poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 64

Kolejny weekend, umówiłam się z Jesy na imprezę, tylko tym razem szykowałyśmy się u niej i bardziej się dogadywałyśmy. Założyłyśmy krótkie, czarne sukienki, wysokie, czarne szpilki, zrobiłyśmy mocny, czarny makijaż i pokarbowałyśmy włosy. Wyglądałyśmy jak zimne, czarne suki, w sumie dobrze wyszło.
W klubie byłyśmy po 23.00 już na pół wstawione, ale na dobry początek imprezy poszłyśmy do baru na kilka głębszych. Parkiet był pełny, było multum ludzi, ale nie przepychałyśmy się - same zrobiłyśmy sobie miejsce. Później dobrze się bawiłyśmy i nawet nie wiem kiedy zrobiła się 2.00. Trochę się rozłączyłyśmy i każda bawiła się na własną rękę, ale nie miałyśmy z tym problemu. Coraz to nowsi przystojniacy stawiali mi drinki lub kolejki i chętnie dotrzymywali towarzystwa. Po dłuższym czasie przestałam mieć wpływ na swoje ruchy i zaczęłam kręcić chłopaków. Udawać, że jestem zainteresowana lub zauważalnie się do nich kleić. W tańcu przemieszczałam się dużo tu i tam w kierunku różnych ludzi. Zakręciłam się koło każdego i z każdym gdzieś poszłam. Do baru lub zapalić.
Nie wiem co to za fatum, ale wyszłam zapalić nawet z... Loganem! Tak, z tym Loganem. Całkiem dobrze nam się rozmawiało jak gdyby nigdy nic, bo i tak byliśmy pijani. Wracając wydawało mi się, że nie stąd szliśmy. W tej krótkiej chwili brunet zbliżył się do mnie na minimalną odległość. Poczułam jego usta na swojej szyi i jego dłonie na swojej talii. Zwalniając lekko krok doszliśmy do toalety. Logan oparł mnie plecami o ścianę i zaczął całować łapczywie moje usta. Wodził rękoma po moim ciele i powoli rozpalał mnie. Z powrotem całował moją szyję lecz tym razem mocniej. Ja miałam wszystko w nosie aż do momentu kiedy ktoś wparował do łazienki. Nie było by to nic takiego, gdyby nie fakt, że ten ktoś szarpnął Logana i zadał mu prawego sierpowego. Ale ja nie zrobiłam nic: stałam i patrzyłam. Logan dostał tylko trzy razy, a tym kimś okazał się...
- Co ty tu robisz, Liam? - rzuciłam mu nieodgadnione spojrzenie.
- Zabieram cię stąd - odpowiedział jakby wkurzony.
- Zła odpowiedź.
- Ratuję cię przed głupotą, Jenn. Gdzie jest Jesy?
- Skąd wiesz, że...? - zdziwiłam się, nie wiem dlaczego.
- To jest Jesy, ona zawsze coś wypapla. Musiałem tutaj przyjechać - powiedział z troską.
- Jesteś sam?
- Nie, z Niallem, chodź już - objął mnie przyjacielsko ramieniem i wyszliśmy. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że Logan dawno się ulotnił.
Pierwsze miejsce, w którym zajrzałam za Jesy jest damska toaleta, bo ja wyszłam z męskiej. Weszłam razem z Liamem i słysząc odgłosy kobiety pomyślałam o jednym. Spojrzałam na przyjaciela przeczuwając najgorsze.
- Niall...? - szepnęłam. Li tylko pokiwał przecząco głową. Zapukałam w jedyne zamknięte drzwi i odgłosy stopniowo ucichły. Po minucie wyszła Jesy i Niall. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Niall kciukiem przetarł swoją dolną wargę i trzymając Jesy za rękę wyszedł.
- Czy on jest trzeźwy? - spojrzałam na Liama.
- Wydaje mi się, że coś zażył - mruknął mój przyjaciel. Dołączyliśmy do reszty i w ciszy jechaliśmy do chłopaków.
- Niall... - zawołałam brata i wyszliśmy na taras.
- Czego się znowu uczepiłaś? - bezinteresownie spytał.
- Wiesz co ty zrobiłeś?
- O rany, skok w bok, kto przez to nie przechodził?
- Niall... Słyszysz siebie?
- Słuchaj, Jenn, to jest moje życie i będę robił to co chcę. Nie obchodzi mnie to, że to ci się nie podoba.
- Styles cię zabije, Christy cię znienawidzi, a Jesy, hmm, znowu wygrała? Tak to mogę nazwać.
- Stylesa mam w dupie, sam nie jest, kurwa, lepszy. Christy może w końcu przejży na oczy, bo za dużo sobie wyobraża, a Jesy jak była dziwką, tak nadal nią jest. Tyle w temacie, zejdź mi z drogi - wypowiedział się Niall i wrócił do domu. Ja zaraz po nim, a w salonie zastałam już tylko Liama.
- Gdzie ona jest? - spytałam z pogardą w głosie.
- Śpi u mnie. Jenny... - Liam złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie tak, bym usiadła obok. Objął mnie i popatrzył przez chwilę. - Co ty robisz...?
- To nie ja... Ja się tylko dobrze bawiłam, a jak na niego trafiłam to on... Nie wiem. Liam, gdyby nie ty... - wtuliłam się w niego. - Robię same głupstwa.
- Prześpij się - poradził przyjaciel.
Jak zwykle zastanawiam się nad sobą, nad swoim zachowaniem, nad swoim życiem... Dochodzę chyba do coraz gorszych wniosków lub pomysłów. Przeraża mnie czasem moja wyobraźnia... Ale o tym później.
- Niall, nie chcę psuć ci związku, ale sam widzisz, że to nie działa jak powinno - o wiele łatwiej się z nim rozmawia gdy jest zupełnie trzeźwy, czysty.
- Nie rób nic, sam jej to powiem, tylko nie wiem kiedy...
- Zbierasz się już za długo, a im więcej zwlekasz tym jest coraz gorzej.
Stałam z bratem w kuchni i jak zwykle w weekend dawaliśmy w palnik. Trzymaliśmy w dłoniach drinki i oboje chcieliśmy iść do salonu, ale oboje również się zatrzymywaliśmy. Christy była w salonie, a ja stukałam paznokciami o blat.
- Nie wyobrażam sobie tego, że muszę jej to powiedzieć - westchnął brat, a ja impulsywnie, bez zastanowienia zagrałam sukę i głośno i donośnie, tak by było słychać mnie w salonie wypowiedziałam:
- Powiedz Christy, że ją zdradziłeś, bo inaczej ja to zrobię - dopiero po chwili pomyślałam, że mogłam tego nie robić. Niall rozszerzył oczy, zacisnął pięść ze złości, trzasnął nią w blat i wyszedł.
- Christy... - zwrócił się do dziewczyny, która już stała.
- Chyba się przesłyszałam, Niall - weszła mu w słowo.
Obserwowałam wszystko stojąc we framudze między salonem, a kuchnią i popijałam drinka. Serio to trochę żałowałam tego co powiedziałam, ale...
- Christy... - Niall znowu zaczął, ale znowu ktoś mu przerwał.
- Horan, ty gnoju...! - wypowiedział jakby z obrzydzeniem i wkurwem Harry.
- Christy, przepraszam, okej? Przepraszam - doszedł do słowa mój brat. Dostał za to z liścia w twarz od Christy, ale złapał ją za nadgarstek, by nie odchodziła.
- Myślałam, że jesteś inny... - powiedziała półszeptem, a Louis, Harry i niestety ja parsknęliśmy śmiechem.
- To nie jest takie proste, nie wiem jak ci to powiedzieć - westchnął Niall. Ja powinnam była zamknąć się już kilka minut temu, ale...
- To może ja spróbuję - podeszłam do blondynki, a Niall się odsunął. - Nie pasujesz tutaj, jesteś zbyt grzeczna, a twój kochany braciszek stawia cię kilka półek wyżej od nas. Nie masz o nas pojęcia i łudzisz się, że Niall jest dla ciebie. Niestety twoje idealne życie nie rymuje się z dilerskim życiem Nialla i całej reszty.
- Chyba żartujesz... - odezwała się nieco ciszej.
- Oh, mało ci? Spodziewałabyś się po Niallu, że przeleciał cię... Sorry, to za grzeczne... Że pieprzył cię po tym jak dodał coś do twojego drinka? Byłaś niczego nieświadoma, a Niall cię zaślepił.
- Dzięki... - mruknął cicho mój brat, który mnie chyba właśnie znienawidził. A miny reszty wyglądały jakby zobaczyły ducha, poważnie.
- Ty skurwielu! - Harry ruszył na niego, ale go zatrzymałam.
- Styles! To i tak był mój pomysł... - nie mogłam pozwolić by jeszcze teraz Niall oberwał za to co nagadałam.
- Nienawidzę cię, Horan! - Hazza jakby wysłuchał to co powiedziałam, ale zignorował. Złapał Christy za rękę i pokierował do drzwi.
- Też cię nienawidzę, Niall - burknęła odwracając się do nas. - Ciebie też, Jenn.
Wyszli. Spierdoliłam i raczej wszyscy powinni być na mnie źli.
- Niall... Przepraszam - szepnęłam, ale był zły.
- Idź stąd, Jenn i nigdy tu nie wracaj - powiedział oschle. Spojrzałam po salonie, ale miny wszystkich nic już nie wyrażały.
- Na razie... - mruknęłam i poszłam do wyjścia.
- Zaczekaj - zerwał się Liam.
- Daj spokój, zasłużyłam... - wyszłam z domu, a Liam uparł się, by mnie zawieźć.
- W takim tempie do końca miesiąca wszyscy mnie znienawidzą. Jestem w stanie to zrobić... - żaliłam się na kanapie dopijając w domu z Liamem.
- Nie mów tak, ja ciebie nie...
- Proszę cię, nie myślałam, że Nialla postawię przeciwko sobie, a jednak.
- Musisz to przemyśleć, przespać, przepić, nie wiem, ale odpocznij.
Wypiliśmy połówkę razem i pieprzyliśmy o byle czym, było fajnie i nikt się niczym nie przejmował. Ale byliśmy coraz bliżej, a w takim stanie ciężko o hamulce. Liam potrafił mnie rozpalić nawet nie całując mnie. Zawsze miał to coś, ale no kurwa... Kolego, przestań całować moją szyję... Nie rób mi tego, jestem pijana...! To inaczej:
JENNIFER!
Kurwa, cholero, ogarnij się i przestań tyle przeklinać!
- Liam, daruj sobie, nie po to tu przyjechałeś.
Tak zostawiłam go na kanapie.
____________________
Ponad miesiąc mnie nie było, powinnam się smażyć w piekle! Przepraszam was, ale to słowo to tylko formalność. Mam szczerą nadzieję, że w wakacje będę dużo częściej, bo kocham was <3 Hyhy, 10 komentarzy moi mili? ;*
Ah i przepraszam, że się hmm nie odzywałam, ale nie wiedziałam jak, a raczej nie odpowiem wam w komentarzu, bo chyba nie wchodzicie spojrzeć w moje komentarze ;d