się to nie podoba...
- Więc... - westchnął. - Przepraszam. Przepraszam cię za moje zachowanie - przytulił mnie.
- Okej... Nie do mnie należy robienie ci gnoju - uśmiechnęłam się.
- Kocham cię - teraz Niall szeroko się uśmiechnął.
- Wiem - poklepałam go po ramieniu. - Ja ciebie też.

Wróciliśmy do salonu, a ja nie mogłam, po prostu nie mogłam się powstrzymać od powiedzenia tego na głos:
- Niall się bzykał w trójkącie! - bardzo mną to wstrząsnęło, hahaha.
- Z Liamem?! - reakcja Lily. Pokiwałam tylko głową.
- Z moją dziwką? - zaśmiał się Zayn, ale od razu dostał w ramię ode mnie.
- Z kim? - rzuciłam mu spojrzenie.
- Z Jesy? - poprawił się, ale był rozbawiony. Z reszta jak my wszyscy.
- Nie mów tak o niej - upomniałam go.
- Właśnie - dołączyła do mnie Lily. - Tylko my możemy tak o niej mówić.
- Bo? - wtrącił Hazza.
- Bo jesteśmy dziewczynami - wyjaśniła Lil. Miło słyszeć, że ci dwaj tutaj tez mają Jesy za "trochę puszczalską". Niallowi się to podoba.

- Dojebałeś do pieca - zwrócił się Hazza do Nialla.
- I co dalej? - spytałam.
- Nic - zaśmiał się mój brat.
- Nic?
- Ona ma się chyba ku Liamowi, ja tylko zaliczam - ucieszył się.
- Niall... Nie przyznaję się do ciebie - powiedziałam z uśmiechem.
- Nie?
- Nie. Ty nie jesteś moim bratem.
- Hmm... - Niall usiadł koło mnie. - To może gdzieś razem skoczymy, a później... - objął mnie ramieniem. - ...Skoczymy do mnie? - uśmiechnął się. My wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Po co owijać? Jesteśmy właśnie u ciebie - ciągnęłam.
- To chodź na górę - poruszał zalotnie brwiami.
- Boże, Niall, nie wierzę, że tak traktujesz dziewczyny. Będziesz pukał Jesy przy każdej okazji, póki Liam ci nie zabroni, bo "coś" między nimi powstanie?
- Czemu nie? Skoro jest chętna, to przecież... Nie wykorzystuję jej.
- Jesteś stuknięty - podsumowałam i skończyliśmy rozmowę na ten temat.

Dni zaczynały zlatywać. Ja do szkoły nie wracałam. Nie po takim czasie. Już i tak do niej nie wrócę. Lily z Hazzą regularnie uczęszczają na zajęcia. Ich związek na razie ma się dobrze. W ogóle oni są świetni. Jesy się tutaj przeprowadziła, ale nie często ją widywałam, bo razem z Zaynem zajęliśmy się sobą. Spędzaliśmy czas sam na sam, u niego, bądź u mnie. Oglądaliśmy filmy, jadaliśmy razem, a przede wszystkim rozmawialiśmy. Dużo rozmawialiśmy. Tak od serca, szczerze i o wszystkim. Byle by tylko zapełnić tą przerwę, która miała miejsce dawno temu. No nie tak dawno... Około dwóch miesięcy temu.

Pewnego dnia, gdy siedzieliśmy u niego i... Sprzątaliśmy dom, trochę mnie zaskoczył:
- A może wyjdziemy dziś razem? - spytał.
- Jasne, czemu nie - posłałam mu uśmiech.
- Jenn - spojrzał na mnie.
- Hmm?
- Mam na myśli randkę.
Już kiedyś zaprosił mnie na randkę i tak jak wtedy, zaniemówiłam.
- No... Okej - znów posłałam mu uśmiech.
- A założysz sukienkę? - pokazał szereg białych zębów w uśmiechu.
- Chyba cię pojebało - zaśmiałam się. Zayn też zaczął się śmiać i na tym skończyliśmy o tym rozmawiać.

Bez torebki XD
Pojechałam do domu około 18.00 autobusem i zaczęłam się szybko szykować. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam nowy, ładniejszy makijaż, wysuszyłam włosy i... Nie wiedziałam w co się ubrać.
- Zayn, robię to tylko dla ciebie... - odezwałam się, chociaż byłam jedyną osobą, która to słyszała.
Ubrałam się, a zegarek wskazywał kilka minut po 19.00. No dobra, było w pół do 20.00. Ale nie zawsze się tak długo szykuję... Zayn około 10 minut temu napisał mi smsa, że już jest, więc pogasiłam światła i wyszłam za drzwi, zakluczając je. Zayn stał oparty o swoje Audi i palił papierosa.
- Chyba nie wierzę - powiedział z uśmiechem.
- Ja też nie - zaśmiałam się i podeszłam do niego.
- Wyglądasz pięknie - po tym chciał mnie pocałować w usta, lecz odwróciłam głowę i dostałam całusa w policzek.
- Nie będę się całować z popielniczką - usprawiedliwiłam się, a Zayna to rozbawiło. Mimo to pocałował mnie po chwili w usta.

- Gdzie jedziemy? - spytałam, gdy już jechaliśmy.
- Na razie do centrum, masz jakieś specjalne życzenia?
- Nie, chociaż bardzo lubię desery - teraz zorientowałam się, że za każdym razem kiedy jestem z kimś w galerii handlowej albo gdzieś tam to idziemy na deser i to z mojej inicjatywy.
- Możemy pójść na deser...
- Później łyżwy - weszłam mu w słowo.
- A pó... Gdzie? - zdziwił się. - Nie umiem jeździć na łyżwach.
- Ja też nie - zachichotałam.
- A późnym wieczorem, jak się ściemni zabiorę cię nad rzekę.
- Nad Tamizę?
- Nie, nad Sekwanę - odpowiedział z sarkazmem.
- To bardzo romantyczne, ale dojedziemy tam chyba na jutrzejszy wieczór.

Wybrałam największy deser jaki był. Z lodami czekoladowymi i śmietankowymi, z truskawkami, kiwi, jakimiś owocami i górą bitej śmietany. Zayn wybrał ten sam, chociaż za moją namową.
- Ten deser jest większy od ciebie - skomentował Zayn, gdy kelner przyniósł nasze zamówienie. Zareagowałam śmiechem. Od czasu do czasu się karmiliśmy nawzajem i skradliśmy jakieś buziaki. Było tak jakbyśmy byli parą.

- Nie jest tak źle - teraz Zayn skomentował łyżwy. Robiło się już ciemno, a my byliśmy na otwartym lodowisku. Jest jeszcze jesień, ale te lodowiska są przecież chłodzone.
- Jest dobrze - zaśmiałam się. Jeździ się prawie tak jak na rolkach. Wychodziło nam to coraz lepiej. Jeździliśmy razem, za rękę, czasem na przeciwko siebie, by do siebie wzajemnie dojechać. Mieliśmy przy tym dużo frajdy i kupę śmiechu, bo nie obyło się bez gleby. Ile razy zdarzyło się, że Zayn przewrócił mnie specjalnie... Co z tego, że ja robiłam to samo, hahaha. No... Więc było zabawnie.

- Za jakie kary tak się męczyłem? - zaśmiał się Zayn, gdy szliśmy chodnikiem nag brzegiem Tamizy.
- Daj spokój, podobało ci się.
- Taa, masz rację - objął mnie ramieniem, a ja go w pasie. - Z tobą nawet nuda mi się podoba.
- Nie masz mi za złe tych łyżew?
- Oczywiście, że nie. Tak chciałem zażartować - znów się zaśmiał.
- Wiesz, jak byś ty je zaproponował to nie wiem czy bym się zgodziła, bo mam na sobie sukienkę.
- Jasne, że bys się zgodziła, nawet jeśli nie to wiesz... - teraz oboje się śmialiśmy.
- Bardzo tutaj ładnie - zmieniłam temat.
- Jak w Felixstowe poszliśmy na randkę i powiedziałaś, że tam jest ładnie, to...
- Teraz po prostu mi się tutaj podoba - przerwałam mu. Wiem jak chciał skończyć. "To się w nim zakochałam", to były te "objawy"...
- Okej.
- Daj mi czas - uśmiechnęłam się do niego. - Na razie zaczynami od nowa.
- Świetnie nam to wychodzi - Zayn pocałował mnie w skroń.
- Tak.
- Przepraszam, że jest tak romantycznie - teraz Zayn zmienił temat. Faktycznie, trochę tak było...
- Daj spokój. Jest idealnie.

Zayn zatrzymał się po tych słowach, a ja z moim zapłonem zrobiłam to po chwili. Musiałam się do niego odwrócić, bo byłam już jakiś metr przed nim. Staliśmy oboje bokiem do rzeki i podeszliśmy w swoja stronę. To dopiero było romantyczne...
- Mogę cię pocałować? - spytał.
- Tak - odpowiedziałam, chociaż serio chciałam powiedzieć "no raczej", albo "głupie pytanie, oczywiście". Jednak podtrzymałam ten romantyczny klimat.

Zayn położył jedną dłoń na moim policzku, drugą na mojej talii i pocałował mnie czule. Chyba nie muszę mówić jakie TO było romantyczne. Kurde, każda rzecz jaką robimy jest jeszcze bardziej romantyczna od poprzedniej. To słowo zaczyna mnie już denerwować...

Pogłębiałam delikatnie pocałunek Zayna, był słodki, czuły, namiętny, ROMANTYCZNY. Był inny od tych, które dajemy sobie w domu. Był "na pokaz"
- Uwielbiam cię, Jenn - jak ja dawno tego nie słyszałam. Ja uwielbiam kiedy on to mówi. To jest piękne. Niby nic, ale trafia to do mnie.
- Ja ciebie też - uśmiechnęłam się. Po tym pocałował mnie jeszcze raz.
____________________________________________________
Nie pierwszy raz kończę rozdział w ten sposób :) Chciałam by był dłuższy, ale wyczerpałam mój pomysł, a poza tym jeśli miałby faktycznie być dłuższy  to chyba nie byłby dzisiaj.
Jutro są moje imieninki, więc chyba nic nie napiszę. Kolejny będzie w poniedziałek, a najpóźniej we wtorek ♥
Pzdr, xx

piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 36

W końcu umówiliśmy się na imprezę. Gdy przyszła sobota szykowałyśmy się z Lily i Ashley u mnie. Szkoda, że wcześniej nie zauważyłam jaka ona jest w porządku. Teraz w trójkę plotkujemy o Jesy. Jak to dziewczyny. Jeszcze rozmawiałyśmy o nowym związku Lily i Hazzy, o tym jak się teraz czuja i w ogóle. Później o Ashley i o Louisie. Mówi, że Lou przejawia coraz częściej swoje uczucia i możliwe, że ich pseudoprzyjaźń też zmieni się niedługo w związek. Na deser ja. Ja i Zayn. Ja i Liam. Ja i Jesy.

Tym razem mieliśmy się spotkać w klubie. Z resztą chłopakom nie chciało się tyle czekać, a nasze plotkowanie bardzo wciągnęło. Dodatkowo, że Jesy ma być na imprezie razem z nami. Cieszę się, że o tym wiem. Dziś założyłam wycięte jeansowe spodenki, spod których wystawały mi pośladki i luźną koszulkę do pępka. Dziewczyny też postawiły na wyzywający wygląd i mocny makijaż. Tym razem żadna z nas nie założyła sukienki.

- O kurwa, Niall, czy to nasze dziewczyny? - rzucił Louis patrząc na nas. Zaśmiałyśmy się tylko i przywitałyśmy się. Z tymi dwoma siedział jeszcze Liam. Ciekawe gdzie są Jesy z Zaynem. A nie, jeszcze Hazza.
- Przy barze są - powiedział Liam widząc, że się rozglądam.
- Daj mi się napić - przysiadłam się i wypiłam jego drinka.
- Nie było podkładu przed imprezą? - zdziwił się Louis.
- Był, spokojnie - odpowiedziała mu Lily.
- Trzeba poprawić - dodała Ashley.

Poszłyśmy w trójkę tańczyć jednak nie czułam się dobrze. Dziewczyny też jakoś tak jak paralityki tańczyły.
- Kurwa, nie umiem tańczyć - odezwałam się.
- Za mało wypiłaś - zaśmiała się Ash.
- Otóż to...

Poszłyśmy do baru, ale Zayna, Harry'ego i Jesy nie było. Widocznie się minęliśmy. Jebłyśmy kilka kolejek na szybko i poszłyśmy usiąść z drinkami. Teraz nie było Zayna, Jesy, Liama i Nialla.
- Cześć Styles - pocałowałam go w policzek na przywitanie.
- Przepraszam, znamy się? - zażartował i popatrzył po Ashley i Lily.
- Aż tak źle? - zaśmiałam się.
- Wyglądacie zajebiście seksownie! - wtedy Lily uderzyła go mocno w ramie. - Wyglądacie zajebiście - poprawił się ze śmiechem, ukazując słodkie dołeczki. Spojrzał "tym wzrokiem" na Lily i się pocałowali. Ja z Ashley siedziałyśmy na przeciwko i wydałyśmy tylko "Awwwwwwww"...

Gdy wypiłam swojego drinka i wciąż jeszcze nie widziałam się z Zaynem i Jesy wstałam i poszłam do baru. Czekałam na barmana i myślałam. Może ich nie ma na tej imprezie i gdzieś oboje... Tak jakby Zayn mnie zdradzał...
- Drinka pop... - zaczęłam, gdy barman podszedł, ale ktoś mi przerwał.
- Jedną kolejkę - spojrzałam na niego. To był Zayn.
- To drinka nie? - upewnił się.
- Nie - odpowiedział mu Zayn. Zapłacił i spojrzał na mnie biorąc w dłoń kieliszek. Zrobiłam to samo i spojrzałam chłopakowi w oczy.
- Zayn - "przedstawił się" i uśmiechnął się do mnie. Bardzo miło zrobiło mi się na sercu.
- Jennifer - również się przedstawiłam. Wypiliśmy przeplatając swoje ręce, tak jak na początek znajomości. Przytuliłam Zayna i wypiliśmy jeszcze trochę...
- Zatańczysz? - spytał.
- Z chęcią - posłałam mu uśmiech.

Czułam się jakbym na prawdę go dzisiaj poznała. Ale widocznie wziął na poważnie "zacznijmy o początku". Dobrze mi się z nim tańczyło. Tylko z nim. Bez innych chłopaków, bez innych dziewczyn. Jakbyśmy istnieli tylko my. Było znów inaczej, tak wyjątkowo.

Dołączyliśmy do naszych przyjaciół po jakimś czasie. Do stolika poszliśmy za rękę.
- No proszę - zaśmiał się Louis patrząc na nasze dłonie.
- Idziesz zapalić? - spytałam go ignorując tę "uwagę".
- Jasne - wstał, a za nim... Wszyscy. Jakie to było piękne jak Harry stanął za Lil, Lou za Ash, a Zayn za mną. I tak paliłam w jego objęciach i rozmawialiśmy i było wspaniale.

Do Jesy się wcale nie odzywałam i nawet nie miałam takiego zamiaru, bo czuję, że jeśli próbowałabym z nią rozmawiać - skończyło by się to kłótnią, ale ostrą wymiana zdań. Tym razem nie przystawiała się już tak do Zayne. Do MOJEGO Zayna. Ale była blisko Liama i mojego brata. 

Gdy przestaliśmy robić wszystko razem i niektórzy tańczyli, niektórzy zaliczali szoty przy barze, a niektórzy zostali przy stole, postanowiłam podpytać mojego brata. Poza nami był Louis i Hazza, ale rozmawiali ze sobą.
- Podoba ci się Jesy? - spytałam prosto z mostu.
- Jest okej - zaśmiał się.
- Przecież widzę.
- To po co pytasz?
- Mam cię - teraz to ja się zaśmiałam.
- No, kurwa... - Niall się już śmiał. - Jest ładna i w miarę ostra, ale Liamowi też się spodobała.
- Znów Liam ma z kimś podbijać do jednej dziewczyny?
- Nie wiem jak to będzie wyglądało, ale okaże się. Na razie jesteśmy na imprezie, pijemy i się bawimy. Ja nie mam dziewczyny i mogę wszystko.
- Baw się dobrze - pocałowałam go w policzek.
- Ty też.

Po dłuższym czasie zauważyłam, że Jesy jest coraz bliżej i Liama i Nialla. W sumie reszta była zajęta. Tak jakby... Nie wiem dlaczego, ale nie zdziwiło mnie, gdy nagle zniknęła. Zniknęła razem z moim bratem. Wątpię żeby byli gdzieś w tłumie. Na moje są w toalecie... Sądząc po tym, że Zaynowi też dała na pierwszej imprezie. Tylko Nialla zna kilka dni dłużej. Nawet po niej trochę widać, że jest chętna do bzykania... Ciekawe co na to Liam jeśli ona mu się tez podoba. Ale tego nie wiem, bo tylko Niall mi się na razie przyznał. Może Liam wcale na nią nie leci? Chociaż jak tańczyliśmy wszyscy to chyba się mu podobała Jesy przy jego kroku. Ale im się to zawsze podoba.

Chuj wie dlaczego poszłam do męskiej toalety z wieścią, że tam właśnie są. Oparłam się o umywalki i czekałam aż ta lala przestanie wyć. Dlaczego rozpaliłam tam papierosa? Tego tez nie wiem. Chyba chciałam się fajnie poczuć. Ale wyszło mi. To było zajebiste uczucie. Nagle odgłosy z kabiny ucichły, a po chwili wyszła Jesy z moim bratem.
- Jenn? - zdziwił się Niall. W tym czasie Jesy podeszła do mnie i powiedziała półszeptem w stronę mojego ucha:
- Jeśli to u was rodzinne to Zayn ma z tobą cholernie dobrze.
Czyżby przeczuwała, że nie podoba mi się to co robi z Niallem? Wiem, że nie chciała mnie na pewno skomplementować. Nie mnie, tylko Nialla.
- Niall - zawołałam go. Jesy już poszła, a my zostaliśmy.
- Słucham cię, siostrzyczko - zaśmiał się i podszedł do mnie na niebezpieczna odległość, ale nie przeszkadzało mi to, bo jest moim bratem i nic nie zrobi. Jedynie położył dłonie na moich biodrach.
- Dotykałeś tymi rękoma jej nagiego tyłka...
- Mów o co chodzi - wyraźnie rozbawiłam go tym stwierdzeniem.
- Co byś zrobił jakbym ci powiedziała, że masz nie pukać Jesy? - spytałam, bo Niall nie kazał mi sypiać z Liamem.
- Pewnie bym to olał - po tej odpowiedzi pocałował mnie w policzek, a rękoma zjechał prawie na mój tyłek i przyciągnął mnie do siebie. - Chodź - posłał mi słodki uśmiech i złapał za rękę. Tak poszliśmy do palarni, a tam znaleźliśmy przyjaciół.
- Wychodzisz z jedną, wracasz z drugą - skomentował Hazza. - Bardzo ładnie, panie Horan - poklepał go po ramieniu.
- Weeź - zaśmiałam się i poszłam stanąć koło Zayna, który stał na przeciwko mnie.
- Weź tak przejdź jeszcze raz - poprosił Louis.
- Nawet o tym nie myśl - powiedział Zayn do mojego ucha i się zaśmiał
- I tak dzisiaj wszyscy mogą oglądać jej tyłek - odezwała się Lily.
- Nie pocieszaj mnie - odpowiedział jej Zayn ze śmiechem.
Stanęłam na przeciw Zayna (tyłem do większości) i spojrzałam mu w oczy.
- Nie przejmuj się - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. Wtedy poczułam jego dłonie na moim półnagim tyłku. Lekko się odsunęłam, by zobaczyć jego twarz, a on wymieniał spojrzenia z Louisem.

Z powrotem się odwróciłam, a Lou szepnął "Dziękuję", ale uderzyłam go lekko w ramię. W kilku poszliśmy do baru trochę zatankować i przy okazji poplotkować. Z dziewczyn była jeszcze Lily i to mi starczy. Chłopacy słuchali i się śmiali. Znów stałam tyłem do Zayna, Lily tyłem do Hazzy i znów tak bardzo mi się to podobało. Byliśmy tylko w czwórkę, ale nie potrzebowaliśmy nikogo więcej. Było fajnie.

W trochę mniej trzeźwym stanie wróciliśmy do stolika, gdzie brakowało... Louisa, Ashley i Nialla. Tym się akurat nie przejęłam, bo pewnie poszedł o toalety, sam. Albo... Wyrwał kolejną dupę, ale czy chciałoby mu się w tak krótkim czasie znowu bzykać?
- Poszli tańczyć - powiedział Liam. Miał pod ramieniem Jesy i świetnie się dogadywali. Czy wszyscy nasi chłopacy muszą ja lubić?
- My też pójdziemy - oznajmiła Lily i pociągnęła mnie za rękę. W tłumie znaleźliśmy Lou i Ash. Odesłałyśmy Louisa i zostałyśmy w trójkę. 

Skończyłyśmy po długim czasie... Zmęczone poszłyśmy się napić i tym razem do stolika wracałam jeszcze bardziej nie trzeźwa.
- Tańczą? - spytałam chłopaków przy stoliku, widząc, ze nie ma Liama i Jesy.
- Chyba nie - zaśmiał się Louis.
- Kurwa... - skomentował Niall, ale ze śmiechem. Trochę mniej już kontaktował, ale chyba nie przejął się tym, że "jego" dupa właśnie daje jego kumplowi.
- Nie ta to kolejna - objęłam go i pocieszyłam.
- Szkoda, że jesteś moją siostrą - spojrzał na mnie i ukazał rząd białych zębów.
- Dobra... - chciałam się odsunąć, ale mnie przytrzymał. - Niall - zwróciłam mu uwagę.
- Przepraszam - znów się zaśmiał i mnie puścił.

Przyszła księżna Jesy i Liam i usiedli. Zwróciłam się do Zayna:
- Jeśli ty również ją dziś przelecisz, wybiję ci zęby - i pocałowałam go w policzek.
- A jutro mogę? - zaśmiał się. Uderzyłam go wtedy w ramię.

Z imprezy zwinęliśmy się około 3 w nocy. Byliśmy w dziewięciu, więc zamówiliśmy trzy taksówki i chyba standardowo paliliśmy papierosa przed klubem w oczekiwaniu na transport. Nie zdziwiłam się, że Jesy z Niallem i Liamem wsiedli do jednej taksówki. Louis i Ashley do drugiej, a ja z Zaynem i Lil z Hazzą do trzeciej. Tylko Hazza musiał siedzieć z przodu. Lily poprosiła mnie żebym pojechała do Zayna, a ona pojedzie z Harrym do mnie, bo mają "trochę na siebie ochotę", a u Lily są rodzice. U Hazzy w sumie "też". Zgodziłam się i Zayn się zgodził, a Lily była już cała w skowronkach. Taksówkarz wysadził ich pod moim domem, a nas pod domem Zayna.

Przekroczyliśmy próg i skierowaliśmy się o kuchni. Zayn wyciągnął papierosy i zapalił.
- Palisz w domu? - spytałam.
- Wywietrzy się - uśmiechnął się. Zayn podszedł do mnie i położył jedną rękę na moim biodrze.
- Teraz jestem z Liamem kwita - znów się uśmiechnął.
- Bo oboje zaliczyliście i mnie i Jesy?
- Tak - zaśmiał się. - Bez urazy.
- W porządku - uśmiechnęłam się, a Zayn mnie pocałował.
- Będzie tak jak dawniej?
- Powinno - stwierdziłam. - Zobaczymy.

Zayn kończył palić, a ja napiłam się wody. Po chwili znów do mnie podszedł i położył obie ręce na moich biodrach, po czym zsunął je na moje pośladki i je ścisnął, całując moje usta. Podniósł mnie za tyłek i posadził na blacie. Owinęłam nogi wokół niego, a on przyciągnął mnie do siebie zabijając jakąkolwiek przestrzeń między nami. Całowaliśmy się tak... Dziko. Tak... W ten sposób, że wiedziałam, że dojdzie do czegoś między nami. To było bardziej niż pewne, ale nawet nie protestowałam...
- Jenn... - oderwał się ode mnie, ale nie odsunął się ani o centymetr. - Miło było cię poznać - zaśmiał się. Wróciłam do całowania go i prawie zeskoczyłam na niego z tego blatu. Zayn poprawił mnie na sobie i skierował się w stronę swojej sypialni. Całował mnie w usta, lecz ja to przerywałam.
- Patrz jak idziesz - mówiłam półszeptem i podśmiechiwałam trochę. Całowałam Zayna po szyi, po linii szczęki, czasem w policzek. Aż w końcu Zayn się zatrzymał i przywarł mnie do ściany w sypialni. Teraz to on okładał mnie pocałunkami, a ja zaczęłam go rozbierać. Nim się obejrzałam byliśmy w samej bieliźnie.

Zayn rzucił mnie na łóżko i szybko znalazł się nade mną. Nawzajem sprawiliśmy sobie przyjemność ręką i przeszliśmy do sedna. Czułam jakbym robiła to z nim pierwszy raz. Przechodziły mnie fale przyjemnych dreszczy. Zayn ani trochę się nie pogorszył, można powiedzieć, że był jeszcze lepszy, chyba, że po prostu wypiłam więcej...

Malik... Był dość hardy... Przyprawiał mnie tym o dość głośne jęki, by nie powiedzieć krzyki. Robił to mocno, ale nie bolało. Nie robił tego namiętnie, ale było zajebiście przyjemnie. To jest Zayn. To jest mój Zayn. Teraz wiem, że tęskniłam za nim. Za jego pocałunkami, za jego dotykiem, za jego ciałem i za wszystkim. Tęskniłam za nim jak cholera!
______________________________________________________
Jestem zdania, że rozdział nic nie wnosi. Starałam się napisać go na dzisiaj i nawet odmówiłam spotkania przyjaciółce, za co ją z tego miejsca przepraszam ♥

I tak jeśli byłby później, nie byłby lepszy, bo mniej więcej taki miałam pomysł na ten rozdział i chuj z tym, że jest do pizdy XD