niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 61

Poczułem się cholernie dziwnie. Nie wiem ile i jakie myśli napłynęły mi do głowy, ale zrobiły mi zajebisty mętlik. Weszliśmy do sypialni, a Jenn przykryła Lily kołdrą, czym ją obudziła.
- Misiu, coś ty zrobiła? - spytała Jenny troskliwie.
- Puściłam się... - ledwo wyjąkała. - Puściłam się, Jenn...
Wyszliśmy z sypialni na chwilę, bo Jenny nas poprosiła, a jak wróciliśmy to Lil miała na sobie piżamę. Położyliśmy się w czwórkę w łóżku i leżeliśmy strasznie blisko, by się zmieścić. Obejmowałem, a wręcz przytulałem Jenn, która leżała twarzą przy twarzy swojej przyjaciółki. Myślę, że Christy nie spodobałby się widok Nialla tulącego Lil...
- Pamiętasz coś...? - Jenn cicho podjęła się konwersacji, na szczęście nie ze mną.
- On był taki znajomy... - Lily prawie wyszeptała.
- Wszystkie te mordy widujesz w szkole, dlatego tak myślisz - Jenn jakby ją pocieszała.
- Nie chcę tam wracać, nie wiem z kim spałam... - żaliła się.
- Może on też nie pamięta.
- Był taki... Mega przystojny, na pewno brunet, więc podeszłam i tak wyszło, ale przepraszam, że to się stało w twojej sypialni. Nie chciałaś żeby ktoś tu przychodził... A ja poczułam się jak u siebie.
- Ty możesz, kochanie. Dobranoc.
Normalnie bym nie zasnął, ale teraz zrobiłem to tylko z pijaństwa. I jak na złość obudziłem się pierwszy. Trzeźwy, zajebiście skacowany. Popatrzyłem na łóżko, na dziewczyny i Nialla i pierwszy raz powiedziałem sobie szczerze co zrobiłem: Zdradziłem Jennifer.
Nie mogę sobie tego wybaczyć, nie wiem jak powiedzieć to Jenn. Ona już tego nie zniesie, a jakby tego było mało... Zrobiłem to z jej najlepszą przyjaciółką. To takie świństwo z mojej strony... Nie wiem co sobie myślałem. 'Tak cholernie znajoma brunetka'... W głębi serca czułem, że to może być Jenn, ale nic innego mną nie kierowało jak pożądanie. Byłem nieźle spity i nic a nic nie może już być moim usprawiedliwieniem. To koniec? Jenny mnie ostrzegała, nawet bała się dać mi drugą szansę, ale zaufała mi z powrotem, a ja upijając się nie potrafiłem się opanować. Nie mógłbym zataić tego przed nią i oszukiwać, za bardzo ją kocham... To koniec.
Wstawanie było strasznie ciężkie, ale po kawach, herbatach i kąpielach musieliśmy zabrać się za sprzątanie tego okropnego bałaganu. Jedyne z tego dnia co było przyjemne to wieczór. Byliśmy nadal w czwórkę, siedzieliśmy przed tv, przytulałem do siebie Jenn i odpoczywaliśmy od wszystkiego. Rozmawialiśmy trochę, ale i tak za bardzo nam się nie chciało. Po dłuższym czasie zauważyłem, że Lily przygląda mi się od czasu do czasu. Miała minę jakby głęboko o czymś myślała. Później z 'przyglądania' zmieniło się to w gapienie się. I to perfidne.
- Chyba muszę już iść, przepraszam - wystrzeliła jak z procy i wyszła od razu bez zbędnych dodatków. Wyglądało to trochę jakby przypomniała sobie coś z wczoraj. Chyba chciałbym żeby ona za wiele nie pamiętała... Jednak wydaje mi się, że już za późno.
Niall pojechał niedługo po tym do domu i zostałem sam z moją dziewczyną. Może trochę nie wiedziałem jak się zachować i czułem się szczerze jak pizda, ale musiałem udawać do granic możliwości, że nic się nie stało. Mimo, że Jennn czasem zauważyła coś, tłumaczyłem jej to zmęczeniem i kacem. Przechodziło, ale powtarzając się, naprawdę czuję jak bardzo ją kocham kiedy każde kłamstwo ledwo wychodziło z moich ust.
Prosiła żebym został, ale nie potrafiłem, niechętnie ją zostawiłem i pojechałem do siebie. Właśnie tej nocy, skoro byłem trzeźwy to nie mogłem zasnąć. Nawet zdziwiłem się jak dostałem smsa po północy. Obawiałem się treści widząc, że wiadomość jest od Lily.


Od: Lily
Zayn powiedz, że to nie prawda, powiedz, że nie zaciągnęłam cię do łóżka...

Do: Lily
Nie mogę, zrobiłaś to.

Od: Lily
Jezu, Zayn, tak bardzo cię przepraszam! Nie wiem co mam zrobić. Jenn mnie znienawidzi, a jeśli zepsułam wam związek to i ty mnie znienawidzisz. Tak strasznie mi głupio...!

Do: Lily
Uspokój się i idź spać. Jak chcesz to pogadamy jutro.


Nawet dziwnie się poczułem. Lily bierze całą winę na siebie i stawia się na najgorszym miejscu. Muszę się z nią spotkać i uspokoić, bo wina leży po obu stronach.
- Myślę, że to ty powinnaś powiedzieć o tym Jenn - wyraziłem swoje zdanie rozmawiając z Lil i spacerując.
- Nie ma mowy, nie jestem na tyle odważna, ona zabije mnie na miejscu...
- Z moich ust już to słyszała i nie raz się zawiodła. Teraz ty musisz stawić temu czoła - spojrzałem na nią, a ona na mnie.
-  A jak reagowała?
- W sumie różnie, ale w tej sytuacji nawet nie wiem czego się spodziewać - westchnąłem. - Powodzenia. Ja zacznę się bać jak do mnie przyjdzie albo zadzwoni - poklepałem Lil po ramieniu i objąłem ją.
- Wybaczy nam? - spytała dziewczyna po chwili.
- Nie... - spuściłem głowę. - Za wiele razy ją zawiodłem i wykorzystałem swoje szanse. Tobie może i wybaczy, ale nasz związek to powoli przeszłość.
- Mówisz tak jakbyś nie chciał żeby było dobrze.
- Chcę tego najbardziej na świecie, ale wiem przez co z Jenny przeszliśmy i znam ją. Nie ma takiej drugiej i z pewnością nigdy takiej nie znajdę, nawet nie chcę nikogo innego, bo marzę o Jenn. To jedyna dziewczyna, którą tak naprawdę i szczerze kochałem. To nawet nie 'jedna na milion'. Ona jest po prostu tą jedyną... - wtedy cholernie posmutniałem, ale to trochę głupie, bo jestem facetem i nie mogę być miękki.
- Jesteś dla niej idealny, Zayn i każdy kto was dobrze zna to potwierdzi. Przepraszam cię za wszystko. Chociaż ty mi to wybacz, proszę.
- Wiesz, że to nie tylko twoja wina, nie przepraszaj już - pocałowałem ją w czoło.


JENNIFER:

Dużo w weekend odpoczęłam i nie najgorzej wstawało mi się w poniedziałek do szkoły. Humor miałam całkiem dobry lecz po kilku lekcjach trochę mi zszedł, bo zwróciłam większą uwagę na zachowanie Lily. Była zagubiona, rozkojarzona, niepewna i nic nie chciała powiedzieć poza tym, że za późno poszła spać i jest nie wyspana. Uwierzyłam, ale reszta dni wyglądała tak samo. Poczekałam do końca tygodnia, a jej zachowanie się nie zmieniło.
- Lily, co ci jest? - spytałam na długiej przerwie.
- Nie mogę się wyspać ostatnio... Mam nadzieję, że odeśpię w weekend.
- Nie, Lily, zmyślasz. Przez cały tydzień chodzisz za późno spać? Nie wyglądasz jak niewyspana tylko jak zamyślona albo wystraszona. Powiedz mi co się dzieje.
- Nic, Jenny. To może przez okres, nawet humoru za bardzo nie mam...
- Okej, trzymaj się - przytuliłam ją jednym ramieniem, a później poszłyśmy na ostatnią lekcję.
Wróciłam do domu ze szkoły, wykąpałam się, wypiłam kawę i pojechałam do Zayna. Weszłam do jego domu i zastałam go od razu w salonie.
- Jennifer, kochanie - przywitał mnie niby normalnie, niby nerwowo.
- Heej... - niepewnie odpowiedziałam, lecz z uśmiechem, bo słodko się poczułam. Podeszłam blisko żeby go przytulić i pocałować i poczułam jak szaleje mu serce. - Denerwujesz się czy masz arytmię? - spojrzałam mu w oczy. Cmoknął mnie ponownie i wtedy odpowiedział:
- Może to drugie, nie wiem - lekko się uśmiechnął.
Nie chciałabym wykorzystywać Zayna, ale przyjechałam tutaj z pewnym zamiarem. Mimo, że Zayn chciałby się częściej spotykać, a często w tygodniu go spławiam, to zamiast usiąść i pogadać ja chciałam się kochać. No, ale czy jakiś chłopak miałby coś przeciw temu?
Ciepło wpiłam się w usta Malika i prawie przytulając go całowałam coraz szybciej.
- Skarbie... - usłyszałam. Zayn oparł swoje czoło o moje i westchnął.
- Co jest, misiu?
- Dziwnie się czuję - powiedział po chwili.
- Jesteś chory czy...?
- Nie, psychicznie się dziwnie czuję.
- Zayni... - pocałowałam go lekko. - Będzie lepiej.
Nie protestował już moim pocałunkom i na rękach zaniósł mnie do sypialni. Położył nas na łóżku i powoli zabraliśmy się za rozbieranie.
Nie liczyłam na ostry seks, ale trochę zdziwiłam się, gdy Zayn był wolny i czuły. Tak namiętnie mnie całował i tak podniecająco dyszał w moje usta, był w tym wszystkim taki dokładny!
Pod prysznicem też nie zabrakło czułości i namiętności. Nadal nie rozmawialiśmy za wiele, ale nie przeszkadzało mi to na razie. Ubrałam Zayna spodnie dresowe i swoją koszulkę i w końcu mieliśmy czas, by spokojnie porozmawiać. Więc usiedliśmy na kanapie, przytuliłam się do Zayna i odezwałam się:
- Kochasz mnie, Zayn.
- Jak cholera.
- Czułam to - uśmiechnęłam się do siebie.
- Serio? - spojrzeliśmy po sobie i teraz i Zayn się uśmiechnął.
- W ogóle byłeś dzisiaj inny niż zawsze.
- Chciałem ci pokazać jak bardzo cię kocham i świata poza tobą nie widzę.
- Albo coś przeskrobałeś - uniosłam jedną brew. Zayn cicho się zaśmiał wypuszczając powietrze z nosa i mnie pocałował.
Zostałam u niego na noc, a następnego dnia pojechałam około 13.00. Później pojechałam jeszcze na większe zakupy, by uzupełnić lodówkę, a po powrocie czilowałam na tarasie.
- Słucham cię? - odebrałam telefon od mojej przyjaciółki.
- Jesteś w domu?
- Tak, jestem. Chcesz przyjechać?
- Tak, musimy pogadać - mówiła z nieodgadnionym tonem.
- Okej, czekam.
Nie lubię takich słów, bo od razu myślę, że zrobiłam ostatnio coś złego, ale przecież nic ostatnio nie robię więc może się coś stało? Tak rozmyślałam dopóki nie usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Również weszłam tyleże z tarasu i na środku salonu spotkałam Lily.
- Coś się stało? - spojrzałam na nią dokładnie. Pokiwała twierdząco głową jakby bała się mówić. - Może usiądziemy? - chciałam złapać ją za rękę i przejść na kanapę, ale zatrzymała mnie.
- Nie, Jenn. Muszę ci coś powiedzieć - trzymała mój nadgarstek, a ja czułam jak Lily drży.
- Słucham..? - poczułam się nie pewnie.
- Jennifer... - westchnęła i miała straszny opór, by mówić. - Kurwa, Jenn...!
- Mów.
- Nie potrafię... - westchnęła. - Nie potrafię cię zranić... - zaszkliły jej się oczy.
- Spokojnie.
- Jenny... - łezka spłynęła po jej policzku. - Przespałam się z Zaynem.
______________________________________________
Dziękuję za komentarze i zainteresowanie.
Postać Lily jest w bohaterach, jeśli ktoś ma wątpliwości to zapraszam :)
Postaram się sprężyć ;*

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 60

Ja i Zayn byliśmy najszczęśliwszą parą w naszej paczce. Dopiero co każdy z nas miał swoją drugą połówkę, a teraz jest jeszcze tylko Niall. Jednak moje zdanie się nie zmieni, bo co to za związek z tajemnicami? W każdym razie czuję, że skoro wszyscy zaczęli się rozchodzić to coś wisi w powietrzu i przyjdzie również na nas czas. Chociaż kogo ja chcę oszukać? Nie wierzę w takie przesądy i temu podobne rzeczy.
Obudziłam się koło Zayna i uśmiechnęłam się widząc jego spokojną, śpiącą twarz. Cmoknęłam delikatnie jego usta, ale Zaza nie spał mocno i zamrugał lekko. Dałam mu soczystego, niesmacznego buziaka i przytuliłam się do niego.
- Hazza i Chtisty mają zaraz maturę... - odezwałam się.
- Już? Dopiero ja przez to przechodziłem.
- Czas leci... Też robią domówkę z tej okazji. Tyle, że u mnie.
- Robisz im domówkę? - Zayn się cicho zaśmiał.
- Przecież u siebie nie zrobią.
- Myślałem, że do Louisa się zgłosi.
- Trochę dziwnie mu się rozmawia z Louisem teraz. Wiesz, przez Lily...
- A w ogóle co się z nią dzieje? - spytał, co trochę mnie zdziwiło.
- O czym mówisz?
- Ostatnio jak pijemy to puszczają jej hamulce, częściej widzę ją schlaną niż trzeźwą...
- Nie chciała mi powiedzieć, ale według mnie wszystko kręci się wokół jej jakiś tam spraw sercowych.
Przyciągnęła nam się rozmowa i cały poranek spędziliśmy w łóżku, odpoczywając. Dodatkowo nacieszyliśmy się sobą, bo przede mną kolejny tydzień nauki.
- Przegrałam... - szepnęła Lil na jednej z lekcji.
- W czym dokładnie?
- We wszystkim. Nie będę z Louisem, na pewno nie będę już z Harrym, tylko ich skłóciłam niepotrzebnie...
- Nie to jest najważniejsze. Masz mnie i całe życie przed sobą - pogładziłam ją po ramieniu i sprzedałam żenującą gadkę.
- Ale takie nastoletnie znajomości i to wszystko dookoła zostaje na zawsze w pamięci i wyobraź sobie, że trwa to wiecznie...
Przez nią niepotrzebnie zaczęłam myśleć o przyszłości. Są dwa wyjścia: albo będę z Zaynem do końca, albo to się rozpadnie... Szlag, nie chcę tak. Aż pojechałam do mojego chłopaka i po prostu upewniłam się, że między nami jest świetnie. I było, nic się nie zmieniało.
Mijał czas, pogoda się poprawiała, nawet lepiej chodziło się do szkoły, ale w końcu przyszła przerwa, a Hazza i Christy piszą matury. Nie przeszkadza mi to, że jak jestem akurat u brata i oni tam są to rozmawiają o różnych pytaniach z testów. Ciekawie się tego słucha, a mnie i tak to czeka.
Wypiliśmy po piwie za ich napisane testy, po weekendzie przyszła ustna matura i nie ważne jak im poszło - w piątek o 19.00 siedzieliśmy u mnie i obracaliśmy flaszkę. Hazza zaprosił ludzi z klasy, ze szkoły, ale dopiero na 20.00 żeby wypić bardziej prywatnie. I nawet nie przeszkadzało mu, że jego siostra pije i siedzi na kolanach Nialla. Harry zrobił się gospodarzem więc w oczekiwaniu na gości również usiadłam na kolanach mojego chłopaka, by te zazdrośnice sobie popatrzyły jak przyjdą. I tak właśnie było, widziałam te spojrzenia na Zayna i sama dumnie się uśmiechałam. Christy w sumie nie pozostawała dłużna, bo jest pilną uczennicą, w szkole nawet spoglądają z błyskiem w oczach, a ona tutaj w objęciach seksownego blondyna.
Uczniowie z czwartego roku przynieśli po flaszce, bo się cieszyli ze skończonej męczarni. Nasi chłopacy nie mieli problemu z nawiązaniem kontaktu wśród tych ludzi i jak zwykle skorzystali z okazji i zarobili.
Dużo później wszyscy bawili się znakomicie i dziko, aż nie raz Hazza pytał mnie gdzie można się pieprzyć, bo niektórzy pytają. Pokój gościnny się do tego nadaje, bo nie udostępnię nikomu mojej sypialni do ruchania...
Przyszła północ, nikt nie zbierał się do domu, ja byłam tak pijana, że nawet skusiłam się na kreskę. Oczy mi się otworzyły i bawiłam się dalej. Nawet tańczyłam między innymi ludźmi (a było ich około 10, reszta obsiadywała wszystko co możliwe, chlała i gadała), nie ważne, że nikt nie bawił się ze mną. Po minucie miałam obstawę, jednak pomimo mojego stanu, to był tylko taniec, ale laski patrzyły na mnie i już plotkowały, to tak widać.
Zaraz był przy mnie Zayn i nawet z uśmiechem na ustach mnie objął jakby chciał przekazać moim kompanom "odbijany". Teraz on był najbliżej mnie, a nasz taniec był ponętny, bo z nim mogłam sobie pozwolić. Ciekawi mnie jak czują się te wszystkie, które adorują, a ja właśnie kręcę tyłkiem przy jego kroku, a on wędruje dłońmi między moimi biodrami a żebrami. Moja głowa była odwrócona bokiem i jedną ręką obejmowałam jego szyję, tak jak najbardziej lubię. On z resztą też to lubi. Kurczę, jak uwielbiam wzbudzać zazdrość... Dlatego odwróciłam się i pocałowałam Zayna zajebiście namiętnie, a on ścisnął moje pośladki i podniósł mnie. Tańczyliśmy tak nawet przez chwilę i skończyliśmy się popisywać. Przenieśliśmy najlepszą imprezę do kuchni i tam bardziej się doprawiliśmy.
Po niedługim czasie każdy się rozszedł i zajął sobą, ja aktualnie paliłam papierosa na tarasie z Niallem, rozmawialiśmy i byliśmy w połowie przytuleni. Myślę, że nikt nie zarzuci mi tego jednego całusa w usta, to tylko mój brat. Ale gdy w kuchni znalazłam Zayna, przy którym stała jakaś laska i ewidentnie się do niego kleiła, już nie było tak kolorowo.
- Ty się raczej pomyliłaś - odciągnęłam ją od mojego chłopaka, a ona z bulwersem na twarzy wyszła. - Nie pozwalaj sobie... - warknęłam do Zazy.
- Ja? Przyszła tutaj i powiedziała, że 'ta cała Jenn' się z kimś obściskuje, a nawet całuje, chamsko dodając, że na mnie nie zasługujesz...
- Ah tak, więc postanowiłeś pokleić się z nią zamiast zobaczyć co w ogóle robię?
- Uwierzyłem jej od razu, bo jesteś pijana i ruszyłem jak z procy, żeby pokazać, że cię kocham, a nie, że wolę się odegrać, ale ta laska mnie zatrzymała i coś zaczęła pierdolić...
- Byłam na fajce z Niallem - napomniałam. - I byliśmy w sumie przytuleni, a jeden całus był po prostu z miłości.
- Albo z pijaństwa...
- To jest mój brat i z nikim się nie lizałam ani nie obściskiwałam.
- Okej, przepraszam. Też już mam wzięte, więc inaczej reaguję - westchnął i mnie przytulił.
- Kocham cię, Zayni - pocałowałam go ciepło i wtuliłam się w niego.
Nie byłam wielce zdziwiona, że Lily ledwo się ruszała. Siedziała na fotelu, a raczej na kolanach Louisa, który trochę przejął nad nią kontrolę, ale ona już o tym nie wiedziała... Podeszłam do nich i kazałam Louisowi zanieść ją do mojej sypialni. Poszłam za nimi i zamknęłam drzwi, tutaj było spokojnie. Lily ostatkiem sił z naszą wielką pomocą i w ogóle raczej nieświadomie wciągnęła kreskę, żeby się trzymała, bo niepotrzebnie się męczy. Chwilę siedzieliśmy i czekaliśmy aż dziewczyna postawi się na nogi. Może po 5-7 minutach wyszliśmy i bawiliśmy się dalej. Niefortunnie zgubiłam wszystkich gdzieś tutaj, tylko Hazza mnie odnalazł. Pogadaliśmy jakoś znowu o maturze i usiedliśmy przy stole pijąc razem.


ZAYN:

Niedowierzanie jak wiele wypiłem. Twarze zaczęły mi się rozmazywać i nie zrobiłem ani jednego prostego kroku.
- Hej, chłopcze, chodź zatańczymy - usłyszałem, odwróciłem się i ujrzałem brunetkę, była tak cholernie znajoma, jakbym widywał ją non stop i w kółko. Wziąłem ją w obroty, a ona cały czas piła drinka, bo miała go w ręce. Po chwili poszliśmy do stołu w salonie i chciała wypić jeszcze połówkę na pół, ale stać mnie tylko na jeden kieliszek. Jednak wyglądało to inaczej, ona piła dwa albo trzy, a ja jednego i tak co jej kilka szotów ja piłem po jednym. Wyszło mnie to z cztery-pięć. Cały obraz kręcił się dookoła, a jak chciałem usiąść czy wstać to traciłem grunt pod nogami. Zorientowałem się, że chyba gdzieś idę i trzymam czyjąś rękę, bo sam bym się nie ruszył. To wciąż ta sama brunetka? Od czasu do czasu czułem, że rusza się przy mnie jakoś tak zmysłowo i coraz bardziej znajomo. Nie wiem kiedy pokonaliśmy schody, ale przemierzając korytarz zatrzymaliśmy się pod ścianą i czułem czyjąś maksymalną bliskość. Jej ciało całe przylegało do mojego, a jej dłonie zmierzały przez ramiona na moją twarz. Poczułem nieśmiały i ciepły pocaunek na ustach. Był krótki, jakby miał znaczyć, że zapowiada się coś niesamowitego, a zarazem niebezpiecznego. Po chwili kolejny całus przeszedł na moją szyję, tylko objąłem brunetkę i odszedłem od ściany. Ona prowadziła i od razu wprowadziła nas do sypialni. Nagle jakbym wszedł do innego świata: dziewczyna ostro pocałowała moje usta i mocno naparła na mnie wręcz przyciskając do zamkniętych już drzwi. Nie pozostawałem dłużny i dokładnie odwzajemniłem każdą jej pieszczotę. Na pół nago rzuciliśmy się na łóżko i cholernie rozpaleni, chaotycznie zdejmowaliśmy swoją bieliznę. Instynktownie sięgnąłem do szafki nocnej, bo Jenn ostatnio zawsze ma tam gumki. Szybko przeszedłem do sedna i przyprawiłem dziewczynę wręcz o krzyki.

Musiałem być bardziej pijany niż myślałem, bo nie wiem kiedy skończyliśmy. Leżeliśmy oboje na plecach, patrzeliśmy w ciemny sufit i głośno dyszeliśmy. Potrzebowałem dłuższej chwili, by dojść do siebie, chociaż w minimalnym stopniu, bo za szybko nie wytrzeźwieję... Założyłem bokserki, bo były gdzieś obok mnie, a resztę ciuchów po omacku znalazłem na podłodze i położyłem na łóżku. Ubrałem się w jeansy i t-shirt, pocałowałem dziewczynę w usta, a ona się podniosła do pozycji siedzącej.
- Nie idź - usłyszałem. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego wtedy z tamtąd wyszedłem. Czułem się niepoprawnie. Koniecznie potrzebowałem zapalić. Wyszedłem na taras i nagle w moją twarz uderzyła fala świeżego i chłodnego powietrza, a jak do tej pory czułem tylko duszność, ciepło, a nawet pot.
Było tam kilka osób, nawet rozpoznałem moich kumpli, którzy zaraz do mnie podeszli. Rozmawiali na luzie, ale ja już miałem problem z kontaktowaniem i nawet im zazdrosciłem, że mogą rozmawiać. Zobaczyłem na wyjściu uśmiechniętą Jenn. Zapaliła i wtuliła się we mnie. Gdy mnie pocałowała wydawało mi się, że to jest inny pocałunek. Nie taki sam jak przedtem.

Było około 4.00 jak wszyscy się rozeszli. Przynajmniej ci co byli w stanie. Kilku zostało i męczyło się na kanapie, na fotelach lub na dywanie, czy pod stołem. Ja nie piłem od czasu jak wyszedłem z sypialni Jenny i teraz czułem, że jestem jeszcze pijany, ale mogę rozmawiać i widzę. Jenn nie doprowadza się do zgonów zazwyczaj i trzyma się chyba nawet lepiej ode mnie. Został Niall, reszta chłopaków pojechała do siebie. W trójkę poszliśmy w stronę sypialni. Jenn weszła jako pierwsza i jedyne co wypowiedziała to "Lily!". Weszliśmy za nią i zobaczyliśmy nagą Lil śpiącą na pościeli. Nic innego tak nie cisnęło się na moje usta jak jedno słowo:
- O kurwa...!
_______________________________________________
Mam nadzieję, że wybaczycie mi ponad miesięczną przerwę, ale nie miałam zupełnie czasu. Obiecałam siedzieć nad tym w święta i jestem z rozdziałem w najpóźniejszym z możliwych terminie. Chcę na gwałt napisać następny rozdział, ale nie mam pojęcia jak czasowo się wyrobię.
Poniżej 15 kom nie dodam ;***